Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi

it's time for the Jedi to end

Gwiezdne Wojny: Ostatni JediGwiezdne Wojny: Ostatni Jedi (2017) USA

reżyseria i scenariusz: Rian Johnson
aktorzy: Mark Hamill, Carrie Fisher, Adam Driver, Daisy Ridley, John Boyega, Oscar Isaac, Andy Serkis, Lupita Nyong'o, Domhnall Gleeson, Anthony Daniels, Gwendoline Christie, Kelly Marie Tran, Laura Dern, Benicio del Toro
muzyka: John Williams
zdjęcia: Steve Yedlin
montaż: Bob Ducsay

 (7/10)

Jedną z najczęściej pojawiających się w sieci opinii o ósmej części „Gwiezdnych wojen” jest - „nie wiem co mam sądzić o tym filmie” oraz „mam bardzo mieszane uczucia po tym seansie”. I nie ma w tym nic dziwnego, bo „Ostatni Jedi” jest niestety filmem bardzo nierównym, który ma w sobie wiele fenomenalnych scen i pomysłów, jak i niestety nie brakuje w nim momentów, które się nie udały, które oględnie powiedziawszy nie prezentują się dobrze. Stąd bardzo trudno ocenić ten obraz, ciężko się nim jednoznacznie zachwycić, ale również jednoznacznie go skrytykować. Bo na każdy plus przypada jakiś minus i na odwrót. Chyba największą bolączką tej produkcji jest jej struktura. Tak jak „Przebudzenie mocy” było filmem bardzo prostolinijnym - mieliśmy jedną nić fabularną do której dochodzili tylko kolejni bohaterowie, dzięki czemu łatwo było panować nad świetnym tempem tamtego obrazu, tak „Ostatni Jedi” składa się przynajmniej z trzech przeplatających się wątków, które do tego rozwijają się z różnymi prędkościami. Przez to film ten ma przestoje, jest bardzo nierówny, nie płynie tak gładko jak poprzednik, przez co nie ogląda się go tak przyjemnie i lekko.

Jednym z najczęstszych zarzutów jakie padały w kierunku „Przebudzenia mocy” było to, że jest filmem za bardzo przypominającym „Nową Nadzieję”. Można było mieć wrażenie, że jest rebootem tamtego obrazu. Rian Johnson, twórca fantastycznego „Loopera” na szczęście nie był tak zachowawczy jak J.J. Abrams i do „Ostatniego Jedi” podszedł w taki sposób, aby nie kopiować poprzednich epizodów, tylko skierować zapoczątkowaną w siódmym epizodzie historię, na nowe, zaskakujące tory. Kto nie ryzykuje ten nie ma, brawa za odwagę, ale niestety nie wszystkie rozwiązania się tutaj udały. Część sprawia wrażenie jakby zostały napisane tylko po to by znany schemat z poprzednich filmów odwrócić o 180 stopni, część może na papierze wyglądała dobrze, w gotowym filmie niestety się nie sprawdza. Oczywiście dobrze, ze wraz z „Ostatnim Jedi” otrzymujemy całkiem nową opowieść, a nie wariację na temat „Imperium kontratakuje”, szkoda tylko, że nie wszystko się tutaj udało. Być może wynika to z chęci zadowolenia wszystkich widzów jednocześnie, być może z tego, że już w siódmym epizodzie mieliśmy zbyt wielu bohaterów.  „Ostatni Jedi” sprawia wrażenie obrazu, który łączy w sobie przynajmniej dwa, jak nie trzy filmy. Jeden niezwykle ciekawy, intrygujący i nietypowy, oraz drugi, który jest tu tylko po to by pozostali bohaterowie mieli co robić.

Tym pierwszym świetnym filmem jest opowieść o relacji pomiędzy Rey, Kylo oraz Lukiem. To film, który podąża dość wolnym tempem w bardzo ciekawym, zaskakującym kierunku i który znajduje interesujące rozwiązanie. To film, który rozwija bohaterów, który pokazuje ich z innych stron. Kylo z fanboja Vadera staje się pełnoprawnym bohaterem, rozdartym pomiędzy przeszłością, przyszłością, a autorytetem w postaci Snoke, z którym nie do końca się zgadza. Rey przechodzi dość nietypowy trening z Lukiem. Nadal targają nią niepewności związane z tym, że nie wie kim byli jej rodzice, oraz choć czuje w sobie narastającą Moc, nie wie w jakim kierunku ma pójść, by ją dobrze wykorzystać. Luke, fenomenalnie zagrany przez Marka Hamilla, okazuje się być tutaj postacią wcale nie krystalicznie dobrą.  Jego poczynania można odczytywać w rożny sposób. Konfrontacje tej trójki, tak psychiczne jak i fizyczne świetnie napędzają ten film, świetnie rozbudowują te postaci, zabierają nas w miejsca, których trudno byłoby się spodziewać. Poza tym, to w tych wątkach najwięcej i najciekawiej mówi się o Mocy, najbardziej przywraca się jej należną wielkość, która została jej odebrana trylogią epizodów I-III.

Niestety obok tego fantastycznego filmu mamy jeszcze jeden dodatkowy. Sam w sobie nie jest on zły, problem tylko, że średnio łączy się z tym pierwszym. Tym dodatkowym obrazem jest opowieść o Rebeliantach i ich walce z Najwyższym Porządkiem. Na plus tego wątku można na pewno zaliczyć to, że znacznie więcej jest tutaj niewykorzystanego w siódmym epizodzie Po Damerona. Sama intryga tego wątku również jest całkiem ciekawa, szkoda tylko, ze jej zakończenie niknie gdzieś w tłumie innych konkluzji. Świetną postacią jest nowa bohaterka, wiceadmirał Holdo w która wciela się Laura Dern. To bohaterka o której wraz z trwaniem akcji zmienia się zdanie o 180 stopni, której wątek jednocześnie pokazuje, że ciche, przemyślane bohaterstwo niczym nie ustępuje narwanemu działaniu, jakie reprezentuje postać Po Damerona. W czasach gdy filmy rozrywkowe gloryfikują tą drugą postawę, takie niespektakularne rozwiązanie jest czymś wartym pochwały. Bardzo dziwnie w tym wątku wypada jednak to jak twórcy potraktowali księżniczkę Leię (by nie pisać zbyt wiele). Wyraźnie twórcy nie mieli również pomysłu na to co zrobić z postacią Finna, który zyskuje tutaj swój własny, osobny segment. Segment, którego ekologiczny wydźwięk zdaje się być napisany na siłę, którego równie dobrze mogłoby tu nie być, a nie wpłynęłoby to zupełnie na akcję całego obrazu. Ma się wrażenie, że jest to taka zapchaj dziura, która została tutaj dodana tylko i wyłącznie po to by Finn, Phasma (oraz nowa bohaterka Rose) pojawili się w tym widowisku.

Wielowątkowość „Ostatniego Jedi” powoduje, ze rozwijające się równolegle wątki pod koniec muszą się spotkać i razem zakończyć. Problem polega jednak na tym, że film ten nie ma jednego, wielkiego finału. Tutaj punktów kulminacyjnych jest przynajmniej z pięć. Ledwo bohaterowie ujdą z życiem przed jednym niebezpieczeństwem, po którym powinno nastąpić wyciszenie i zakończenie, jednak akcja pędzi dalej do kolejnego, tylko pozornego finału. Przez to po pierwsze punkty kulminacyjne tracą na znaczeniu, bo po nich następują kolejne, Po drugie, te kolejne zwroty akcji nie robią już takiego wrażenia, zamiast szokować i ekscytować zaczynają jedynie męczyć. Wielka szkoda, bo rozwiązanie wątku relacji Rey i Kylo niesie ze sobą ogromne emocje i jest momentem w tej produkcji, po którym mogłoby nastąpić właściwe zakończenie. Ale nie, po nim podążają kolejne finały dalszych wątków. Jakby po trzecim akcie następował jeszcze jeden, dodatkowy czwarty. Mimo tego problemu wielowątkowości, oraz kilku innych wpadek wymienionych wyżej, nie można odmówić „Ostatniemu Jedi” tego, że jest to film przepięknie nakręcony. Zdjęcia są tutaj naprawdę obłędne i wiele ze scen może bezpośrednio z ekranu wylądować na tapety. Epizod ósmy jest filmem, który jest piękny wizualnie i którego wygląd cieszy oko właściwie w każdej scenie. Coś czego brakowało „Przebudzeniu mocy”. Jest to również film, o którym chce się dyskutować, o którym chce się pisać, i który przyciąga do kolejnego seansu. By jeszcze raz przekonać się czy pierwsze wrażenia były prawdziwe, czy może drugim seansem nie odkryje się tutaj czegoś nowego. Nie każdy blockbuster może się tym pochwalić.

czwartek, 21 grudnia 2017, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
ada956
2017/12/29 17:11:36
nie moje klimaty
-
adelaluk
2018/01/02 13:10:54
lubię :D
-
adejawel
2018/01/03 11:46:13
Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku życzę :D
-
blasha
2018/01/10 12:38:19
jeszcze nie widzialam
-
karv
2018/01/11 23:15:40
:)
-
rust66
2018/01/12 00:04:21
Film generalnie ok, ale ma masę wad. Np. dość słabe wg mnie CGI, dziury w fabule, szczególnie, w zestawieniu z poprzednią częścią i ciężkie do strawienia zakończenia wątków. Chciałoby się napisać więcej, ale to już spojlery. Z plusów - całkiem fajna praca kamery i niezła muzyka. Jak dla mnie 6/10.
-
kamczi92
2018/01/30 10:10:59
super !!!!!!!!
-
karilva
2018/02/11 13:14:31
nie moje klimaty
-
miiia92
2018/02/11 17:16:44
super
-
nel.nel
2018/02/15 13:35:12
slabe
-
kalina923
2018/02/16 11:55:37
myslalam, ze to wyjdzie lepiej
-
marysia.92
2018/02/16 16:30:58
a tak nie jest zle
-
lllaura92
2018/02/17 12:27:30
super jest
-
basi92
2018/02/18 14:03:30
:)
-
janusz8877
2018/03/05 11:57:20
Kiedyś trzeba będzie walnąć sobie maraton wszystkich części po kolei :)
-
Gość: Penny79, 188.226.220.*
2018/03/13 04:23:34
Im dalej w las, tym większa nuda. Nawet mój móż, który wielkim fanem Gwiezdnych Wojen jest, wyszedł z kina mocno skwaszony.
-
marysiiiaa92
2018/03/15 11:11:55
nic specjalneego
-
zuzkkka1
2018/03/15 13:19:37
super
-
skakanka912
2018/03/15 15:07:09
ja bym dała z 8 punktów
-
gosiakk912
2018/03/15 17:44:08
super :D
-
a1aleksanderka
2018/03/16 11:14:33
:D
-
p91pola
2018/03/16 14:42:48
super film
-
Gość: Tarantul, 46.101.38.*
2018/03/21 22:05:28
7/10? Aż tyle bym nie dał. Jakoś to po prostu wiało nudą. :(
-
luk.jasinski
2018/03/28 01:56:59
Star Warsy za szybko wychodzą, ciężko utrzymać jakość przy takim tempie.
-
pawelo.adam95
2018/04/06 02:16:57
No już trochę słabsze ale ta saga jest jedną z najlepszych
-
kamczi2
2018/04/07 10:56:45
moze dzis to w koncu obejrze
-
kkarinka36
2018/04/08 12:53:43
podobał mi się
-
wik.zielinski
2018/04/09 00:09:59
GW ostatnio jakieś słabe.
-
patitka9
2018/04/09 10:02:51
to juz nie to