Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.
Archiwum
Zakładki:
Blogi filmowe
Index filmów
Index seriali
Kina
Muzyka filmowa
Sieć
Szablony

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Kategorie: Wszystkie | 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | festiwal | hity kity | inne | oczekuję | plakaty | serial | soundtrack | zwiastuny
RSS
sobota, 25 kwietnia 2009
OSCARY 2009

OSCARY 2009

Oscary 2009Wiem, że ten wpis jest trochę przeterminowany, ale wpierw musiałem obejrzeć większość filmów nominowanych do tegorocznych Oscarów, by móc się wypowiedzieć na temat oficjalnych wyników.

Odnośnie samej Gali, to w tym roku po raz pierwszy obejrzałem całą relację, a nie tylko jej skrót i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobała.  Sprawdził się Jackman oraz jego kryzysowe otwarcie. Uśmiałem się nieźle na wręczaniu nagród za scenariusz (fantastyczni Tina Fey i Steve Martin), a pomysł z wręczaniem statuetek dla aktorów i aktorek przez poprzednich zwycięzców uważam za naprawdę trafiony.  Dzięki temu gala stała się trochę bardziej osobista i nawet momentami wzruszająca.  Nie wiem czemu wg krytyków to rozdanie było nieudane.

A teraz co do samych nagród.  Pogrubioną czcionką zaznaczone są te filmy, które otrzymały statuetkę, gwiazdka oznacza film, który wg mnie powinnien zgarnąć Oscara.

FILM:
 "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"
"Frost/Nixon"
"Obywatel Milk"
"The Reader. Zaklinacz słów"
"Slumdog. Milioner z ulicy"

Rozumiem, że USA ciągle świętuje wybory prezydenckie i musiał wygrać film optymistyczny.  Szkoda, że "Slumdog" nie jest przy okazji filmem dobrym.
Miałem problem z wyborem tego najlepszego obrazu - wachałem się między Lektorem, a Buttonem.  Ten pierwszy mną poruszył, ten drugi wprowadził w bardzo melancholijny nastrój.  Wybrałem Buttona, bo ten obraz bardziej mi się wrył w pamięć


AKTOR PIERWSZOPLANOWY:
Richard Jenkins - "Spotkanie"
Frank Langella - "Frost/Nixon"
 Sean Penn - "Obywatel Milk"
Brad Pitt - "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"
Mickey Rourke - "Zapaśnik"

Tutaj w pełni zgadzam się z wyborem Akademii.  Żal co prawda fenomelnalnego Langelli i powracającego Rourke, ale trzeb przyznać, że Penn przeszedł samego siebie rolą Milka.


AKTORKA PIERWSZOPLANOWA:
Anne Hathaway - "Rachel Getting Married"
Angelina Jolie - "Oszukana"
Melissa Leo - "Frozen River"
 Kate Winslet - "The Reader. Zaklinacz słów"
Meryl Streep - "Wątpliwość"

O ile poziom gry aktorów w tym roku był naprawdę wysoki, to już o aktorkach niestety tego powiedzieć nie można.  Fakt, większość zagrała dobrze, ale nie fenomenalnie.  Z piątki wybranej przez Akademię także wybrałbym Kate, ale bardziej za jej "Drogę do szczęscia" niż za "Lektora"


AKTOR DRUGOPLANOWY:
Josh Brolin - "Obywatel Milk"
Robert Downey Jr. - "Jaja w tropikach"
Philip Seymour Hoffman - "Wątpliwość"
 Heath Ledger - "Mroczny rycerz"
Michael Shannon - "Droga do szczęścia"

Bez dwóch zdań Ledger był najlepszy w tym roku. I nie prawdą jest, że gdyby nadal żył, to nikt by go nie docenił za rolę Jokera, bo jest on w niej naprawdę przerażający.  Stworzył niesamowitą kreację, wg mnie przewyższającą to co kilkanaście lat temu pokazał Nicholson.  Majstersztyk!


AKTORKA DRUGOPLANOWA:
Amy Adams - "Wątpliwość"
 Penelope Cruz - "Vicky Cristina Barcelona"
Viola Davis - "Wątpliwość"
Taraji P. Henson - "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"
Marisa Tomei - "Zapaśnik"

Jak najbardziej się zgadzam - Cruz jako Maria Elena jest naprawdę niesamowita.  Żal mi tylko trochę Davis, bo choć pojawia się na ekranie zaledwie na kilkanaście minut, to jest to prawdziwie mistrzowski występ. Ale nagrodzona może być niestety tylko jedna osoba...


REŻYSERIA:
David Fincher - "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"
Ron Howard - "Frost/Nixon"
Gus Van Sant - "Obywatel Milk"
Stephen Daldry - "The Reader. Zaklinacz słów"
 Danny Boyle - "Slumdog. Milioner z ulicy"

Choć jestem całkowicie przeciwny wszelkim nagrodom dla "Slumdoga" to wg mnie statuetka dla najlepszego reżysera należała się właśnie Boyle'owi za zapanowanie nad całym harmidrem i za odwagę w realizacji takiego nietypowego obraz.


SCENARIUSZ ORYGINALNY:
Courtney Hunt - "Frozen River"
Mike Leigh - "HAPPY-GO-LUCKY, czyli CO NAS USZCZĘŚLIWIA"
Martin McDonagh - "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj"
Dustin Lance Black - "Obywatel Milk"
 Andrew Stanton, Pete Docter, Jim Reardon - "WALL.E"

Hmm... Wiem, że Oscar dla Blacka jest zasłużony, ale nie mogę zapomnieć o moim ulubionym Wall'em :)


SCENARIUSZ ADAPTOWANY:
 Eric Roth, Robin Swicord - "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"
John Patrick Shanley - "Wątpliwość"
Peter Morgan - "Frost/Nixon"
David Hare - "The Reader. Zaklinacz słów"
Simon Beaufoy - "Slumdog. Milioner z ulicy"

Zdecydowane nie, nie i jeszcze raz NIE!  Jak Oscara mógł otrzymać scenariusz, który nawet nie potrafi prawidłowo przedstawić zasad jednego z najsłynniejszych i najbardziej popularnych teleturniejów na świecie??  Pomyłka na całej linii.  Mój typ to świetnie rozciągnięty, z krótkiego opowiadania do prawie trzygodzinnego filmu, scenariusz do Buttona.


ZDJĘCIA:
"Oszukana"
 "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"
"Mroczny rycerz"
"The Reader. Zaklinacz słów"
"Slumdog. Milioner z ulicy"

W przypadku zdjęć wybieram film, którego obrazy bardziej mnie urzekły.  Zdecydowanie Button tu się wyróżnia.


MUZYKA:
 "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"
"Opór"
"Obywatel Milk"
"Slumdog. Milioner z ulicy"
"WALL.E"

Jak nie trudno się domyśleć pomijam Slumdoga bo bollywoodzkie rytmy w ogóle do mnie nie przemawiają.  Przyznałbym Oscara Newmanowi za Wall'ego, gdyby nie Desplat i jego nieziemsko piękny soundtrack do Buttona.

---

O pozostałych kategoriach nie pisałem, bo te są dla mnie najważniejsze i na te elementy filmu zwracam największą uwagę.

A wy?  Komu przyznalibyście Oscara, a komu jednak nie??

00:26, milczacy_krytyk , inne
Link Komentarze (3) »
Vicky Cristina Barcelona

gdzie ta miłość?

Vicky Cristina BarcelonaVicky Cristina Barcelona (2008) Hiszpania, USA Złota Rolka 2009 - najlepsza aktorka drugoplanowa - Penélope Cruz - vicky cristina barcelona

reżyseria i scenariusz: Woody Allen  
aktorzy: Scarlett Johansson, Penélope Cruz, Rebecca Hall, Javier Bardem, Chris Messina, Christopher Evan Welch,  Pablo Schreiber, Patricia Clarkson, Kevin Dunn, Zak Orth, Carrie Preston,
zdjęcia: Javier Aguirresarobe  
montaż: Alisa Lepselter
 

 naciągane (7/10)

Woody Allen ostatnimi czasy kręci filmy naprzemian.  Po rewelacyjnym, przygnębiającym "Wszystko gra"  (do dziś nie mogę pojąć jak można było tak przetłumaczyć tytuł tego filmu), nakręcił w założeniu zabawny "Scoop", by rok później wrócić do poważniejszych tematów w niedocenionym "Śnie Kasandry".  W tym roku możemy znowu oglądać lżejszego Allena, w słonecznym "Vicky Cristina Barcelona".

W gruncie rzeczy nie wiem co mam o tym filmie napisać. Ot takie sobie filmidło, momentami nudnawe, momentami zabawne (w większości dzięki postaci Vicky), ale ogólnie jakieś takie nijakie i mało konkretne. Nie trudno się przecież domyślić, że pobyt w Barcelonie trochę namiesza w życiu głównych bohaterek. Vicky zacznie mieć wątpliwości czy dobrze robi wychodząc za mąż za troskliwego, ale nudnawego Douga, Cristina poromansuje z przystojnym malarzem i... nadal będzie jedynie wiedzieć czego na pewno by w życiu nie chciała. A żeby było trochę ciekawiej, to do całej historii doda trochę chaosu, zwariowana Maria Elena - chyba najjaśniejszy punkt całego filmu. W tej roli zasłużenie wyróżniona Oscarem, rewelacyjna Penelope Cruz.

Najbardziej w całej tej produkcji wkurzał mnie narrator, który nie zostawiał dla widza nic dla własnych przemyśleń, komentując prawie każdą, najmniejszą scenę.  Ja rozumiem, że taki zabieg można stosować przy wprowadzaniu w akcję, dając krótkie wskazówki dla widzów, opowiadając o rzeczach, których nie da się w szybki sposób przedstawić samym obrazem, ale mówienie o wszystkim dookoła, nawet o tym, że w nocy jest ciemno, to już drobna przesada!

00:05, milczacy_krytyk , 07
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Nieproszeni goście

to finish what's started...

Nieproszeni gościeNieproszeni goście (2009) USA

reżyseria: Charles Guard,  Thomas Guard  
scenariusz: Craig Rosenberg, Carlo Bernard, Doug Miro  
aktorzy: Emily Browning, Arielle Kebbel, David Strathairn, Elizabeth Banks, Maya Massar, Kevin McNulty, Jesse Moss, Don S. Davis 
muzyka: Christopher Young  
zdjęcia: Dan Landin  
montaż: Christian Wagner, Jim Page

na podstawie: filmu "Changhwa, Hongryon" Jee-Woon Kima

 (7/10) mocne

Wybrałem się na ten film by trochę odpocząć od ostatniego, ambitniejszego repertuaru Oscarowego.  Co prawda zwiastun mnie nie zachwycił ale nie był też bezdennie głupi, jak to niestety się w przypadku horrorów coraz częściej zdarza.  Nadzieję, że nie będzie to kolejny zły obrazek dawał także krótki, dość nietypowy klip oraz to, że za produkcję było odpowiedzialne studio DreamWorks, któremu udaje się unikać wielkich wpadek.

Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony obrazem braci Guard.  Ich film jest bowiem bardzo sprawnie nakręcony i choć nie stara się wychodzić poza schemat i straszy w znany nam już sposób, to jednak udaje się mu utrzymać odpowiednie napięcie i zbudować całkiem niezłą atmosferę. Jednym słowem można powiedzieć, że "The Uninvited" jest wyjątkowo zgrabnym filmem.

Ci, którzy oczekują wielkich emocji pewnie się jednak zawiodą - "Nieproszeni goście" wpisują się bowiem w nurt horrorów spod znaku pg13 - mamy więc tu tylko kilka krótkich scenek-straszaków zmuszających do podskoku na fotelu.  Widać jednak wyraźnie, że nowa produkcja DreamWorks jest remakiem azjatyckiego horroru, bo straszą tu też rzeczy, które normalnie straszne nie są wcale (wiem, że to śmiesznie zabrzmi) - worki na śmieci, małe dzwonki i perły na szyi.  Mi taki rodzaj zabawy z widzem bardzo odpowiada, jak również i to, że "The Uninvited" stara się być nie tylko niepokojącą opowiastką, ale także smutnym i spokojnym dramatem.  Akurat takie trochę melancholijne obrazy (jak "Dark Water" czy "The Ring") lubię najbardziej i ten taki właśnie jest.

Jeśli chodzi o zdecydowane zalety „The Uninvited” to na pewno trzeba tu wspomnieć o dwóch sprawach.  Po pierwsze ładnych zdjęciach oraz przepięknej muzyce Christophera Younga, która rewelacyjnie pasuje do obrazu i skutecznie buduje specyficzną atmosferę.  Naprawdę fantastyczny soundtrack, wg mnie jeden z lepszych jeśli chodzi o muzykę do horrorów.  Drugi plus, który podwyższa ocenę całego filmu przynajmniej o jeden punkt to zaskakujące zakończenie, które wywraca całą historię do góry nogami.  I choć części końcówki się domyślałem, bo już na początku seansu niektóre sceny były szyte grubymi nićmi, to już główne zakończenie było dla mnie całkowitą niespodzianką.  Wydaje mi się także, choć musiałbym oczywiście jeszcze raz obejrzeć cały film by być całkowicie pewnym, że jest ono logiczne i nie kłóci się za bardzo z tym co dane nam było widzieć wcześniej na ekranie, za co także kolejny plus.

23:10, milczacy_krytyk , 07
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 kwietnia 2009
kwiecień, maj, czerwiec...

kwiecień, maj, czerwiec...

Zbliża się lato, więc niestety repertuar średnio ambitny...

17-04 
Nieproszeni goście
17-04Vicky Christina Barcelona

24-04
Tatarak

30-04
Gra dla dwojga
30-04
X-men: geneza
08-05
Star Trek
15-05
Anioły i demony
29-05
Antychryst
29-05
Potwory kontra Obcy
05-06
Terminator Ocalenie
19-06
Narzeczony mimo woli
20:13, milczacy_krytyk , oczekuję
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 13 kwietnia 2009
Constantine

always a catch...

ConstantineConstantine (2005) USA

reżyseria: Francis Lawrence  
scenariusz: Kevin Brodbin, Frank A. Cappello  
aktorzy: Keanu Reeves, Rachel Weisz, Shia LaBeouf, Djimon Hounsou, Max Baker, Pruitt Taylor Vince, Gavin Rossdale,  Tilda Swinton, Jesse Ramirez, Michelle Monaghan, Larry Cedar, Suzanne Whang, Johanna Trias, Peter Stormare, Laz Alonso 
muzyka: Klaus Badelt, Brian Tyler  
zdjęcia: Jeff Cutter, Philippe Rousselot  
montaż: Wayne Wahrman 

na podstawie: komiksu Jamie Delano i Gartha Ennisa.

 (8/10)

Wcale się nie dziwię, że studia filmowe szukając świeżych pomysłów na nowe filmy, coraz częściej sięgają po komiksy.  To właśnie w tych obrazkowych opowieściach można znaleźć intrygujące, niesamowicie rozbudowane historie (Watchmen), przepełnione fantastyczną akcją (Wanted), opowiadające nie tylko o superbohaterach (Iron Man), ale także o zwykłych ludziach (Historia przemocy).  Dodatkowo w przeciwieństwie do książek, które mogą być zbyt statyczne, komiksy są źródłem dynamicznych i niesamowitych obrazów. Jeśli więc taka wytwórnia jak Warner Bros (Mroczny rycerz) bierze się za kolejną ekranizację komiksu, z doborową obsadą (Swinton, Weisz, Hounsou), to produkcja ta nie może się nie udać.

"Constantine" jest nieprawdopodobnie efektownym filmem - częste zwolnienia, niesamowicie wyglądające miejsca czy stworzenia i sprawnie dodane efekty specjalne tworzą fantastyczną warstwę wizualną tego obrazu.  Do tego trzeba jeszcze koniecznie dodać rewelacyjną pracę kamery i przepiękne żółtawe zdjęcia.  Wszystko to buduje trudną do opisania atmosferę i dość ciężki klimat.  Od początku czuć, że jest to opowieść nakręcona na podstawie komiksu, ale została ona bardzo dobrze przełożona na język filmu.  "Constantine" to jednak nie tylko - i całe szczęście - niecodzienne obrazki.  To także intrygująca, zagadkowa i niegłupia historia.  Co ważne twórcy nie odkrywają od razu wszystkich kart i poszczególne elementy tej sporej układanki poznajemy z pewnym poślizgiem, dzięki czemu ogląda się ten film z  jeszcze większym zaciekawieniem, próbując samemu dojść o co dokładnie tak naprawdę tu chodzi.

Podobał mi się pomysł istnienia piekła i nieba równolegle do naszego ziemskiego życia to, że piekło wygląda jak trochę „podgrzane” Los Angeles, oraz niebezpośrednia walka pomiędzy niebem a piekłem o ludzkie dusze.  Również celowe unikanie przez twórców pocałunku między głównymi bohaterami wypadło bardzo dobrze.  Ogromnym plusem filmu Lawrenca jest obsada - dobrzy Reeves i Weisz, ale w szczególności Tilda Swinton w dość zaskakującej i zdecydowanie za małej roli anioła Gabriela, oraz genialny Peter Stormare w roli samego diabła.  I choć są to bardzo krótkie występy to na pewno zostaną w pamięci na długi czas.

14:14, milczacy_krytyk , 08
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3