Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.
Archiwum
Zakładki:
Blogi filmowe
Index filmów
Index seriali
Kina
Muzyka filmowa
Sieć
Szablony

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Kategorie: Wszystkie | 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | festiwal | hity kity | inne | oczekuję | plakaty | serial | soundtrack | zwiastuny
RSS
piątek, 31 października 2008
Senność

some people hold their breath forever...

Senność

Senność (2008) Polska

reżyseria: Magdalena Piekorz  
scenariusz: Wojciech Kuczok  
aktorzy: Małgorzata Kożuchowska, Michał Żebrowski, Rafał Maćkowiak, Bartosz Obuchowicz, Krzysztof Zawadzki, Joanna Pierzak, Dorota Pomykała, Andrzej Grabowski, Anna Tomaszewska, Marian Dziędziel, Krzysztof Kolberger, Anna Guzik,  Weronika Rosati, Robert Talarczyk 
zdjęcia: Marcin Koszałka  
muzyka: Adrian Konarski
 

 (9/10)

„Senność” to kolejny po „Pręgach” (których niestety jeszcze nie widziałem) film Magdaleny Piekorz ze scenariuszem Wojciecha Kuczoka.  Film składający się z przeplatających się opowieści o zwykłych ludziach i ich problemach z codziennym życiem.  Obraz, który został uznany przez krytyków za banalny i pretensjonalny, za to na tegorocznym festiwalu w Gdyni otrzymał Złotego Klakiera - nagrodę dla najdłużej oklaskiwanego obrazu.  Film, który według mnie jest jedną z najciekawszych polskich produkcji ostatnich kilku lat.

Na początku seansu myślałem, że film Piekorz będzie jedynie porządnie zrealizowaną historią, która jednak nie zapadnie mi głęboko w pamięci.  Jednakże z każdą kolejną minutą, film ten coraz bardziej mnie ciekawił, interesował wciągał.  Być może na tle produkcji europejskich nie jest to wielki plus, ale „Senność” jest jedną z nielicznych polskich produkcji, w których każda scena ma sens i po coś została nakręcona.  Nie ma tu nudnych czy całkowicie niezrozumiałych momentów, które nawet po napisach końcowych byłyby niezrozumiałe dla widza.  Jest za to niestety - szczególnie przez pierwsze pół godziny - trochę zbyt wielkie uproszczenie rzeczywistości, a w szczególności niektórych bohaterów, którzy są zbyt schematyczni, a przez to mało realni - chodzi mi tutaj w szczególności o rodziców żony Roberta, którzy są zdecydowanie za bardzo stereotypowi, przez co nie do końca możemy ich zaakceptować, w tym bądź co bądź życiowym filmie.

Poza tym nie mam większych zastrzeżeń do filmu Piekorz.  Trzy historie są opowiedziane bardzo sprawnie, przeplatają się zgrabnie w odpowiednich momentach i w fantastyczny i niewymuszony sposób łączą w jedną całość w odpowiednim czasie.  Wszystkie prezentują  bardzo wysoki i wyrównany poziom w związku z czym film jest bardzo równy i nie mamy ochoty żadnej części "przeskoczyć" dalej.  Każda opowieść jest przedstawiona w innym kolorze - żółtym, zielonym albo niebieskim, przez co każda ma zupełnie inny, zarezerwowany wyłącznie dla siebie klimat.  A w tle słyszymy bardzo ładną, pasującą do obrazu muzykę, która jak dla mnie mogłaby jednak być trochę bardziej smutna, ale i tak spisuje się naprawdę dobrze i zapada w pamięć. 

„Senność” jest wzruszającą i skłaniającą do refleksji opowieścią o bezsilności.  O ludziach, którzy nie potrafią podejmować decyzji w swoim życiu.  O niezdecydowaniu, o paraliżującym strachu przed przyszłością i bezwładnością przez którą traci się wszystkie emocje, a nawet własne życie.  O tym, że powinno się żyć każdym dniem, korzystać z każdej okazji, nie bać się przyszłości, bo każda minuta naszego życia jest cenna i może się już nigdy nie powtórzyć.  A nie ryzykując, broniąc się przed decyzjami, można przespać swoje własne życie.  Banały?  Może i tak, ale bardzo życiowe i akurat mi bardzo bliskie, być może właśnie dlatego ten film tak mocno mi się spodobał…

22:37, milczacy_krytyk , 09
Link Komentarze (1) »
sobota, 25 października 2008
Donnie Darko

28.06.42.12

Donnie DarkoDonnie Darko (2001) USA

reżyseria i scenariusz: Richard Kelly  
aktorzy: Jake Gyllenhaal, Jena Malone, Holmes Osborne, Mary McDonnell, James Duval, Maggie Gyllenhaal, Patrick Swayze, Beth Grant, Drew Barrymore, Joan M. Blair, Daveigh Chase, Noah Wyle, Scotty Leavenworth, Jolene Purdy 
zdjęcia: Steven B. Poster  
muzyka: Michael Andrews 
montaż: Sam Bauer, Eric Strand
 

 (8/10)

"Donnie Darko" jest bardzo dziwnym filmem, można wręcz powiedzieć, ze trochę magicznym. Nie dziwie się już teraz czemu tyle osób czekało na niego, za to nie mogę pojąć czemu żaden polski dystrybutor jeszcze nie zdecydował się na wprowadzenie Donniego na DVD. Błąd, i to duży.

Film ma niesamowity klimat, który jest budowany przez bardzo dobrą spokojna muzykę Michaela Andrewsa i niesamowite zdjęcia Stevena B. Postera. Bardzo podobały mi się te zwolnione, lub przyspieszone sekwencje, np. w szkole lub na samym początku filmu.

"Donnie Darko" jest bardzo powolnym obrazem. Spokojny montaż scen przechodzących powolutku jedna w drugą uspokaja i tworzy niesamowity klimat. Świat Donniego jest jakby odseparowany od rzeczywistości, od wariactwa naszego codziennego życia. Całe szczęście pomimo tego zwolnienia, film nie nuży. Dzięki 28 dniowemu odliczaniu do końca świata i ciągłemu pojawianiu się dziwnego królika, „Donnie Darko” dobrze trzyma w napięciu.

Ten dziwny film porusza wiele ważnych tematów. Mówi o samotności, o potrzebie kontaktu z drugim człowiekiem, o potrzebie szukania i obecności Boga, o niemożności życia bez przyjaciół, miłości, o sile tego uczucia, o strachu, śmierci, strachu przed osamotnieniem, życiem bez miłości, o tworzeniu i niszczeniu, o poświeceniu… i tak można by wymieniać jeszcze długo…

Według mnie najciekawszym pomysłem było przedstawienie ludzi, którzy idą drogą wyznaczaną przez białe liny, które prawie ciągną ich do miejsca przeznaczenia. Ludzi, którzy mogą pójść po tej drodze wyznaczonej przez Boga, lub z niej zejść i pójść w swoją stronę, zmieniając "przeznaczenie". Za ten rewelacyjny obraz, ogromny plus dla twórców filmu.

Teoretycznie kolejnym plusem, jest możliwość własnej interpretacji wydarzeń pokazanych w "Donnie Darko". Możliwość samodzielnego wytłumaczenia sobie zakończenia filmu. Możemy zastanawiać się, dociekać i wybierać pomiędzy snem, podróżami w czasie, chorobą psychiczna, innymi rzeczywistościami... Problem jednak w tym, ze po seansie nie miałem w ogóle ochoty głębiej zastanawiać się nad sensem zakończenia. Nie przywiązałem się do bohaterów, nie przekonali mnie, dlatego obojętna mi była prawda, obojętne mi było o co tak na prawdę tutaj chodzi. I to jest spory minus. Bo nie powinienem o zakończeniu przestawać myśleć na długo po ostatnim ujęciu....

recenzja z 5 lipca 2006r.

02:18, milczacy_krytyk , 08
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 października 2008
Casino Royale

nowonarodzony

Casino RoyaleCasino Royale (2006) Czechy, Niemcy, USA, Wielka Brytania

reżyseria: Martin Campbell  
scenariusz: Paul Haggis, Neal Purvis, Robert Wade  
aktorzy: Daniel Craig, Eva Green, Mads Mikkelsen, Jeffrey Wright, Simon Abkarian, Caterina Murino, Malcolm Sinclair , Judi Dench, Tobias Menzies, Ivana Miličević, Giancarlo Giannini, Ludger Pistor, Claudio Santamaria, Sebastien Foucan
zdjęcia: Phil Meheux  
muzyka: David Arnold, Monty Norman 
montaż: Stuart Baird 

na podstawie: powieści Iana Fleming'a "Casino Royale"

 (8/10)

Prawdę powiedziawszy byłem nastawiony do 21 Bonda dość sceptycznie.  Wiem, że nie powinienem, ale co zrobić, po prostu nie chciało mi się wierzyć, że spore zmiany w ogólnym pomyśle na film o 007 wprowadzone przez producentów dobrze wypadną na ekranie.  Bardzo lubiłem Brosnana jako Bonda i decyzja o zmianie głównego aktora i to jeszcze na Daniela Craiga, który kompletnie nie pasował mi do tej roli, wydała mi się całkowicie nietrafiona.  Dopóki nie obejrzałem samego filmu...

"Casino Royale" prezentuje zupełnie nowego, odmienionego Bonda.  I jest to zmiana całkowicie na plus.  Historia opowiadana przez twórców jest bardziej poważna i realna.  Nie ma już niesamowitych gadżetów, ani Q, a słynne "Bond, James Bond" czy "wstrząśnięte, nie mieszane" zostało ograniczone do minimum, prawie że pominięte.  Sam film jest bardziej brutalny i dosłowny (bliżej mu do filmów sensacyjnych czy trylogii Burne'a, niż poprzednich części 007) np. zaczyna się trochę zaskakująco, od świetnego czarnobiałego prologu.  Sceny akcji są fantastycznie zrealizowane, są naprawdę pomysłowe, spektakularne i pomimo że jednak trochę przesadzone, to nakręcone w taki sposób, że można w nie uwierzyć i nie rażą za bardzo.  Interesujące są też trzymające w napięciu sceny w Casino Royale, które spisują się bardzo dobrze jako przerywnik pomiędzy szybszą akcją i nie zwalniają całego filmu.

Dobrze wypadł,  ku mojemu zaskoczeniu, Daniel Craig, który idealnie wpisał się do tej odmienionej konwencji.  Jego Bond jest jak niegrzeczny chłopiec - mniej myśli, nie ma żadnych zahamowań i jest zdolny praktycznie do wszystkiego.  Może niektórym będzie brakować tego zawsze uśmiechniętego oraz nienagannie ubranego Bonda, ale z pewnością do tej opowieści taki agent by zupełnie nie pasował.  Nie wiem na ile Paul Haggis pozmieniał oryginalny scenariusz, ale efekt finalny jest naprawdę ciekawy - postacie w tej części są bardziej prawdziwe i poważne, a i dialogi stoją na całkiem wysokim poziomie i za to duży plus.

Na koniec napiszę jeszcze o świetnej muzyce - niezawodny David Arnold - oraz o tytułowej piosence, która gdy ją pierwszy raz usłyszałem nie spodobała mi się ani trochę, natomiast w samym filmie brzmiała zaskakująco dobrze.

22:30, milczacy_krytyk , 08
Link Komentarze (4) »
piątek, 10 października 2008
oczekuję

Eagle EyeEagle Eye / premiera 17.10 / Film przypominający trochę "Grę" Finchera.  27% na RT nie nastraja optymistycznie, ale może nie będzie aż tak tragicznie.

SennośćSenność / premiera 17.10 / Nowy film Magdaleny Piekorz.  Miałem go obejrzeć już w czasie Festiwalu w Gdyni, ale się nie udało.  Może w kinie nie przegapię tego filmu...

Tajne przez poufneTajne przez poufne / premiera 24.10 / Komedia Braci Coen.  Chciałbym ją obejrzeć z dwóch powodów - by przekonać się czy "To nie jest kraj dla starych ludzi" był jedynym filmem Coenów, który mi się podobał, oraz by zobaczyć jak ze swoją rolą poradził sobie Brad Pitt.

Quantum of Solace007 Quantum of Solace / premiera 07.11 / Nie widziałem jeszcze co prawda "Casino Royale" ale niedługo nadrobię ten brak.

33 sceny z życia33 sceny z życia / premiera 07.11 / Na ten film także miałem iść podczas Festiwalu w Gdyni.  Nie obejrzałem go wtedy, obejrzę teraz...

14:17, milczacy_krytyk , oczekuję
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 października 2008
Jagodowa miłość

rozmowy nocą

Jagodowa miłość

Jagodowa miłość (2007) Chiny, Francja, Hong Kong

reżyseria: Kar Wai Wong  
scenariusz: Kar Wai Wong, Lawrence Block  
aktorzy: Norah Jones, Jude Law, David Strathairn, Natalie Portman, Rachel Weisz, LaVita Brooks, Jan Falk, Cat Power , Benjamin Kanes
zdjęcia: Darius Khondji  
muzyka: Ry Cooder 
montaż: William Chang
  

 (7/10)

"My Blueberry Nights" obejrzałem z trzech powodów – ze względu na Rachel Weisz, Natalie Portman, które uwielbiam oraz aby przekonać się czy genialni "Spragnieni miłości" byli tylko wyjątkiem w karierze Wong Kar Waia.  Okazało się, że jednak nie byli choć nadal jest to mój ulubiony obraz tego reżysera.

"My Blueberry Nights" to dziwny film, ale miło się go ogląda.  Momentami niestety trochę nudzi i za bardzo zwalnia, ale z pewnością warto przemęczyć się przez te gorsze momenty, chociażby po to by usłyszeć kilka naprawdę dobrych, interesujących i mądrych rozmów między bohaterami.  Właśnie ciekawe dialogi, zawierające kilka wartych zapamiętania myśli są dużym plusem tego filmu.  Kolejnym są aktorzy - w szczególności pojawiające się w epizodach - rewelacyjna Rachel Weisz i bardzo dobra Natalie Portman, oraz co mnie trochę zaskoczyło niesamowicie prawdziwy i przekonujący David Strathairn.  Jude Law i Norah Jones jakoś mnie nie zachwycili, choć trzeba przyznać, że Norah poradziła sobie ze swoją rolą całkiem dobrze.

Film Wong Kar Waia mówi o rozstaniach, o stracie bliskich nam osób, o śmierci oraz o tym, że często nie doceniamy w swoim życiu tego, że mamy dobrych znajomych i zauważamy to dopiero po ich stracie.  Nie jest to jednak obraz pesymistyczny czy dołujący.  Ma o dziwo ciekawy, trochę melancholijny i podnoszący na duchu klimat. 

23:43, milczacy_krytyk , 07
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2