Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.
Archiwum
Zakładki:
Blogi filmowe
Index filmów
Index seriali
Kina
Muzyka filmowa
Sieć
Szablony

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Kategorie: Wszystkie | 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | festiwal | hity kity | inne | oczekuję | plakaty | serial | soundtrack | zwiastuny
RSS
wtorek, 30 października 2012
6.AAFF - Podsumowanie

6.AAFF

W zeszły piątek zakończyła się szósta edycja All About Freedom Festival.  Festiwalu, który przez różne media porusza temat szeroko rozumianej wolności.  W tym roku edycja jakby skromniejsza i mniej różnorodna niż w poprzednich latach.  Zabrakło niezależnych debat oraz muzyki prezentowanej na koncertach.  W zamian w dzień zakończenia festiwalu zaprezentowano prapremierę sztuki teatralnej "Re-Wolt", napisanej specjalnie z okazji festiwalu.  Nowością był również blok czterech filmów spiętych wspólnym tematem "Wojna jest w nas", w czasie którego zaprezentowano produkcje spoglądające na zagadnienie wolności przez pryzmat konfliktów wojennych i ludzi w nich uwikłanych.  Całe szczęście organizatorzy nie zrezygnowali z debat po samych filmach, dzięki którym na bieżąco można było poznać zdanie na temat obejrzanych obrazów i rozszerzyć poruszone w nich tematy, dzięki wiedzy i przemyśleniom zaproszonych gości i ekspertów.  I choć osobiście wolałbym, żeby częściej wśród gości pojawiali się twórcy prezentowanych produkcji (jak po seansie polskiego "Ostatniego piętra"), to jednak takie debaty jak ta po "Tomboy" czy "Panie Lazharze" , traktujące bardziej o problemie niż samym filmie udowodniły, że i one mogą być ciekawe, bo wszystko zależy przede wszystkim od zaproszonych gości i tego ile mają do powiedzenia.

I choć w moim odczuciu w tym roku żaden z filmów nie wybił się znacząco nad pozostałymi, w tym miejscu chciałbym wspomnieć o trzech obrazach, niekoniecznie może najlepszych, ale takich, które dostarczyły mi najwięcej emocji, których fakt obejrzenia na wielkim ekranie najbardziej poczułem.  Pierwszym z nich był "Na zawsze Laurence", najnowszy obraz Xaviera Dolana, na który czekałem najbardziej ze wszystkich produkcji prezentowanych na AAFF.  Żywiłem do niego największe nadzieje, jak również związane z nim były moje największe obawy, bo choć bardzo lubię poprzednie dwa filmy tego kanadyjskiego reżysera, niektóre zagraniczne opinie o jego najnowszym dziele bywały dość niepokojące.  I choć przez pierwsze kilkanaście minut miałem trudności ze wciągnięciem się w klimat tej teledyskowej, niesamowicie wystylizowanej produkcji, z każdą kolejną minutą coraz bardziej mnie ona do siebie przekonywała.  Za kilka miesięcy z pewnością znajdzie się na półce dvd obok poprzednich dokonań reżysera.  Drugim filmem, który wyraźniej wrył mi się w pamięć był "Raj: Wiara" Ulricha Seidla.  Film bardzo surowy, niełatwy w odbiorze, bo wzbudzający odruchowy sprzeciw, wzburzenie, bo przedstawiający pewne skrajności: świat pozbawiony wiary i bohaterkę całkowicie w niej zatraconej.  Choć, czy aby na pewno jej zachowania były przejawem prawdziwej wiary?  Ważny, dobry obraz, co prawda nie do końca wykorzystujący potencjał jaki w nim tkwił, ale po który sięgnąć warto.  A ostatnią produkcją o której wydaje mi się warto tu wspomnieć, mimo iż w porównaniu z pozostałymi dokumentami prezentowanymi na tegorocznym AAFF, wcale nie okazała się być najsilniejszą, bo i wciągające, nowoczesne "Anonymous" i mający już swoje lata ale nadal wstrząsający "Fotograf wojenny" oceniać można wyżej, tak właśnie ten obraz dostarczył chyba najwięcej zaskoczeń.  A na myśli mam bardzo sympatyczny, lekki i całkiem zabawny "Kumare. Guru dla każdego".  Dokument mogący kojarzyć się z dokonaniami Sachy Barona Cohena, tylko zdecydowanie grzeczniejszy i mądrzejszy od jego filmów.  Obraz niesamowicie optymistyczny i pozostawiający widza z może i zupełnie oczywistą, ale jednak zbyt często zapominaną lekcją, że szczęście każdego z nas leży w naszych rękach i tylko od nas zależy jak z niego skorzystamy.  Banał, ale opowiedziany w naprawdę wciągający sposób, zostający z widzem na dłużej po seansie.

Przy okazji jestem bardzo ciekawy jaki film najbardziej spodobał się festiwalowej publiczności.  A będzie to wiadome już niedługo, w pierwszych dniach listopada.  Organizatorzy bowiem, po raz pierwszy w historii festiwalu, dali możliwość wypowiedzenia się w tej kwestii, przy pomocy prostych, pięciopunktowych kart do głosowania.  Obraz, który w sumie otrzymał najwyższą średnią notę od widzów, wyróżniony zostanie Nagrodą Publiczności szóstego AAFF.  Nie zdziwię się jeśli wynik tego głosowania będzie zaskakujący, bo wielokrotnie wrażenie po seansach bywały skrajnie różne.  Rozwiązanie już niedługo.

I już na sam koniec chciałbym jeszcze raz serdecznie podziękować organizatorom za możliwość ponownego wzięcia udziału w festiwalu, oraz szansę pisania recenzji ze wszystkich prezentowanych produkcji.  Tydzień nad wyraz intensywny, ale jakże satysfakcjonujący i pełen wrażeń.  Dziękuję jeszcze raz i mam nadzieję, do zobaczenia w przyszłym roku, na siódmy już All About Freedom Festival.

Tagi: aaff
22:55, milczacy_krytyk , festiwal
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 października 2012
6.AAFF - dzień 7

 6.AAFF / dzień 7

We mgle Pan Lazhar 6.AAFF

Tagi: aaff
15:56, milczacy_krytyk , festiwal
Link
6.AAFF - Pan Lazhar

 6.AAFF / Pan Lazhar

Pan Lazhar

Pan Lazhar | Monsieur Lazhar | komediodramat | Kanada | 2011
reż. i scen. Philippe Falardeau

 (7/10)

"Pan Lazhar" to obraz, który zamknął część filmową tegorocznej edycji All About Freedom Festival.  I trzeba przyznać, że było to bardzo przyjemne zakończenie festiwalu.  Film nominowany do Oscara w kategorii najlepszy film nie anglojęzyczny, walczący o statuetkę wraz z "Rozstaniem" i polskim "W ciemności".  Historia rozgrywająca się w pewnej kanadyjskiej szkole podstawowej.  Po niespodziewanej śmierci jednej z nauczycielek, dyrekcja szkoły ma problem ze znalezieniem szybkiego zastępstwa.  Wtedy jak z nieba spada tytułowy Pan Lazhar, nauczyciel, który wcześniej uczył w szkole w Algierii, ale kilka lat temu przeprowadził się do Kanady.  Kocha dzieci, uwielbia uczyć i jest w stanie zacząć od zaraz, co jest bardzo na rękę dyrekcji.  I choć jego metody nauczania są inne od tych, które wyznawała poprzednia nauczycielka, choć różni się od niej znacznie, zajmie się klasą i całkiem szybko złapie z nią kontakt.

„Pan Lazhar” to bardzo przyjemny film, niby nic wielkiego, niby nic czego byśmy juz w kinie kiedyś nie widzieli, ale ogląda się go naprawdę przyzwoicie.  Ciepła, krzepiąca, posiadająca otulający, choć trudny do zdefiniowana, odrobinę tęskny klimat.  Co ważne, nie wpadająca w utarte tory: ani na siłę nie szukająca w tej opowieści wielkiego i dramatycznego konfliktu, ani nie czyniąca z nowego nauczyciela postaci, która w krótkim czasie zaczaruje i diametralnie zmieni otaczającą rzeczywistość jak i ludzi w niej przebywających.  To miła, spokojna, ale szczera i nieprzesadzona, co zaskakujące całkiem wielowątkowa opowieść.  Bo po pierwsze jest to historia mówiąca o radzeniu sobie z traumą, z niespodziewaną śmiercią kogoś bliskiego, niekoniecznie członka rodziny.  Nie tylko przez dzieci, ale również i przez dorosłych.  To również spojrzenie na pewnego człowieka: nauczyciela, który po pierwsze musi odnaleźć się w nowej szkole, a co więcej w nowej dla siebie rzeczywistości (nie dając się przy tym przygnieść przez tragiczną przeszłość).

Nie mogło w tym obrazie zabraknąć również spojrzenia na współczesną szkołę.  Nie tak drastycznego, brutalnego i niepokojącego jak w innych produkcjach poruszających kwestie szkolnictwa i edukacji, bo rzecz dzieje się w szkole podstawowej i to nie trudni uczniowie są tu głównym tematem (właściwie trudnych uczniów nie ma tu wcale).  Obserwacja jednak występuje: potwornie zbiurokratyzowanej szkoły, szkoły lawirującej między dobrymi chęciami nauczycieli, przepisami płynącymi z ministerstwa, a wymaganiami rodziców.  W której bliższy kontakt z dzieckiem, jakkolwiek uzasadniony by nie był, jest już całkowicie zabroniony.  Obserwacja, która kontynuowana była również po zakończonym seansie, w czasie ostatniej debaty, której gościem był Janusz Wróbel.  Interesującej, chwilami zabawnej, w czasie której odpowiedział na wiele pytań, nawet tych bezpośrednio mu nie zadanych, co jak zauważył jeden z widzów, jak najbardziej wyszło z pożytkiem dla wszystkich, którzy po napisach końcowych zostali jeszcze w sali.

6.AAFF

15:21, milczacy_krytyk , festiwal
Link Dodaj komentarz »
6.AAFF - We mgle

 6.AAFF / We mgle

We mgle

We mgle | V tumane | dramat wojenny | Holandia, Rosja, Białoruś, Łotwa | 2012
reż. i scen. Sergei Loznitsa  

 (7/10)

Czwarty film z bloku tematycznego "Wojna jest w nas", jaki został zaprezentowany na szóstej edycji festiwalu All About Freedom.  Jego akcja rozgrywa się w 1942 roku na zachodzie Związku Radzieckiego, na terenach okupowanych przez Niemców, a bronionych przez siły partyzantów.  I właściwie tak mikroskopijny opis tego obrazu powinien już wystarczyć, by nie zdradzać za wiele, bo "We mgle" to dość prosty film, w którym nie dzieje się wiele, ale wcale nie bezpośrednie dzianie się jest tu najważniejsze.  Historia rozwija się powoli, bardzo niespiesznie przedstawiając poszczególnych bohaterów i przechodząc do kolejnych wydarzeń.  Między innymi właśnie takie stopniowe rozwijanie tej opowieści powoduje, że ogląda się ją z wielkim zainteresowaniem, które z biegiem czasu wcale nie maleje, wręcz przeciwnie, narasta z minuty na minutę jeszcze bardziej.

"We mgle" to długi film, z uwagą poświęcający czas na rozciągnięte sceny obserwacji.  Wiele chwil jest tu przedłużanych, wiele momentów trwa nadspodziewanie długo, ale co ważne udaje się nie przekroczyć tej niezwykle cienkiej granicy przesady, za którą spada zainteresowanie, a w zamyśle ważne obrazy tylko irytują, zamiast intrygować.  To również obraz nieprawdopodobnie spokojny i wyciszony.  Nie ma tu właściwie bezpośrednio widocznej przemocy, nie ma mocnych, wstrząsających scen, nawet chyba ani razu nikt nie podnosi tu głosu.  Wszystko rozgrywa się w klimacie potwornej rezygnacji, strasznego zmęczenia.  Ta świdrująca cisza (obraz ten nie posiada również muzyki) jest tu tym co przeraża najmocniej, tym co tak świetnie buduje klimat wiecznego zagrożenia, wojennego koszmaru.  To w tym spokoju kryje się właśnie cały horror wojny, w tej względnej normalności tak pięknie reprezentowanej przez niewzruszoną naturę. 

Mimo swej prostoty i wielkiego wyciszenia jest to obraz naprawdę wciągający, co więcej całkiem zaskakujący.  Ciekawym i bardzo ożywczym zabiegiem było kilkakrotne przeskakiwanie między różnymi momentami w czasie.  Wędrówki między teraz a wcześniej, opowiadające jaka była przyczyna bieżących zdarzeń, kto znajdował się gdzie i dlaczego teraz jego sytuacja prezentuje się w  taki, a nie inny sposób.  Wyjaśniające jak doszło do pewnych zdarzeń.  Szerszym okiem spoglądające na koszmar wojny, nieludzki, bezwzględny czas w którym każdy napotkany człowiek jest wrogiem, nie obowiązują żadne prawa, w czasie którego nie liczy się nic.  Sąsiad występuje przeciwko sąsiadowi, rodak przeciw rodakowi.  A śmierć czyha na każdym kroku.  Oskarżenia są ostateczne, nie sposób się przed nimi bronić.  Bo przecież wszyscy wiedzą lepiej.

6.AAFF

10:54, milczacy_krytyk , festiwal
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 października 2012
6.AAFF - dzień 6

 6.AAFF / dzień 6

Anonymous Ostatnie piętro 6.AAFF

Tagi: aaff
13:08, milczacy_krytyk , festiwal
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6