Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.
Archiwum
Zakładki:
Blogi filmowe
Index filmów
Index seriali
Kina
Muzyka filmowa
Sieć
Szablony

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Kategorie: Wszystkie | 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | festiwal | hity kity | inne | oczekuję | plakaty | serial | soundtrack | zwiastuny
RSS
piątek, 26 października 2007
Burza lodowa

jednostki rodzicielskie

Burza lodowaBurza lodowa (1997) USA

reżyseria: Ang Lee
scenariusz: James Schamus
aktorzy: Tobey Maguire, Christina Ricci, Elijah Wood, Katie Holmes, Jamey Sheridan, Adam Hann-Byrd, Joan Allen, Kevin Kline, Sigourney Weaver
zdjęcia: Frederick Elmes
muzyka: Mychael Danna
montaż: Tim Squyres

na podstawie: książki Ricka Moody'ego

 (8/10)

Zupełnie przez przypadek obejrzałem ten film.  Leciał niedawno w telewizji na stacji, której zwykle nie oglądam, ale w gazecie został całkiem dobrze oceniony, więc pomyślałem, że może tym razem ten jeden z 60 programów okaże się przydatny.

Burza lodowa to taki film o wszystkim i o niczym, czyli po prostu o życiu.  Dwie zwyczajne rodziny i romans, który nie rozpętuje burzy, ale wprowadza pewien zamęt w dotychczas ułożonym życiu. 

Ilekroć oglądam tego typu filmy zastanawiam się czy to ja jestem nienormalny, czy to społeczeństwo jest chore.  Bo czy normalne jest, żeby każdy dzień upływał na niczym, a ludzie którzy mają być dla siebie przyjaciółmi, partnerami byli obcymi jednostkami mieszkającymi pod jednym dachem?  Czy to normalne, że każdą trudniejszą rozmowę, każdy problem przesuwa się w bliżej nieokreśloną przyszłość najczęściej zagłuszając sexem? 

Ang Lee przedstawia nam samotnych ludzi, którzy żyją w małżeństwie jakby z przymusu, bez miłości, jakiegokolwiek uczucia.  Przedstawia nam nieszczęśliwych bohaterów - i nie tylko tych głównych - których małżeństwa są jedynie układem na papierze.  Którzy żyją samotnie, każdy tylko dla siebie bez prawdziwych przyjaciół, miłości.  Dla których zwykły dotyk potrafi być największym i najcenniejszym przeżyciem.

Pokazuje nam dorosłych ludzi, którzy zachowują się jak dzieci.  Którzy nie potrafią rozmawiać ze swoim potomstwem praktycznie o niczym, a rozmowa o sexie jest jedną z najbardziej krępujących, o wiele bardziej krepujących dla nich niż dla dzieci.  Burza lodowa jest kolejnym filmem,  w którym wyraźnie widać, że młode pokolenie jest bardziej dojrzałe, odpowiedzialne i normalne od swoich rodziców.  I paradoksalnie to właśnie zbliżenie nastolatków nie do końca świadomych sytuacji jest bardziej normalne, przepełnione uczuciem, spokojem, prawdziwą bliskością nie tylko fizyczą, ale i psychiczną.

Atorzy spisali się bardzo dobrze - ci starsi jak i młodzi.  Szczególnie jednak trzeba zwrócić uwagę na młodziutką Christinę Ricci, Adama Hann-Byrda, oraz Sigourney Weaver.  Plus ładne zdjęcia i miła dla ucha muzyka.

Tagi: dramat
23:14, milczacy_krytyk , 08
Link Dodaj komentarz »
Transfer

przyjacielu...

TransferTransfer (2007) RPA, USA

reżyseria: Gavin Hood
scenariusz: Kelley Sane
aktorzy: Reese Witherspoon, Jake Gyllenhaal, Meryl Streep, Alan Arkin, Peter Sarsgaard, Christian Martin, Rosie Malek-Yonan, J.K. Simmons, Aramis Knight, David Fabrizio, Omar Metwally
zdjęcia: Dion Beebe
muzyka: Mark Kilian, Paul Hepker

montaż: Megan Gill

 (7/10)

Bardzo sprawnie zrealizowany, poważny film na temat m.in. terroryzmu.   O dziwo jednak Transfer nie mówi o samych atakach, tylko o sposobach ich zapobiegania oraz o ludziach, którzy mogli mieć bezpośredni kontakt z zamachowcami.

Transfer składa się z kilku, w zależności jak policzymy 2-4 wątków, które przeplatają się zgrabnie przez cały seans.  Dodatkowo, czym byłem bardzo zaskoczony, jeden cofa się w czasie, przez co opowiadana historia nabiera trochę innego wydźwięku.  Kolejnym miłym zaskoczeniem były niektóre, dobrze zrealizowane, spokojne ale naprawdę wzruszające sceny.  Za to duży plus.

Rendition dość sprawnie zmusza nas do zastanowienia się nad tym, jak daleko może posunąć się władza by walczyć z terrorystami.  Jak bardzo może naruszyć prawa zwykłego obywatela by ochronić innych.  Bo czy podejrzenie kontaktu imigranta mieszkającego w USA z terrorystą może być juz podstawą do zatrzymania go?  Czy może być podstawą do wywiezienia z kraju i tortur?  Przecież wiadomo, że ani winny ani niewinny nie przyznają się do przedstawianych im zarzutów.  W związku z tym czy takie działanie ma sens?  Czy jest moralnie uzasadnione?  Czy może powinno wyglądać inaczej?  I wreszcie co z rodzinami podejrzanych?  Czy można tak ignorować swoich własnych obywateli?  Czy można tak zostawić ich zadręczających się zaginięciem bliskiej osoby?  I czy nie jest też tak, że gdyby podejrzany był Amerykaninem to traktowano by go inaczej?

Film trzyma w napięciu dzięki dobrze napisanemu scenariuszowi oraz pasującej do obrazu, ładnie brzmiącej muzyce.  Wszyscy aktorzy porządnie wykonali swoje zadanie, nikt co prawda się nie wybijał, ale też nie zdarzyła się żadna wpadka.

7/10 warto.

19:40, milczacy_krytyk , 07
Link Komentarze (1) »
piątek, 12 października 2007
plakaty

Przed napisaniem tej notki myślałem, że po tak dużym wysypie nowych plakatów na filmwebie będę miał problem z wybraniem tych kilku najciekawszych.  Okazało się, że jest zupełnie odwrotnie i nie za bardzo mam z czego wybierać.

Wall-EVantage Point















I jeszcze przykład przekombinowanego plakatu.  Ostatnio coraz modniejsze staje się tworzenie posterów, które z daleka wyglądają zupełnie inaczej niż gdybyśmy obejrzeli je w normalnej wielkości (np. Pathology).  Tym razem się nie udało i efekt jest dość komicznyOne Missed Call














23:43, milczacy_krytyk , plakaty
Link Dodaj komentarz »
Snow Cake

wy normalni...

Snow CakeSnow Cake (2006) Kanada, Wielka Brytania

reżyseria: Marc Evans
scenariusz: Angela Pell
aktorzy: Alan Rickman, Sigourney Weaver, Carrie-Anne Moss, David Fox, Jayne Eastwood, Emily Hampshire, James Allodi
zdjęcia: Steve Cosens
montaż: Mags Arnold
muzyka: Broken-Social-Scene

 (8/10)

Przeszło półtora roku czekałem na ten film.  Najpierw na wprowadzenie go do kin - co jednak nie nastąpiło bo strachliwi dystrybutorzy zwątpili czy ktokolwiek go obejrzy, a później na premierę w tv.  W końcu się doczekałem i jestem bardzo zadowolony.

Snow Cake to cudowny, momentami zabawny, momentami smutny i wzruszający film obyczajowy. Jeden z nielicznych, normalnych, obrazów o zwykłych ludziach, zachęcający nas do zastanowienia się choć przez chwilę nie tylko nad zachowaniami i postawami bohaterów, ale też nad naszym codziennym życiem.

Brawa dla aktorów.  Szczególnie dla Sigourney Weaver, która fantastycznie zagrała chorą na autyzm kobietę, która traci w wypadku samochodowym córkę - Vivienne.  Naprawdę mistrzostwo świata.  Oczywiście nie można też zapomnieć o cudownie posępnym i zamkniętym w sobie Alanie Rickmanie, który gra przypadkowego mężczyznę - Alexa podwożącego wracającą do domu Vivienne.  Niestety przez nieszczęśliwy zbieg okoliczności mają wypadek i dziewczyna ginie, a Alex postanawia odwiedzić matkę zmarłej.

Pisząc o aktorach trzeba też koniecznie wymienić młodziutką Emily Hampshire - Vivienne, która pojawia się w filmie jedynie na niecałe 15 minut, ale to wystarcza by pomiędzy nią, a widzami powstała więź, przez co śmierć bohaterki w nieszczęśliwym wypadku nie jest dla nas obojętna.

Podsumowując.  Naprawdę film wart obejrzenia.  Szczególnie jeśli chcemy poprawić sobie humor

Tagi: dramat
22:50, milczacy_krytyk , 08
Link Komentarze (1) »
Odważna

wewnątrz

OdważnaOdważna (2007) USA

reżyseria: Neil Jordan
scenariusz: Roderick Taylor, Bruce A. Taylor, Cynthia Mort    
aktorzy: Jodie Foster, Terrence Howard, Naveen Andrews, Mary Steenburgen, Jane Adams, Nicky Katt, Zoe Kravitz
zdjęcia: Philippe Rousselot
muzyka: Dario Marianelli
montaż: Tony Lawson

 (8/10)

Możliwe spoilery!!


Bardzo bałem się o ten film.  Niepokoili mnie scenarzyści, którzy dotychczas nie napisali niczego porywającego, oraz sama historia, którą łatwo można było zepsuć.  Jeszcze bardziej zmartwiłem się miesiąc temu gdy Odważna została niezbyt optymistycznie przyjęta w USA.

Do kina jednak się wybrałem bo przecież Jodie Foster w gniotach nie grywa, więc Odważna mogła być przynajmniej średnim filmem o ile nie dobrym.  Ku mojemu miłemu zaskoczeniu film okazał być się naprawdę wart obejrzenia.

Scenariusz napisany jest sprawnie, a historia od samego początku zmierza do wyraźnie określonego finału.  W związku z czym nie mamy uczucia, że scenarzyści nie wiedzieli co począć z ciekawym pomysłem.  Jednak to nie w całkiem przyzwoitym scenariuszu leży siła tego filmu, a w osobie głównej aktorki - Jodie Foster, która w roli Erici była rewelacyjna i to na niej oparty był cały film.  Szczególnie widać to w scenach tuż po przebudzeniu bohaterki, gdy powoli próbuje oswoić się z ludźmi, miastem i wrócić do normalnego życia.  Choćby dla tych kilku momentów warto obejrzeć Odważną.

The Brave One jest o dziwo bardzo spokojnym, wyciszonym i smutnym filmem.  Historia Erici wydaje się być prawdopodobna, opowiedziana zgrabnie, bez większych potknięć.  Film jest emocjonujący i trzyma w napięciu do samego końca.  Na plus można też zaliczyć ładną muzykę i ciekawe zdjęcia.

Można by się przyczepić o to, że pierwsze piętnaście minut Odważnej jest zbyt sielankowe, wyidealizowane, ale jasne jest, że twórcy musieli w przekonywujący sposób i dość szybko pokazać jak dobrze dobraną parą byli Erica i David, a w związku z tym dlaczego główna bohaterka tak się zmieniła po przebudzeniu. Można też wątpić w tą niesamowitą przemianę, ale akurat dla mnie była ona bardzo przekonująca.  Prawdziwym problemem, jak już Ania z bloxów zauważyła, może być dość kontrowersyjna teza postawiona w zakończeniu filmu, jakoby to zemsta mogła oczyścić człowieka, pomóc mu pogodzić się z dramatycznymi przejściami i co najważniejsze, że mściciel nie ponosiłby za nią żadnej kary.  O ile jeszcze potrafię bez problemu zrozumieć powolną przemianę Erici w mścicielkę, która najpierw jedynie broni siebie zabijając napastników, a później sama zaczyna wymierzać sprawiedliwość, to sugestie, jakoby te zabójstwa mogły pomóc jej w odzyskaniu spokoju już nie nie przekonują.  Bo czy zabicie trzech napastników pomogło jej pokonać strach?  Wątpię.  Czy normalnie uszłoby jej to na sucho?  Nie wydaje mi się.  Zakończenie filmu jest więc trochę naciągane, podobnie jak przemiana policjanta - bardzo dobry Howard - który z nie do końca przekonujących powodów pomaga naszej bohaterce.  Dobrze jednak, że w filmie pojawia się ostatnie zdanie trochę zmieniające wydźwięk "morału" mówiące o tym, że Erica przed i Erica po wypadku to dwie zupełnie inne osoby.

Trochę naciągane 8/10 (bardzo mocne 7/10)

21:50, milczacy_krytyk , 08
Link Komentarze (3) »