Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.
Archiwum
Zakładki:
Blogi filmowe
Index filmów
Index seriali
Kina
Muzyka filmowa
Sieć
Szablony

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Kategorie: Wszystkie | 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | festiwal | hity kity | inne | oczekuję | plakaty | serial | soundtrack | zwiastuny
RSS
sobota, 30 marca 2013
Daję nam rok

 i travel the world in generic jeans

Daję nam rok

Daję nam rok (2013) Wielka Brytania

reżyseria i scenariusz: Dan Mazer
aktorzy: Rafe Spall, Rose Byrne, Anna Faris, Simon Baker, Stephen Merchant, Minnie Driver, Jason Flemyng, Olivia Colman, Kerry Howard, Jane Asher, Joseph Millson, Anna Skellern
muzyka: Ilan Eshkeri
zdjęcia: Ben Davis
montaż: Tony Cranstoun

 (6/10)

"Daję nam rok" to komedia dość nietypowa.  Rozpoczyna się tam, gdzie większość filmów z tego gatunku się kończy, czyli od ślubu.  Szczęśliwego zakończenia w czasie którego bohaterowie wreszcie schodzą się ze sobą i teraz będą żyli już tylko długo i szczęśliwie.  No, nie do końca.  Bo jak się okazuje dopiero teraz rozpoczyna się prawdziwa harówka, a najtrudniejszy i decydujący jest pierwszy rok.  Jeśli go przetrwają, najprawdopodobniej uda im się przeżyć razem resztę życia.  Sęk jednak w tym, że Nat i Josh z każdym kolejnym miesiącem radzą sobie coraz gorzej.  Choć pierwsze tygodnie ich znajomości, jak pokazuje szybki przedślubny montaż, były cudowne (z resztą jakżeby mogło być inaczej), tak życie już po wypowiedzeniu sakramentalnego "tak", coraz mocniej ich rozczarowuje.  Nuda i przyzwyczajenie wkraczają w ich związek, indywidualne cechy współmałżonka coraz bardziej irytują, a na horyzoncie pojawiają się możliwe nowe miłości - była dziewczyna Josha, która o nim nie zapomniała, oraz pewien przystojny Amerykanin, który w mig zakochuje się w Nat.  Pojawia się więc pytanie czy tkwić w związku, który coraz bardziej się sypie, próbować go naprawiać, czy może przyznać do porażki i skorzystać z nadarzających się okazji?

Brakuje mi ostatnio dobrych filmów rozrywkowych.  Lekkich komedii, które nie byłyby jednocześnie ogłupiające, ani nie wpadały w ograne do bólu schematy, chociażby komedii romantycznych.  Filmy przepełnione humorem, przyprawiające o niekontrolowane ataki śmiechu, w czasie których można by się  z tego rozbawienia nawet popłakać.  Ostatnim obrazem, który był tego bliski były "Druhny" sprzed dwóch lat.  "Daję nam rok" wyglądało również całkiem nieźle, brytyjska komedia (co zawsze daje nadzieję na odrobinę wyższy poziom), z dobrą obsadą, tylko scenarzysta (wcześniej pracujący przy filmach Sachy Barona Cohena) nie nastrajał zbyt pozytywnie.  I pewnie właśnie dlatego bym się na ten film do kina jednak nie wybrał, ale złożyło się „trzy razy na tak”: odpowiednie towarzystwo, promocja cenowa w Multikinie, oraz środa z Orange (tak tanich biletów jak żyję jeszcze nie kupowałem) i film ten obejrzałem już teraz.  I w sumie nie żałuję, bo to komedia całkiem niezła.  Taka po środku: ani nie przesadnie zabawna, ani nie przeraźliwie nudna, ani nie ogromnie odkrywcza i zaskakująca, ani nie podążająca za każdym schematem jaki został już kiedyś, gdzieś wykorzystany.  Taki film na raz, który śmieszy umiarkowanie, ale w większym gronie daje radę i nie boli od stężenia idiotyzmów.  A i parę wcale nie takich głupich myśli na temat związków, ich słuszności i sposób na przetrwanie, można tu również o dziwo odnaleźć.

"Daję nam rok" byłoby jednak filmem zdecydowanie zabawniejszym gdyby udała się sztuka, jaka wyszła twórcom "Druhen" - nawet żarty niewysokich lotów przedstawili w taki sposób, że nie sposób było się z nich nie śmiać.  Tutaj niestety zdarzyło się trochę dowcipów dość żenujących i niestety nie są one żenujące tylko dla bohaterów tej historyjki, ale i dla widzów.  Chwilami bywa całkiem niezręcznie, aż nie wiadomo co wtedy ze sobą począć, schować się przecież nie ma za bardzo gdzie, a i pilot do przewinięcia takich momentów nie jest niestety dostępny.  Te słabsze momenty wynagradza jednak świetne zakończenie, ostatnie kilkanaście minut, które odwraca o sto osiemdziesiąt stopni dobrze znany schemat, ukazując pewną typową scenę, obecną w każdej komedii romantycznej, w zupełnie innej, przeciwstawnej odsłonie.  Rewelacyjny, ożywczy pomysł, który skutecznie zaciera niekorzystne wrażenie z większości poprzednich wpadek.  Gorsze momenty osładzają również aktorzy, szczególnie dwie panie: Rose Byrne, która kolejny raz udowadnia, że świetnie czuje się w repertuarze komediowym, oraz Anna Faris, którą miło wreszcie zobaczyć w roli innej niż głupiutkiej blondynki, w jaką niestety wtłoczył ją udział w cyklu produkcji "Straszny film".

Tagi: komedia
20:54, milczacy_krytyk , 06
Link Komentarze (6) »
czwartek, 28 marca 2013
Oczekuję - 2013 - kwartał II

Oczekuję - 2013 - kwartał II

Intruz | Imagine | Niepamięć | Panaceum | Iron Man 3 | Stoker | 28 pokoi hotelowych | Wielki Gatsby | Po drugiej stronie snu | W ciemność Star Trek | Byzantium | Trans | Człowiek ze stali

A Wy na jakie filmy czekacie?

21:32, milczacy_krytyk , oczekuję
Link Komentarze (2) »
wtorek, 26 marca 2013
Polowanie

pomówienie

Polowanie

Polowanie (2012) Dania

reżyseria: Thomas Vinterberg
scenariusz: Thomas Vinterberg, Tobias Lindholm
aktorzy: Mads Mikkelsen, Thomas Bo Larsen, Annika Wedderkopp, Lasse Fogelstrom, Susse Wold, Anne Louise Hassing, Lars Ranthe, Alexandra Rapaport
muzyka: Nikolaj Egelund
zdjęcia: Charlotte Bruus Christensen
montaż: Janus Billeskov Jansen, Anne Osterud

 (8+/10)

Lucas jest nauczycielem w przedszkolu w pewnym niewielkim duńskim miasteczku.  Mieszka sam, jest po rozwodzie ale najprawdopodobniej już niedługo jego syn, który obecnie mieszka z żoną, przeprowadzi się do niego.  Wolny czas spędza z paczką zgranych znajomych.  Życie układa mu się dobrze.  Lubi swoją pracę, a dzieci, którymi się opiekuje uwielbiają go jako wychowawcę.  W szczególności lubi go mała Klara, córka jego najlepszego przyjaciela.  Dziewczynka czuje się przy Lucasie bezpiecznie, lubi z nim rozmawiać i bawić się.  Wkrótce da przejaw swojej sympatii do niego poprzez wręczony (teoretycznie) anonimowo prezent oraz... całus.  Lucas zareaguje wtedy odpowiednio, wytyczy granicę, wyjaśni niestosowność jej zachowania, ale nie przekreśli dziewczynki.  Ona jednak poczuje się odrzucona, poskarży się dyrektorce przedszkola i powie, że już go nie lubi.  Rzuci tym samym cień podejrzeń na jego dobre podejście do dzieci, zasieje wątpliwość przez którą rozpęta się burza wydarzeń, której nie sposób będzie uciszyć.

"Polowanie" to film, który w niezwykle prosty ale dokładny i przerażający sposób pokazuje jaką siłę ma pomówienie.  Jak wiele nieodwracalnych szkód wyrządzić może zasiana wątpliwość, która z początku, choć zdaje się niemożliwa do uwierzenia, zaczyna kiełkować, rozwijać się w błyskawicznym tempie.  Trafiając na podatny grunt wpierw rozwija się wśród nieznajomych, wierzących w każde słowo oskarżenia, później ogarnia niedawnych przyjaciół, aż w końcu dosięga najbliższych.  Plotka przed którą nie sposób się obronić, bo przecież skoro została wypowiedziana przez dziecko, nie może być kłamstwem.  Bo przecież dzieci nie kłamią na takie tematy.  Spojrzenie spokojne ale mocne, trzymające w napięciu i intrygujące.  Co chyba najważniejsze bardzo szerokie,  spoglądające na trzy strony: dziecka, które ze złości powiedziało głupotę, nie wiedząc zupełnie jakie będą jej konsekwencje, nauczyciela, który choć czysty jak łza nie może się bronić, bo nikt z założenia mu nie wierzy, oraz otoczenia, które wie lepiej i samo decyduje się wymierzyć sprawiedliwość.  Właśnie tym lepiej ogląda się ten obraz, bo nie jest stronniczy, nie wybiera jednego punktu widzenia, szeroko spogląda na tą niezwykle złożoną sytuację, przedstawiając racje każdej ze stron, pokazując, że w żadnym momencie nie sposób opowiedzieć się po żadnej z nich.

Przygląda się systemowi, który przede wszystkim wierzy dzieciom, przygląda się dyrekcji postępującej według ustalonych z góry procedur, oraz rodzicom, którzy z zatroskania przekreślają nauczyciela oraz zaczynają wszelkie zachowania ich potomstwa brać za dowód winy nauczyciela.  Patrzy na sytuację, w której decydująca jest wiara w słowa, starcie niepewnego oskarżenia przeciwko zaprzeczeniu, w które można uwierzyć bądź nie.  W którym wnioski wysnuwa się zanim cokolwiek zostanie udowodnione, a wszystko to przez strach.  Strach powodujący rozdarcie, z jednej strony podpowiadający konieczność szybkiego działania by uchronić przed dalszą tragedią, z drugiej choć słabszej strony, wstrzymujący działanie, pozostawiający wątpliwości.  Bo choć osądza się praktycznie od razu, nie wiadomo ile prawdy jest w samych przesłankach.  Przerażające jak wiele może zmienić się w jak krótkim czasie.  Słowo wypowiedziane przeciwko, słowo w które wszyscy zaczynają wierzyć, a skoro wierzą, to taka przecież musi być prawda.  Bardzo dobry film.

Tagi: dramat
22:02, milczacy_krytyk , 08
Link Komentarze (2) »
sobota, 23 marca 2013
Miłość. Film Sławomira Fabickiego

pustka

Miłość

Miłość. Film Sławomira Fabickiego (2012) Polska

reżyseria: Sławomir Fabicki
scenariusz: Sławomir Fabicki, Marek Pruchniewski
aktorzy: Marcin Dorociński, Julia Kijowska, Adam Woronowicz, Agata Kulesza, Dorota Kolak, Marian Dziędziel, Wojciech Mecwaldowski, Roman Gancarczyk
zdjęcia: Piotr Szczepański
montaż: Maciej Pawliński

 (6/10)

""Miłość" to film o tym, że miłości nie ma, ale pewne okoliczności pozwalają na to, żeby się wydarzyła".  Tak o najnowszym filmie Sławomira Fabickiego mówiła ostatnio Julia Kijowska, odtwórczyni głównej roli, w wywiadzie udzielonym radiowej Trójce.  I jest to chyba najbardziej trafne podsumowanie jakie można przedstawić o tej produkcji.  O ile bowiem niedawny film Michaela Haneke pod tym samym tytułem, był miłością przesycony w każdej minucie, tak w tym obrazie tego uczucia jest jak na lekarstwo.  Właściwie zastajemy już tylko jego szczątki, wyblakłe pozostałości, które zastąpiło przywiązanie, niepewność, zazdrość i łzy.  Po tych zgliszczach kiedyś pięknego, uwznioślającego uczucia poruszają się Maria i Tomek, młode małżeństwo, które spodziewa się pierwszego dziecka.  Mieszkają w nowocześnie urządzonym domu, nie mają problemów materialnych, wydawać by się mogło, że życie układa im się dobrze.  W ich związek coraz śmielej wkrada się jednak zazdrość, gdy szef Marii coraz śmielej ją podrywa, a później przekroczy granice, których przekraczać nigdy nie powinien.  Ustabilizowane życie zacznie się rozsypywać, a to co dobre zostanie zastąpione przez złość, niedowierzanie i w końcu nienawiść.

Dawno nie widziałem filmu, który byłby tak potwornie depresyjny, który byłby tak przygniatający prawie w każdej kolejnej scenie.  I choć nieszczęścia nie wylewają się tu z ekranu wodospadem, choć w sumie jest to obraz bardzo stonowany (nikt tu nawet na siebie nie krzyczy przesadnie), to jednak jego ogólna wymowa jest okrutnie pesymistyczna.  Aż ciężko się po nim podnieść, od razu wrócić do własnej rzeczywistości.  Miłości nie ma.  To uczucie to chwila, choć piękna, jednak ulotna.  Zdarza się na początku znajomości by szybko stać się wspomnieniem, które staje się podstawą do przyzwyczajenia, jedynego elementu jaki scala dawnych zakochanych.  Gdy to staje się codziennością jedynym ratunkiem wydaje się dziecko, ale to wyjście tylko pozorne, które zamiast łączyć i odbudowywać jeszcze bardziej dzieli, rozbija i oddala niegdysiejszych zakochanych.  Miłość, prawdziwa miłość wydaje się być uczuciem nieosiągalnym, które choć widoczne wśród starszych pokoleń, przy nich wydające się być proste, możliwe, naturalne, należy jednak do minionych czasów, przeszło do historii i teraz jest już całkiem niedostępne.  Tak by można było sądzić przyglądając się poczynaniom głównych bohaterów.  Pytanie tylko, czy to co ich łączyło kiedykolwiek było miłością, a w związku z tym czy obecny stan jest naprawdę jej brakiem?  Czy nie było to zwykłe zauroczenie, które nie miało prawa przetrwać próby czasu i udanie stawić czoła bolesnej rzeczywistości?  Może dlatego bohaterowie tak miotają się w sobie, podejmując kolejne, coraz bardziej nielogiczne decyzje, nie rozumiejąc siebie nawzajem ani siebie samych.  Próbując ratować coś co nigdy nie istniało, poradzić sobie z obecną sytuacją, choć problemy zaczęły się dużo wcześniej.  Szkoda tylko, że ich charaktery ograniczają się do pewnych oczywistych póz,  wyznaczonych przez schemat.  Ona jest stroną winną z założenia, podporządkowaną, przepraszającą.  On jest zamkniętym w sobie, impulsywnym samcem, który przez urażoną dumę nie potrafi odpuścić, spojrzeć trzeźwo na całą sytuację.

Sam film sprawia niestety wrażenie jakby był sprzed kilku lat.  To typowe polskie kino, które wyróżniają występy aktorskie - spokojny Marcin Dorociński, świetna Julia Kijowska oraz pojawiająca się zaledwie na kilka minut, ale najbardziej poruszająca Dorota Kolak w roli matki Tomka.  Film zdecydowanie za bardzo przypominający zlepek oddzielnych scen niż obraz codziennych, małych obserwacji, które razem tworzą jednak wynikającą z siebie historię.  Momentami zbyt filmowy, pragnący zaprezentować pewne sceny, usłyszeć pewne dialogi, bez względu na to czy padłyby naprawdę, czy zdarzyłyby się w rzeczywistej sytuacji.  Obraz beznadziei, przytłoczenia, umęczenia, którego obserwacja bardziej niż wzruszać, zmuszać do przemyśleń, irytuje i denerwuje, przez co wielokrotnie aż chciałoby się wejść przez ekran do filmowego świata i trochę go poprzestawiać.  Naprostować sytuację, potrząsnąć bohaterami, wybić ich z tego dołka w jakim się znaleźli, skrócić ich jak i naszą męczarnię.  Denerwujący jest tu również dźwięk, taki jak kiedyś, niewyraźny, wyłapujący bardziej odgłosy otoczenia niż wypowiedzi aktorów, w które trzeba się specjalnie wsłuchiwać, by wszystkie w pełni wyłapać.

21:55, milczacy_krytyk , 06
Link Komentarze (4) »
wtorek, 19 marca 2013
Nagrody OBF 2013

Nagrody OBF 2013

Zaskakujące.  To z pewnością można powiedzieć o tegorocznych nagrodach OBF - Organizacji Blogów Filmowych, które przyznane zostały w nocy z soboty na niedzielę.  Jednak przy ilości niespodzianek jaka pojawiła się w poszczególnych kategoriach nie rozczarowujące, jak to miało miejsce np. w zeszłym roku.  Najbardziej szkoda mi dwóch filmów – „Skyfall”, do którego powędrowało wyróżnienie jedynie za najlepszą piosenkę (akurat ta nagroda była oczywista), oraz „Atlasu chmur”, który z sześciu nominacji nie przemienił żadnej w statuetkę.

W sumie najbardziej doceniony został „Hobbit” - aż trzy wygrane, jednakże wyłącznie w kategoriach technicznych (scenografia, kostiumy i charakteryzacja), co przy jedenastu nominacjach jest wynikiem jednak bardzo słabym, ale mnie akurat nie rozczarowującym, bo już same nominacje dla filmu Petera Jacksona były dość dyskusyjne.  Największym wygranym gali okazał się za to francuski film „Nietykalni” - wyróżnienie za scenariusz i za najlepszy film.  Dwie całkiem spore niespodzianki, bo wśród faworytów tych kategorii wymieniać można było filmy obficiej nominowane - chociażby „Django”.  Niemniej jednak, choć nie był to mój najlepszy typ, nie był również tym ostatnim, więc taki wynik jest w sumie całkiem satysfakcjonujący

Z większych zaskoczeń wymienić można jeszcze - dominację „Artysty” w kategoriach muzycznych - najlepszy soundtrack i utwór muzyki filmowej (świetny wybór), wyróżnienie wśród najlepszych aktorów (Streep, Adams, Fassbender) tych, którzy występowali w filmach nie nominowanych do najważniejszych kategorii, filmów które zostały praktycznie zignorowane w kategoriach inne niż aktorskie (wyjątkiem jest tu jedynie „Django”).

I już na koniec chciałbym jeszcze napisać, choć pisałem już o tym na fanpage bloga na facebook, ale nigdy za wiele, że bardzo jest mi miło, że to właśnie reviews.blox.pl zostało w tym roku uznane za najlepszy blog filmowy.  Od razu aż chce się więcej pisać.  
Gratulacje również dla Łukasza, którego recenzja do "Mojego tygodnia z Marilyn" została uznana za najlepszą recenzję roku.

I to właściwie tyle, lista zwycięzców pod spodem, lub na stronie OBF (wraz z nominacjami) , a samą Galę możecie obejrzeć pod tym linkiem.  Warto, bo z czterech, które do tej pory się odbyły, ta była zdecydowanie najbardziej pomysłowa i zabawna.  Do zobaczenia za rok!

 Zwiastun: Mroczny rycerz powstaje
 Plakat: Idy marcowe
 Utwór muzyki filmowej: George Valentin - Ludovic Bource - Artysta
 Piosenka filmowa: Adele - Skyfall - Skyfall
 Kostiumy: Hobbit
 Charakteryzacja: Hobbit
 Scenografia: Hobbit
 Montaż: Operacja Argo
 Efekty specjalne: Avengers
 Muzyka filmowa: Ludovic Bource - Artysta
 Scenariusz adaptowany: Idy marcowe
 Scenariusz oryginalny: Nietykalni
 Zdjęcia: Życie Pi
 Aktorka drugoplanowa: Amy Adams - Mistrz
 Aktor drugoplanowy: Christopher Waltz - Django
 Aktorka: Meryl Streep - Żelazna Dama
 Aktor: Michael Fassbender - Wstyd
 Reżyser: Quentin Tarantino - Django
 Film: Nietykalni

Kategorie blogowe:
 Recenzja: Łukasz - Mój tydzień z Marilyn
 Blog filmowy: reviews.blox.pl

 

Tagi: OBF
22:46, milczacy_krytyk , inne
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2