Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.
Archiwum
Zakładki:
Blogi filmowe
Index filmów
Index seriali
Kina
Muzyka filmowa
Sieć
Szablony

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Kategorie: Wszystkie | 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | festiwal | hity kity | inne | oczekuję | plakaty | serial | soundtrack | zwiastuny
RSS
wtorek, 16 sierpnia 2016
10 lat reviews.blox.pl

10 lat reviews.blox.pl

16 sierpnia, dziesięć lat temu, wszedłem na główną stronę blox.pl i założyłem tego bloga. Dziesięć lat temu. Miałem wtedy z dziewiętnaście lat, zaczynałem studia na polibudzie, kino odwiedzałem od czasu do czasu, zdecydowanie rzadziej niż teraz, ale uwielbiałem te wypady do pierwszych multipleksów i (już wtedy) nielicznych tradycyjnych kin. Blog był bardziej dodatkiem niż głównym miejscem mojej aktywności w sieci.  Wtedy bardziej udzielałem się na filmweb, dyskutowałem na tamtym forum, zbierałem punkty uzupełniając bazę danych. Dziesięć lat temu nie miałem fejsbuka. Nie bylo twittera, instagrama, snapchata. Internet nastawiony był bardziej na dłuższe treści niż na obrazki, memy, newsy, klikalność. Komentarze zostawiało się na blogu, a nie na fejsie. Na wszystko było jakoś więcej czasu, na filmy, na pisanie recenzji, słuchanie soundtracków i długie dyskusje na temat obejrzanych produkcji. 

Dziesięć lat później zmieniło się właściwie wszystko. Zamiast blogów coraz bardziej popularne stają się vlogi. Zamiast długich treści królują obrazki ,filmy i zdjęcia. Bo nasza rzeczywistość pędzi przed siebie, a wszystko stało się bardziej jednorazowe, mobilne i przenośne. Zamiast trwałych treści królują szybkie informacje, od niedawna nawet takie, które znikają po kilku sekundach. Dziesięć lat później i ja jestem w zupełnie innym miejscu. Od trzech lat w szczęśliwym związku, od trzech lat mieszkając już niezależnie, pracując (za dużo), mając jeszcze mniej czasu niż kiedyś, na nadrabianie klasyki, której od dawna nie udaje mi się nadgonić. Zmieniło się wszystko prócz bloga, który może choć trochę mniej zielony (dosłownie jak i w przenośni), choć może bardziej mobilny, bo podłączony do twittera i fejsa, nadal jest taki, jak te dziesięć lat temu. Bez obrazków, bez błyskawicznych treści, składa się z trzy- bądź czteroakapitowych wpisów. Nie wiem tylko czy to dobrze czy to źle, tak nie iść z duchem czasu.

Wielokrotnie próbowałem uaktualnić formułę reviews.blox.pl ale każdy pomysł na to by unowocześnić bloga wydawał mi się nietrafiony. Może kiedyś założę własną domenę ale z tym noszę się od dobrych trzech lat, więc to pewnie jeszcze trochę potrwa. Może zmienię szablon na taki przejrzysty, przewijany, z jednym wielkim zdjęciem na samej górze, na taki jakie teraz są modne, chociaż pewnie sam już tego nie wykonam, bo to trochę wyższa szkoła jazdy. I choć nie powiem, cieszę się z tych dziesięciu lat, bo jest to jakieś osiągniecie, to od mniej więcej roku jestem na rozdrożu. Od pewnego czasu cierpię na brak weny. Ale nie tylko nie chce mi się pisać, czego efektem jest brak notek na temat już trzech tegorocznych filmów, co nigdy wcześniej mi się nie zdarzało, ale wielokrotnie nie chce mi się nawet iść do kina. Być może to przez pracę, która ostatnio wyciska ze mnie siódme poty, przez którą czas wolny przeznaczam na zwykle odpoczywanie, bo siły nie mam nawet na luźny wypad do kina. Być może to przesyt samym blogiem na który od dziesięciu lat nieustannie, przynajmniej raz na tydzień coś wrzucałem i chyba tą regularnością się trochę zmęczyłem. Nie pomagają również statystyki, bo choć nigdy dla nich nie pisałem (i nadal tego nie robię), to jednak miło było widzieć słupki oglądalności, które teraz spadają z roku na rok, do coraz niższych poziomów. Inne czasy wymagałyby innego rodzaju aktywności (vlog?), może większego zaangażowania, ale prawdę powiedziawszy nie wiem czy to inne mi odpowiada, czy nie wolę tego co jest. Z drugiej jednak strony zdaje sobie sprawę z tego, że to obecne jest już trochę nie na czasie i mogłoby się zmienić.

I tak w trochę gorzkim nastroju świętuję po cichu te dziesięć lat. Mając nadzieję na kolejne, choć trudno mi obiecywać nawet najbliższy rok. Dziękuję wszystkim, którzy tu jeszcze (nadal) zaglądają, klikają ‘lubię to’ na fejsie, wchodzą na notki przez twittera czy filmweb. To dzięki Wam jeszcze cokolwiek mi się chce. Najlepszego.

20:47, milczacy_krytyk , inne
Link Komentarze (12) »
sobota, 16 sierpnia 2014
8 lat reviews.blox.pl

8 lat reviews.blox.pl

Z wielu kanałów dostępnych na YouTube nadal najbardziej lubię communitychannel prowadzony przez niezwykle dowcipną Natalie Tran, posiadającą zdolność do obserwacji rzeczywistości i prezentacji tych małych fragmentów codziennego życia, które same w sobie w pewnym stopniu bywają absurdalne, niedorzeczne, warte obśmiania.  I choć według niektórych jej kanał mógłby się równie dobrze nazywać #firstworldproblems, trudno odmówić Tran wnikliwego i zdolnego oka do obserwacji, idealnego trafiania w punkt.  Swego czasu Natalie miała taki okres, że po kilku tygodniach aktualnego wrzucania filmików na swój profil, znikała na długie tygodnie, obiecując filmy, na które subskrybenci musieli czekać wiele dni.  Zaniepokojeni fani pytali wielokrotnie pod ostatnimi wpisami: "Is she dead?".  Nigdy nie zapomnę, jednej z najbardziej zabawnych i jednocześnie trafnych odpowiedzi na takie pytania: "It's worse, she's got life".  I to, w pewnym sensie zaczyna się dziać z reviews.blox.pl

Pierwotnie pamiętnik, pewnego rodzaju spis recenzji umieszczanych przede wszystkim jako posty na filmweb, archiwum tworzone dla siebie samego.  Z nadmiaru czasu, z własnej wygody, z ciekawości co z tego wyniknie, która później zaczęła się przeradzać w pewnego rodzaju nadzieję na coś więcej.  Całkiem chętnie czytany, często aktualizowany blog z recenzjami nowości, dużego i małego ekranu, nadrabiający zaległe tytuły, te nowsze jak i starsze.  Tak było w roku 2006, gdy zakładałem reviews.blox.pl.  Osiem lat później jestem w zupełnie innym miejscu życia.  Już nie w szkole, już nawet nie na studiach, które oferowały masę wolnego czasu, elastyczny grafik, wolność czasu i myśli.  Teraz pracujący, już od ponad dwóch lat, ogarnięty sam ze sobą, już nie mieszkający na garnuszku, coraz bardziej układający sobie życie, już nie sam, ale z mym Szczęściem, które poznałem ponad rok temu i z którym coraz śmielej buduję naszą wspólną przyszłość.  Spełniający swoje największe marzenie, pragnienie, które przez tyle lat nie miało szans na realizację, teraz wreszcie będące rzeczywistością, tak piękną, że chwilami aż trudno nadal uwierzyć, że dzieje się naprawdę.

Jeszcze rok, dwa lata temu miałem wielkie blogowe plany.  Przebudowa bloga, inna platforma, prócz recenzji nowości kinowych i seriali, zwrócenie się w stronę klasyki, jeden znany film na tydzień, plus kilkanaście filmów do obejrzenia w ciągu roku, które swą premierę miały w roku 1987, tym samym w którym się urodziłem.  Plany były, nadal w głowie się przewijają, ale czasu na ich realizację niestety nie ma zbyt wiele.  Do tego, choć nigdy nie prowadziłem tego bloga dla statystyk, popularności, czy jak największej widowni, słabsze słupki oglądalności niż kilka lat temu w pewnym stopniu podcinają skrzydła, zdecydowanie nie pomagają w mobilizowaniu się do pisania.  Bo choć to lubię, nadal, niezmiennie, pisanie zabiera jednak trochę czasu, który chwilami chciałoby się przeznaczyć na coś innego, choćby zwykły odpoczynek.  Wielokrotnie łapię się również na tym, że bardziej wolę przeznaczyć czas potrzebny na opisanie wrażeń z obejrzanej produkcji na zobaczenie jakiegoś zaległego filmu, bądź nadrobienie kilku odcinków ulubionego serialu.  I tak od pewnego czasu zastanawiam się w którym kierunku pójść, by jednocześnie mieć więcej czasu na oglądanie filmów, i na pisanie recenzji.  Krótka forma?  Recenzje graficzne?  Wpisy zbiorcze?  Szczerze nie wiem.

Serial, któremu spadają słupki oglądalności zdejmuje się z anteny.  Nie chcę rezygnować z bloga, mam nadzieję, że nigdy tego nie zrobię, ale widząc jak wyglądał zeszły rok, trudno mi powiedzieć, jak będą wyglądać przyszłe lata.  Czy starczy weny i czasu na nowe wpisy, czy będzie go coraz mniej?  Mam nadzieję, że jednak to pierwsze.  I tego sobie życzę, dziękując jednocześnie wszystkim tym, którzy tu jeszcze zaglądają i nadal mają ochotę czytać, te kilkanaście linijek, które udaje mi się co jakiś czas napisać.  Dziękuję.

reviews.blox.pl

18:26, milczacy_krytyk , inne
Link Komentarze (12) »
wtorek, 19 marca 2013
Nagrody OBF 2013

Nagrody OBF 2013

Zaskakujące.  To z pewnością można powiedzieć o tegorocznych nagrodach OBF - Organizacji Blogów Filmowych, które przyznane zostały w nocy z soboty na niedzielę.  Jednak przy ilości niespodzianek jaka pojawiła się w poszczególnych kategoriach nie rozczarowujące, jak to miało miejsce np. w zeszłym roku.  Najbardziej szkoda mi dwóch filmów – „Skyfall”, do którego powędrowało wyróżnienie jedynie za najlepszą piosenkę (akurat ta nagroda była oczywista), oraz „Atlasu chmur”, który z sześciu nominacji nie przemienił żadnej w statuetkę.

W sumie najbardziej doceniony został „Hobbit” - aż trzy wygrane, jednakże wyłącznie w kategoriach technicznych (scenografia, kostiumy i charakteryzacja), co przy jedenastu nominacjach jest wynikiem jednak bardzo słabym, ale mnie akurat nie rozczarowującym, bo już same nominacje dla filmu Petera Jacksona były dość dyskusyjne.  Największym wygranym gali okazał się za to francuski film „Nietykalni” - wyróżnienie za scenariusz i za najlepszy film.  Dwie całkiem spore niespodzianki, bo wśród faworytów tych kategorii wymieniać można było filmy obficiej nominowane - chociażby „Django”.  Niemniej jednak, choć nie był to mój najlepszy typ, nie był również tym ostatnim, więc taki wynik jest w sumie całkiem satysfakcjonujący

Z większych zaskoczeń wymienić można jeszcze - dominację „Artysty” w kategoriach muzycznych - najlepszy soundtrack i utwór muzyki filmowej (świetny wybór), wyróżnienie wśród najlepszych aktorów (Streep, Adams, Fassbender) tych, którzy występowali w filmach nie nominowanych do najważniejszych kategorii, filmów które zostały praktycznie zignorowane w kategoriach inne niż aktorskie (wyjątkiem jest tu jedynie „Django”).

I już na koniec chciałbym jeszcze napisać, choć pisałem już o tym na fanpage bloga na facebook, ale nigdy za wiele, że bardzo jest mi miło, że to właśnie reviews.blox.pl zostało w tym roku uznane za najlepszy blog filmowy.  Od razu aż chce się więcej pisać.  
Gratulacje również dla Łukasza, którego recenzja do "Mojego tygodnia z Marilyn" została uznana za najlepszą recenzję roku.

I to właściwie tyle, lista zwycięzców pod spodem, lub na stronie OBF (wraz z nominacjami) , a samą Galę możecie obejrzeć pod tym linkiem.  Warto, bo z czterech, które do tej pory się odbyły, ta była zdecydowanie najbardziej pomysłowa i zabawna.  Do zobaczenia za rok!

 Zwiastun: Mroczny rycerz powstaje
 Plakat: Idy marcowe
 Utwór muzyki filmowej: George Valentin - Ludovic Bource - Artysta
 Piosenka filmowa: Adele - Skyfall - Skyfall
 Kostiumy: Hobbit
 Charakteryzacja: Hobbit
 Scenografia: Hobbit
 Montaż: Operacja Argo
 Efekty specjalne: Avengers
 Muzyka filmowa: Ludovic Bource - Artysta
 Scenariusz adaptowany: Idy marcowe
 Scenariusz oryginalny: Nietykalni
 Zdjęcia: Życie Pi
 Aktorka drugoplanowa: Amy Adams - Mistrz
 Aktor drugoplanowy: Christopher Waltz - Django
 Aktorka: Meryl Streep - Żelazna Dama
 Aktor: Michael Fassbender - Wstyd
 Reżyser: Quentin Tarantino - Django
 Film: Nietykalni

Kategorie blogowe:
 Recenzja: Łukasz - Mój tydzień z Marilyn
 Blog filmowy: reviews.blox.pl

 

Tagi: OBF
22:46, milczacy_krytyk , inne
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 25 lutego 2013
and the Oscar goes to...

Oscars 2013

Całkiem ciekawy, tyle mogę powiedzieć o początkowym monologu jaki wygłosił Seth MacFarlane.  Tylko ciekawy bo spodziewałem się po nim czegoś znacznie ciekawszego i bardziej zabawnego.  A gdyby nie pojawiający się z nienacka kapitan Kirk byłoby to otwarcie wyjątkowo przeciętne.  Nieuporządkowane, chaotyczne, przypadkowo wybierające kolejnych bohaterów swoich żartów.  Tylko piosenka "we saw your boobs" wybiła mnie z ogólnego znużenia.  Miłe było również docenienie pominiętego wśród nominowanych Bena Afflecka za reżyserię.  Poza tym nie pojawiło się nic co by przebijało rozdania z zeszłych lat.

Z ciekawszych momentów Gali: wieczna Shirley Bassey śpiewająca Goldfinger (ale ta kobieta ma głos!), Ted na Oscarach, całkiem wzruszający segment In Memoriam zakończony występem Barbry Streisand, zabawna mowa dziękczynna Daniela Day-Lewisa.

Najlepszy aktor drugoplanowy: Christoph Waltz
Nominowani (Philip Seymour Hoffman - Mistrz, Christoph Waltz - Django, Robert De Niro - Poradnik pozytywnego myślenia, Tommy Lee Jones - Lincoln, Alan Arkin - Operacja Argo)

No no, kibicowałem Christophowi, ale nie spodziewałem się, że Akademia drugi raz z rzędu doceni jego talent, tym bardziej tak niedługo po "Bękartach wojny" za które otrzymał swoją pierwszą statuetkę.  Taki początek gali bardzo mi się podoba.

Najlepszy film animowany: Merida Waleczna
Nominowane (Merida Waleczna, Ralph Demolka, Piraci!, ParaNorman, Frankenweenie)

Hm, podobała mi się "Merida Waleczna", ale nie aż tak jak większość poprzednich filmów Pixara.  Wydawało mi się, że statuetka powędruje do Ralpha Demolki, tak jak działo się to na galach wręczenia innych nagród.  Trochę szkoda.

Najlepsze zdjęcia: Claudio Miranda - Życie Pi
Nominowani (Roger Deakins - Skyfall, Claudio Miranda - Życie Pi, Robert Richardson - Django, Seamus McGarvey - Anna Karenina, Janusz Kamiński - Lincoln)

Cieszyłbym się chyba bardziej gdyby statuetkę otrzymał Roger Deakins, bo uwielbiam jego twórczość i już dawno powinien zostać nagrodzony.  Ale Oscar dla Mirandy to również bardzo dobry wybór, zdjęcia do Życia Pi były przecież przepiękne.

Najlepsze efekty specjalne: Życie Pi
Nominowane (Avengers, Prometeusz, Życie Pi, Hobbit: Niezwykła podróż, Królewna Śnieżka i Łowca)

Myślałem, że statuetka powędruje do Avengers, a tu całkiem spora niespodzianka.  Ale bardzo dobrze, już za samego Tygrysa się należało.

Najlepszy film nieanglojęzyczny:  Miłość
Nominowane: (Kon-Tiki, No, Miłość, Kochanek królowej, Wiedźma wojny)

To było oczywiste, ale to również najlepszy wybór ze wszystkich możliwych.  Miłość to zdecydowanie najlepszy film ze wszystkich zauważonych przez Akademię, o ile nawet nie najlepszy i najbardziej wartościowym z tych, które walczą o statuetkę dla najlepszego filmu.

Najlepsza aktorka drugoplanowa: Anne Hathaway - Les Miserables Nędznicy
Nominowane (Amy Adams - Mistrz, Helen Hunt - Sesje, Anne Hathaway - Les Miserables Nędznicy, Sally Field - Lincoln, Jacki Weaver - Poradnik pozytywnego myślenia)

Nie widziałem Nędzników, więc nie wiem na ile ten cały ten szum w okół występu Anne jest uzasadniony, a na ile został rozkręcony przez media.  Jakkolwiek by jednak nie było, bardzo lubię Hathaway, więc ta statuetka jak najbardziej mnie cieszy.

Najlepszy montaż: Operacja Argo
Nominowane (Wróg numer jeden, Życie Pi, Lincoln, Operacja Argo, Poradnik pozytywnego myślenia)

Zaskoczeniem byłaby statuetka dla Poradnika pozytywnego myślenia, który wydawać by się mogło trafił tu przypadkiem, ale jak na dramat ma wyjątkowo dynamiczny montaż, warty wyróżnienia.  Operacji Argo nie widziałem, w związku z tym nie mogę o nim nic napisać.

Najlepsza scenografia: Lincoln
Nominowane (Lincoln, Życie Pi, Les Miserables Nędznicy, Anna Karenina, Hobbit: Niezwykła podróż)

Chyba najlepszy wybór ze wszystkich możliwych.

Najlepsza muzyka oryginalna: Mychael Danna - Życie Pi
Nominowane (Dario Marianelli - Anna Karenina, John Williams - Lincoln, Alexandre Desplat - Operacja Argo, Thomas Newman - Skyfall, Mychael Danna - Życie Pi)

Wygrany powinien być jeden - Atlas chmur.  Jednak nie został nawet nominowany, co uważam za ogromne pominięcie, bo choć sam film mógł się Akademi nie podobać, to jednak muzyka do niego była wybitna.  A wygrany?  Nie zachwycił mnie ten soundtrack, choć przesłuchałem go kilka razy w ogóle go nie zapamiętałem.  Milej byłoby na tym miejscu zobaczyć Desplata, choć ma ona na koncie kompozycje ciekawsze niż ta do Argo.  Oby następnym razem.

Najlepszy scenariusz adaptowany: Chris Terrio - Operacja Argo
Nominowane (David O.Russell - Poradnik pozytywnego myślenia, Chris Terrio - Operacja Argo, David Magee - Życie Pi, Tony Kushner - Lincoln, Lucy Alibar i Benh Zeitlin - Bestie z południowych krain)

Znów, nie widziałem Operacji Argo w związku z tym nie wiem, cieszyłbym się chyba bardziej gdyby statuetka powędrowała do Davida Magee za napisanie scenariusza na podstawie książki z której nie sposób było zrobić filmu, czyli z Życia Pi.

Najlepszy scenariusz oryginalny: Quentin Tarantino - Django
Nominowane (Quentin Tarantino - Django, Wes Anderson i Roman Coppola - Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom, Michael Haneke - Miłość, Mark Boal - Wróg numer jeden, John Gatins - Lot)

A statuetkę otrzymuje Pan Tarantino, jak to ujął Dustin Hoffman.  Choć Django nie podobał mi się tak bardzo jak poprzedni film Quentina czyli Bękarty wojny, to wyróżnienie go jako scenarzysty jest jak najbardziej uzasadnione.  Bo nawet jego słabszy film prezentuje i tak wyśmienity poziom. 

Najlepszy reżyser: Ang Lee - Życie Pi
Nominowani (Ang Lee - Życie Pi, Steven Spielberg - Lincoln, Benh Zeitlin - Bestie z południowych krain, Michael Haneke - Miłość, David O.Russell - Poradnik pozytywnego myślenia)

Czemu w tej kategorii nie ma Tarantino, Afflecka nie mam pojęcia, spokojnie znajazłoby się tu dla nich miejsce. Wybór Anga Lee to całkiem spora niespodzianka, ale bardzo dobry wybór.  Czyżby znaczyło to, że i statuetka dla najlepszego filmu powędruje do jego filmu?  Spodziewałem się, że wygranym będzie tu Spielberg. 

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Jennifer Lawrence - Poradnik pozytywnego myślenia
Nominowane (Jennifer Lawrence - Poradnik pozytywnego myślenia, Naomi Watts - Niemożliwe, Jessica Chastain - Wróg numer jeden, Quvenzhane Wallis - Bestie z południowych granic, Emmanuelle Riva - Miłość)

A to ci niespodzianka!  This is nuts! Jak powiedziała sama Lawrence.  Miałem ogromną nadzieję, że statuetka powędruje do Jessici Chastain, którą uwielbiam z każdym filmem coraz mocniej, lub do Emanuelle Rivy, której występ w Miłości był naprawdę wybitny.  Ale wybór Lawrence nie jest wcale złym wyborem, bo to jest ona jedną z najbardziej obiecujących aktorek młodego pokolenia.

Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Daniel Day-Lewis - Lincoln
Nominowani (Bradley Cooper - Poradnik pozytywnego myślenia, Denzel Washington - Lot, Hugh Jackman - Les Miserables Nędznicy, Daniel Day-Lewis - Lincoln, Joaquin Phoenix - Mistrz)

To było oczywiste.  Doceniam występ Day-Lewisa, ale nie zachwycił on mnie aż tak bardzo, jak na przykłąd Joaquin Phoenix występujący w Mistrzu.  Ale tak być musiało i każdy inny werdykt był niemożliwy.

Najlepszy film: Operacja Argo
Nominowane (Le Miserables Nędznicy, Django, Poradnik pozytywnego myślenia, Operacja Argo, Życie Pi, Miłość, Wróg numer jeden, Bestie z południowych krain, Lincoln)

I już wiem jaki film muszę nadrobić.  A ponieważ nie miałem w tej kategorii swojego faworyta, nie jestem zawiedziony wyborem Akademii.

I to by było na tyle.  Dobrze, że w tym roku żaden z filmów nie przeważył w wygranych, a statuetki rozłożyły się po trochu na każdą z nominowanych produkcji.  Te najbardziej niedocenione (choć słusznie) to Lincoln i Poradnik pozytywnego myślenia (otrzymały najmniej statuetek w porównaniu do liczby nominacji).  Najliczniej wyróżnione zostało za to Życie Pi - czterema Oscarami. 

 

Tagi: Oscary
07:31, milczacy_krytyk , inne
Link Komentarze (5) »
czwartek, 10 stycznia 2013
Oscary 2013 - nominacje

Oscars 2013

Dziś z samego rana (w USA oczywiście) ogłoszone zostały nominację do tegorocznych Oscarów.  Niby co roku narzekamy na te nagrody, krytykujemy je chyba najbardziej ze wszystkich wyróżnień jakie rok rocznie przyznawane są filmom i ich twórcom, ale jednak gdy przychodzi co do czego, każdy kto choć trochę interesuje się filmem, śledzi z zainteresowaniem wpierw nominacje, a później ostateczne wyniki.  Bo choć Nagrody Akademii to jedno wielkie targowisko próżności, choć często ma się wrażenie, że ważniejsze w nich są sukienki jakie założyły na siebie gwiazdy, najróżniejsze wpadki, jakie się im zdarzyły przed lub w trakcie uroczystości, a ostateczne wybory bardziej świadczą o dobrym marketingu bądź popularności zwycięzców, niż o wartości ich dzieł lub dokonań, to jednak nadal jest to najważniejsza nagroda przyznawana w świecie filmowym.  Wszak Oscar to Oscar.

W przewidywanie tego, kto ma największe szanse na wyróżnienie bawić się nie będę, bo po pierwsze Akademia potrafi zaskakiwać swymi wyborami, po drugie takie zgadywanki rzadko kiedy dotychczas mi się sprawdzały.  Swoich typów jeszcze nie mam, jako że większości z nominowanych filmów nie miałem okazji jeszcze oglądać, a po samych zapowiedziach, opisach i zwiastunach przewidywać jest dość ciężko.  Ograniczę się więc jedynie do pierwszych wrażeń (w większości zaskoczeń, a jest ich całkiem sporo) jakie wywołała we mnie lista nominowanych filmów.  Ale zanim jeszcze, jestem bardzo ciekaw jak w tym roku wypadnie sama gala, której gospodarzem będzie Seth MacFarlen (twórca m.in. Family Guy'a), który pojawił się już dziś, razem z Emmą Stone odczytując wyróżnionych.  To dzięki niemu te kilka minut zwykle nudnej prezentacji było naprawdę przyjemne i całkiem zabawne.  Taki wstęp wróży dobrze na jego właściwy występ.  A ten za trochę ponad miesiąc czyli 24 lutego 2013.  A teraz do wrażeń.

To co chyba najbardziej zaskakuje w tym roku, to tak znaczące wyróżnienie "Miłości" Hanekego.  Jego dramat został nominowany nie tylko w najoczywistszej kategorii jaką jest najlepszy film nieanglojęzyczny, ale także w czterech kolejnych: reżyser, scenariusz, aktorka i co najważniejsze... film.  Nigdy w życiu bym się nie spodziewał, że Akademia tak bardzo zauważy najnowsze dzieło Hanekego.  Na ile przełoży się to na statuetki ciężko stwierdzić, pewnym jest właściwie chyba tylko pierwsza kategoria czyli film nieanglojęzyczny.  Tym bardziej, i tu również wielkie zaskoczenie, nie ma wśród zauważonych produkcji, wielkiego przeboju francuskich jak i polskich kin czyli "Nietykalnych".  Trochę rozczarowujące jest dla mnie za to pominięcie w najważniejszych kategoriach "Moonrise Kingdom" Wesa Andersona (zauważono o dziwo jedynie scenariusz).  Zdecydowanie chętniej widziałbym ten film wśród tegorocznych kandydatów do statuetek niż "Bestie z południowych krain", które są moim jednym z większych rozczarowań wśród filmów, które widziałem w zeszłym roku na wielkim ekranie.

W skrócie, a'propos pozostałych nominacji:

  • chyba najsilniejszą kategorią aktorską są wyróżnienia dla najlepszych aktorek pierwszoplanowych.  Chastain i Watts uwielbiam od dawna,  cieszę się z każdego uznania jakie zdobywają.  Filmów z ich udziałem jeszcze jednak nie widziałem, wiec na razie kibicuję Emmanuelle Riva, której rola w "Miłości" zapiera dech w piersiach.  A wśród zauważonych jest przecież jeszcze Jennifer Lawrence, która również potrafi zagrać to i owo.  Bardzo trudny wybór.
  • bardzo żałuję, że wśród nominowanych soundtracków nie ma mojego ulubionego z zeszłego roku, czyli kompozycji do "Atlasu chmur".  Co więcej, i co jeszcze bardziej denerwujące, Akademia całkowicie pominęła ten film – a gdzie chociażby montaż, a gdzie charakteryzacja?
  • w pewnym stopniu zaskakuje pominięcie chwalonego "Mistrza" - właściwie gdyby nie kategorie aktorskie nie zauważono by tego filmu, choć jest to decyzja z którą jak najbardziej jest mi po drodze.
  • cieszy mnie nominacja dla Rogera Deakinsa za zdjęcia do "Skyfall", mam nadzieję, że przemieni się też w statuetkę
  • denerwuje za to brak nominacji dla DiCaprio, oraz niezauważenie Tarantino wśród najlepszych reżyserów - znów nie mam pojęcia co robi tu twórca "Bestii...".

I tak można by pewnie jeszcze kilka dodatkowych punktów dodać...

A jakie są Wasze wrażenie z tegorocznych nominacji?

 

Tagi: Oscary
21:55, milczacy_krytyk , inne
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9