Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.
Archiwum
Zakładki:
Blogi filmowe
Index filmów
Index seriali
Kina
Muzyka filmowa
Sieć
Szablony

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Kategorie: Wszystkie | 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | festiwal | hity kity | inne | oczekuję | plakaty | serial | soundtrack | zwiastuny
RSS
piątek, 30 października 2009
Bracia i siostry - sezon III

America's favourite family

Bracia i siostry - sezon IIIBracia i siostry - sezon III (2007 - 2008) USA

reżyseria: Ken Olin, Michael Owen Morris, Michael Schultz, Laura Innes, David Paymer, Tucker Gates, Bethany Rooney
scenariusz: Jon Robin Baitz, David Marshall Grant, Molly Newman, Michael J. Cinquemani, Sherri Cooper, Cliff Olin, Monica Breen, Peter Calloway, Alison Schapker, Michael Foley, Liz Tigelaar, Jennifer Levin, Jason Wilborn, Josh Reims, Brian Studler, Nancy Won, Daniel Silk, Beth Schwartz
aktorzy: Dave Annable, Calista Flockhart, Rachel Griffiths, Ron Rifkin, Patricia Wettig, Sally Field, Matthew Rhys, Kerris Dorsey, Balthazar Getty, Sarah Jane Morris, Maxwell Perry Cotton, Rob Lowe, Emily VanCamp, Luke Macfarlane,
John Pyper-Ferguson, Ken Olin, Denis O'Hare, Marika Dominczyk, Tom Skerritt, Luke Grimes, Eric Christian Olsen, Roxy Olin, Sonja Sohn
muzyka: Blake Neely 
zdjęcia: Cynthia Pusheck, Michael Mayers
montaż: Barbara Gerard, Imelda Betiong, Kristin Windell

 (7/10)

Trzeba przyznać twórcom "Braci i sióstr", że nadal po ponad 40 odcinkach mają sporo pomysłów na to jak pokierować akcją swojego serialu, by był on interesujący. Zadanie to jest trudniejsze niż w przypadku np. "Chirurgów", bo przez cały czas kręcimy się wokół tych samych bohaterów, mając do wyboru jedynie kilka głównych postaci i prawie żadnych bohaterów pobocznych (jak to ma miejsce co odcinek w "Grey's Anatomy").  W związku z tym możliwości na wciągające i logiczne rozwinięcie historii rodziny Walkerów jest niewiele.  Nie byłoby to może jeszcze tak wielkim problemem, gdyby nie zabrakło w trzeciej serii tej iskry z pierwszych odcinków, tej energii, która wprost tryskała z pierwszego sezonu.  Brakuje mi tych niezwykłych kolacji rodzinnych i spotkań, scen grupowych, które nie dość, że były fantastycznie zagrane, to jeszcze przyspieszały całą akcję.  Oczywiście serial ten nadal ogląda się bardzo dobrze, ale to już nie jest to, do czego się przyzwyczailiśmy.

Od trzeciego sezonu produkcja ta stała się zbyt schematyczna.  Praktycznie każdy odcinek zbudowany jest na tych samych założeniach: na samym początku coś się dzieje, później wszyscy debatują nad tą sytuacją, najczęściej jedna osoba zostaje sama ze swoimi rozważaniami, ale i tak na końcu wszyscy się godzą, przyznają się do błędu i problem zostaje albo rozwiązany albo przełożony na bliżej nieokreśloną przyszłość.  Do tego każdy odcinek bardziej koncentruje się na jednym z bohaterów, poświęcając mu więcej czasu i przy okazji marginalizując resztę bohaterów, przez co kolejne epizody stają się jakby odcinkami tematycznymi z jedną postacią przewodnią.  Może nie byłby to i taki zły pomysł, gdybyśmy lubili jeszcze wszystkich bohaterów na równi.  Jest jednak tak, że nie wszystkich darzy się taką samą sympatią, a postacie takie jak Tommy, czy Justin powoli (przynajmniej dla mnie) stają się za bardzo denerwujące, by taki odcinek skoncentrowany generalnie tylko na nich, mógł być wciągający.

I to chyba też jest największym problemem z jakim będą musieli się zmierzyć producenci w następnych seriach - bohaterowie, których kiedyś lubiliśmy stają się teraz powoli trudni do zniesienia i mało interesujący, a wydarzenia opowiadane w kolejnych odcinkach niebezpiecznie zbliżają się do przesłodzonej telenoweli.  Dobrze jednak, że udaje się jeszcze stworzyć takie odcinki jak choćby 18, które obfitują w intrygujące rozmowy, trzymają w napięciu i poruszają naprawdę poważne problemy, bo daje to nadzieję na dobry następny sezon.  Dobrze świadczy również liczba takich wybijających się odcinków, których jest znacznie więcej niż w poprzedniej serii.  Szkoda tylko trochę, że twórcy nie postarali się za bardzo przy pisaniu finałowego epizodu, który jest prawdę powiedziawszy nudny i nie wywołuje w nas natychmiastowej chęci zobaczenia kolejnych odcinków.  Dlatego też mam spory niedosyt po tej serii.

najlepsze odcinki: 3x10 Just A Sliver,
                           3x11 It's Not Easy Being Green
                           3x16 i 3x17 Troubled Waters
                           3x18 Taking Sides

18:55, milczacy_krytyk , serial
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 października 2009
Chirurdzy - sezon IV

Operations. Relations. Complications.

Chirurdzy - sezon IVChirurdzy - sezon IV (2007-2008) USA

reżyseria: Rob Corn, James Frawley, Dan Minahan, Randy Zisk, Bethany Rooney, Tom Verica, Jeff Melman, Michael Grossman, Jessica Yu, John Terlesky, Mark Tinker, Julie Ann Robinson, James Frawley
scenariusz: Shonda Rhimes, Debora Cahn, Mark Wilding, Allan Heinberg, Krista Vernoff, Stacy McKee, Tony Phelan, Joan Rater, Zoanne Clack
aktorzy: Ellen Pompeo, Sandra Oh, Katherine Heigl, Justin Chambers, T.R. Knight, Chandra Wilson, James Pickens Jr., Kate Walsh, Patrick Dempsey, Steven W. Bailey, Loretta Devine, Eric Dane, Sara Ramirez, Jeff Perry, Kali Rocha, George Dzundza, Elizabeth Reaser, Chyler Leigh, Molly Kidder, Brooke Smith, Joseph Williamson, Gloria Garayua, Candice Afia, Winston Story, Amrapali Ambegaokar, Tymberlee Hill
montaż: Avi Fisher, Sarah Boyd, Matthew Ramsey, David Greenspan, Susan Vaill, Edward Ornelas
muzyka: Danny Lux
zdjęcia: Herbert Davis
 

 (9/10)

Wiele razy już mi się zdarzało, że moja opinia na temat któregoś sezonu serialu nie była do końca zgodna z opinią fanów.  Tak było w przypadku piątej i szóstej serii "24", czy piątej serii "Lost". Tak jest i również z czwartym sezonem "Chirurgów", który miał być krokiem wstecz w porównaniu do poprzednich epizodów.  Sam co prawda po sezonie trzecim obawiałem się, że serial ten osiągnął punkt krytyczny, po którym ciężko będzie już wymyśleć dalszą interesującą i wciągającą fabułę.  Zagrożeniem był również strajk scenarzystów, przez który ucierpiało wiele naprawdę dobrych serii, bo nie dość, że zamiast dwudziestu kilku odcinków powstało tylko kilkanaście, to jeszcze ich ogólnych poziom obniżył się gwałtownie.  Z niepokojem więc zasiadłem przed telewizorem, by śledzić dalsze losy bohaterów "Grey's Anatomy" i ku mojemu zaskoczeniu, wcale się nie rozczarowałem tym sezonem.

Scenarzyści chyba sami wyczuli, że jeśli nie zrobią małej rewolucji w swojej produkcji, to bardzo szybko straci ona na popularności i stanie się po prostu nudna.  W związku z tym, z sezonem czwartym związane są liczne zmiany, wprowadzane już od pierwszego odcinka.  George powtarza staż, pozostali bohaterowie zostali rezydentami i uczą młodych stażystów ciężkiej pracy w szpitalu.  Z uczniów stali się więc nauczycielami, a dzięki temu do serialu zawitało sporo nowych twarzy i powstała możliwość pokazania kolejnych zabiegów, operacji z zupełnie innej strony niż dotychczas.  Dzięki temu prostemu zabiegowi twórcy odświeżyli formułę całego serialu i wstrzyknęli spory zastrzyk świeżych pomysłów do tej produkcji.  Ponadto - i widać to szczególnie w pierwszym odcinku - stworzyli okazję do wielu zabawnych scen m.in. nawiązując akcją do pierwszego sezonu (5 zasad Bailey wyznawanych teraz przez naszych bohaterów).

Z głównej obsady odeszły tak ważne postaci jak dr Preston Burke grany przez Isaiaha Washingtona oraz dr Addison Shepherd czyli Kate Walsh.  I choć pozbywanie się pierwszoplanowych i obecnych od (prawie) samego początku postaci może wydać się dziwne i ryzykowne, to było to bardzo dobre posunięcie, bo prawdę powiedziawszy niczego ciekawego z tymi bohaterami już nie można było wymyśleć, więc w nowym sezonie jedynie by przeszkadzali i zajmowaliby miejsce nowym twarzom.  Do obsady dołączyli bowiem: znana z poprzednich odcinków Brooke Smith czyli dr Erica Hahn, Lauren Stamile jako zakochana w Dereku Rose i najbardziej widoczna ze wszystkich stażystek - Chyler Leigh czyli Lexi, siostra Meredith Grey.  I tak jak to miało miejsce w poprzednich seriach, bardzo szybko przyzwyczajamy się do obecności tych nowych osób i przywiązujemy do nich.  Ważne, że scenarzyści nie zapomnieli również o pozostałych bohaterach, rozwijając ich wątki idealnie i pokazując jak zmieniają się oni z odcinka na odcinek - tak jak poprzednio najbardziej widać to na przykładzie Christiny i Alexa.  I to chyba jest najlepsze w tej produkcji - jej bohaterowie nie są jedynie pionkami na planszy scenarzystów.  Są ludźmi z krwi i kości.

Czwarty sezon "Chirurgów" jest o wiele bardziej spokojny i poważny od poprzedniego.  Być może dlatego, że twórcy trochę przystopowali z rozwojem kolejnych romansów i skupili się trochę bardziej na samych pacjentach i trwalszych relacjach rodzinnych.  Rozbudowali bardzo wątek dr Bailey - dając jej nawet możliwość bycia narratorem w 11 odcinku, jak również bardzo pogłębi postać Meredith, za sprawą jej spotkań z panią psycholog.  Te kilka scen w których próbuje ona sobie poradzić ze swoim życiem, są jednymi z najlepszych rozmów nie tylko w tej serii, ale ogólnie w całym serialu.  Nie zabrakło jednak i tym razem lekkiego i rozbrajającego humoru, który towarzyszy nam od samego początku serialu i który jest już chyba też znakiem rozpoznawczym „Chirurgów”.  Szkoda jedynie, że w przypadku George'a twórcy poszli w kierunku mało angażujących wariactw, przez co jego postać stała się niezwykle dziecinna i niestety trochę zbyt irytująca.

najlepsze odcinki: 4x09 i 4x10 Crash Into Me

20:41, milczacy_krytyk , serial
Link Komentarze (6) »
środa, 28 października 2009
Paranormal Activity - teaser

Paranormal Activity

Czy w dzisiejszych czasach można nakręcić naprawdę przerażający horror za małe pieniądze?  Patrząc na wyniki kasowe i bardzo dobre opinie krytyków filmowych na temat zbliżającego się do naszych kin "Paranormal Activity" widać, że chyba tak.  Czy napewno, okaże się wkrótce, ale powiem szczerze apetyt na ten film mam całkiem spory.  Pod spodem dwa zwiastuny.

20:34, milczacy_krytyk , zwiastuny
Link Komentarze (4) »
wtorek, 27 października 2009
Układy - sezon I

trust no one

Układy - sezon IUkłady - sezon I (2007) USA

reżyseria: Todd A. Kessler, Edward Bianchi, Jean de Segonzac, Greg Yaitanes, Mario Van Peebles, Allen Coulter 
scenariusz: Jeremy Doner, Daniel Zelman, Willie Reale, Todd A. Kessler, Glenn Kessler, Mark Fish, Davey Holmes, Aaron Zelman, Adam Stein
aktorzy: Glenn Close, Rose Byrne, Ted Danson, Tate Donovan, Zeljko Ivanek, Anastasia Griffith, Noah Bean, Marlyne Afflack, Philip Bosco, Michael Nouri, Zachary Booth, Saundra Santiago, Tom Aldredge, Maya Days, Casey Siemaszko, Peter Facinelli, Elliot Korte, Peter Riegert, Mario Van Peebles, Debra Monk, Francie Swift, Kathryn Meisle
muzyka: James S. Levine, Robert Cotnoir 
zdjęcia: David S. Tuttman 
montaż: Angelo Corrao, Daniel A. Valverde, Malcolm Jamieson, Aaron Kuhn

 (9+/10)

Nieprawdopodobny serial.  Jeden z tych, o których myśli się na długo po emisji każdego kolejnego odcinka i nie można się doczekać następnego epizodu.  Intrygujący, trzymający w napięciu, szokujący i niezwykle zaplątany.  Do tego rewelacyjnie zmontowany, świetnie nakręcony i wzbogacony o chwytliwy motyw przewodni w czołówce.  „Damages” opowiada historię młodej Ellen Parsons, która dopiero co skończyła studia prawnicze i szuka pracy w kancelariach adwokackich. Tak się składa, że zostaje zatrudniona w prestiżowej kancelarii, należącej do jednej z najwybitniejszych, ale również najbardziej znienawidzonych prawniczek Patty Hewes.  Współpraca z nią jest trudna, stresująca, ale Ellen dzięki ciężkiej pracy i wielkiej ambicji, radzi sobie z każdym dniem coraz lepiej.  Prócz tego głównego wątku twórcy pokazują nam również co jakiś czas przebłyski z dramatycznych wydarzeń, jakie rozegrają się za sześć tygodni od początku akcji.  Przez ten zabieg cały czas zastanawiamy się co takiego się naprawdę wydarzyło, że historia zawędrowała w tak zaskakujące rejony.  A z każdym kolejnym odcinkiem niespodzianek jest coraz więcej...

"Damages" to serial niezwykle efektowny.  I nic chodzi tu bynajmniej o obecność niezwykłych efektów specjalnych, spektakularnych scen, czy pościgów.  Takich ulepszaczy nie ma tu wcale.  Ten serial szokuje małymi scenami, prostymi środkami, jak obecność przedmiotów w miejscach w których nie powinno ich być, czy dźwiękiem windy, który słyszymy już w pierwszych sekundach seansu, a który będzie przewijał się przez dalsze odcinki.  Zwiastuje on bowiem, że stało się coś złego, coś najgorszego, że coś poszło niezgodnie z planem.  Zwroty akcji w "Układach" są słowne: raz dowiemy się, że ktoś zrobił coś, o co go nie podejrzewaliśmy, raz okaże się, że ktoś ukrywa coś ważnego dla przebiegu sprawy.  A tajemnice mają tutaj wszyscy i przez cały serial do końca nie wiemy tak naprawdę kto dla kogo gra.  Dzięki czemu każdy odcinek jest przepełniony niespodziankami, które co chwilę zmieniają nasz punkt widzenia.  Jednakże w związku z tym, serial ten trzeba oglądać niezwykle uważnie i dokładnie, bo przez wielość postaci i skomplikowanie sprawy, bardzo łatwo można się tutaj pogubić.

Twórcy mistrzowsko rozłożyli akcję swojego serialu na 13 odcinków, który każdy prezentuje niezwykle wyśrubowany poziom.  Żeby było ciekawiej, prócz rozgrywających się wydarzeń w czasie rzeczywistym, oferują nam ciągłe skoki w czasoprzestrzeni, czy to do przyszłości, czy do nawet bardzo odległej przeszłości.  Całość jest rewelacyjnie połączona, dzięki czemu o niczym nie dowiadujemy się zbyt wcześnie lub zbyt późno.  Twórcy rozwiązują całą intrygę stopniowo, pokazując nam co jakiś czas, dosłownie po kilkanaście sekund z tego, co działo się w różnych momentach istotnych dla sprawy.  To właśnie dzięki tym przebłyskom (często umieszczanym na początku i końcu odcinka) serial ten jest tak zaskakujący. Co ciekawe jednak, pomimo tych podpowiedzi do samego końca nie sposób w pełni powiedzieć co się tak naprawdę stało i kto jest odpowiedzialny za wszystkie wydarzenia.  Intryga jest tak zaplątana, że przez cały sezon nie możemy być pewni kto jest winny, a kto nie. Dzięki temu, aż do finalnego odcinka serial ten trzyma nas w napięciu, a my oglądamy go z niezwykłym zainteresowaniem.  Twórcom udała się również sztuczka niebywała, bo w pewnym momencie doprowadzają nas do stanu, w którym wietrzymy spisek dosłownie wszędzie, doszukując się układów i nieczystych zagrań, nawet tam gdzie ich zupełnie nie ma, przegapiając przy okazji te prawdziwe.

"Damages" nie byłoby z pewnością tak świetną produkcją, gdyby nie wspaniali aktorzy: zmieniająca się z odcinka na odcinek Rose Byrne, wspaniały Zeljko Ivanek i Glenn Close, która jako nieustępliwa Patty Hewes przechodzi samą siebie.  Jej bohaterka jest, jak określił to jeden z recenzentów, taką Cruellą DeMon wśród prawników.  Jest bezwzględna, zdolna do wszystkiego, manipuluje swoim otoczeniem tak sprawnie, że nikt nie jest w stanie się domyślić co planuje, nie mówiąc już nawet o odgadnięciu jej myśli.  Testuje młodą Ellen, kwestionując jej poglądy i wartości w które ta wierzy.  Pod pozorem miłej i przyjaznej osoby, zbliża się do niej, by w odpowiednim momencie ją wykorzystać i wygrać sprawę.  Jest zawsze dwa kroki przed konkurencją, zawsze mając plan awaryjny, zawsze kontrolując sytuację.  Dzięki fantastycznej Glenn Close, Patty nie stała się jednak postacią przerysowaną, czy jednoznacznie złą.  Są w niej bowiem przebłyski dobroci i normalnego zachowania.  Nie wiemy jednak przez cały czas, które z jej zachowań wypływają tak naprawdę z serca, a które są zaplanowanymi zagraniami, mającymi doprowadzić ją do upragnionego celu.  Przez tą niejako demonizację jej postaci, mniej więcej w połowie sezonu zaczynamy jej przypisywać wszystkie najgorsze możliwe zagrania.  Twórcy do samego zaskakującego końca, wodzą nas za nos, jak tylko im sie to podoba i osiągają to, co w końcówce jest tak bardzo potrzebne dla każdego serialu – od razu po napisach końcowych mamy ogromną chęć na dalsze odcinki.  Koniecznie!!

23:48, milczacy_krytyk , serial
Link Komentarze (5) »
niedziela, 25 października 2009
kayah i muzyka filmowa

kayah i muzyka filmowa

Gdy w piątek wybrałem się do kina na polskie „Zero”, Cinema-city uraczyło mnie maratonem reklam (jako, że do tego multiplexu mam najdalej ze wszystkich w trójmieście, już zapomniałem jak tam wygląda oczekiwanie na seans).   Wśród kolejnych spotów Orange, przypadkowych zwiastunów i innych reklam, znalazł się również i krótki spot reklamujący najnowszą płytę Kayah.  Nie zwróciłbym pewnie na niego zupełnie uwagi gdyby nie podkład muzyczny w nim zawarty.  W tle można było usłyszeć bowiem kilkanaście pierwszych sekund z tego kawałka:

Nie tylko mi te dźwięki wydały się znajome. Na youtubie ktoś porównał je do ścieżki dźwiękowej z głośnego Hannibala, do którego muzykę napisał Hans Zimmer.  Pod spodem ten utwór.  Prawda, że podobne?

Mam jednak wrażenie, że jeszcze gdzieś indziej słyszałem takie nuty i jakoś nie mogę sobie przypomnieć gdzie by to mogło być, w zwiastunie, filmie, innej reklamie?  Macie może jakieś pomysły??

13:33, milczacy_krytyk , inne
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4