Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Wojna o Planetę Małp

apes together strong

Wojna o Planetę MałpWojna o Planetę Małp (2017) USA

reżyseria: Matt Reeves
scenariusz: Matt Reeves, Mark Bomback
aktorzy: Andy Serkis, Woody Harrelson, Steve Zahn, Karin Konoval, Amiah Miller, Terry Notary, Ty Olsson, Michael Adamthwaite, Toby Kebbell, Gabriel Chavarria, Judy Greer, Sara Canning, Devyn Dalton, Aleks Paunovic, Alessandro Juliani, Max Lloyd-Jones
muzyka: Michael Giacchino
zdjęcia: Michael Seresin
montaż: Stan Salfas, William Hoy

 (8/10)

Gdy sześć lat temu na ekrany kin wchodziła "Geneza Planety Małp" nie spodziewałem się, że będzie ona początkiem jednej z najlepszych, najciekawszych trylogii jakie powstały w ostatnich latach.  Jeszcze przed premierą tamten film wydawał się być próbą odgrzewania kotleta, skokiem na kasę, próbą wznowienia uniwersum, które kiedyś było popularne, i którego poprzednia próba ożywienia (filmem Burtona) okazała się być niepowodzeniem.   Co niezwykłe "Geneza" choć nie była pozbawiona wad, była zaskakująco interesującym, mądrym blockbusterem, który miał bardzo konkretny pomysł na siebie.  Pomysł, który został fenomenalnie rozwinięty w części drugiej, która brała wszystko co dobre z części pierwszej i wynosiła to na wyżyny, tworząc jeden z najciekawszych blockbusterów ostatnich lat.  Film poważny, ambitny, świetnie zagrany, emocjonujący, poruszający.  Przed częścią trzecią stało więc wielkie wyzwanie, by utrzymać ten nadzwyczajnie wysoki poziom, i z klasą zamknąć trylogię.  I film Matthew Reevesa nie zawodzi ani trochę.  Być może jest chwilami odrobinę zbyt patetyczny, być może chwilami uderza w odrobinę zbyt podniosłe tony, ale jest jednocześnie niezwykle emocjonującym, zaskakująco poważnym i mądrym zamknięciem historii. Filmem, który nie idzie na łatwiznę, nie epatując nadmiarem efektów, wybierając nadzwyczaj spokojne tempo nad łatwą, szybką akcją, charakterystyczną dla letnich blockbusterów.

Całość otwierają jedne z najlepszych, najbardziej pomysłowych napisów początkowych.  Na tle lasu pojawiają się niewielkie napisy, przypominając wydarzenia z poprzednich dwóch części, pogrubiając na czerwono pierwsze słowa z tytułów poprzednich filmów, jasno wyjaśniając, co się w ich zdarzyło. "Rise", "Dawn" i "War", które ostatnie zamienia się w pełny tytuł finalnego filmu.  Zaskakująco niewielki, ale przez klarowny, czerwony font, jawnie widoczny na ekranie.  Niezwykle proste, ale efektywne i efektowne wprowadzenie.  Potem rozpoczyna się kino wojenne, w którym każda ze stron konfliktu jest przegrana już na starcie, w którym nie ma łatwych wyborów, w którym każda ze stron ma swoje równorzędne racje.  Kino w którym nie ma jednoznacznie dobrych, jednoznacznie złych postaci.  Kino, które wybiera bardzo niespieszne, majestatyczne tempo by opowiedzieć monumentalną historię, pełną smutku, rozgoryczenia, straty.  Świat się kończy, wojna między ludźmi, a małpami nadal trwa.  I choć Ceasar jej nie rozpętał, ciągle jest zmuszany przez ludzi by dalej brać w niej udział.  To on będzie tym, który przyczyni się do jej zakończenia. Więcej pisać nie warto, bo co niezwykłe w tych czasach, materiały promocyjne właściwie nie zdradzały o czym tak naprawdę opowiada ten film, jaka jest dokładnie ta historia (a co zaskakujące jest inna niż można by się spodziewać).  Odkrywanie kolejnych fragmentów tego zmieniającego się świata jest czymś co warto samemu doświadczyć w czasie seansu.  A jest tu kilka zaskoczeń, kilka pomysłów, które niewidoczne były w zwiastunach, a które bardzo ładnie domykają tę opowieść.   

Nie byłoby tego filmu gdyby nie genialne efekty specjalne, dzięki którym wszystkie wygenerowane komputerowo małpy wyglądają jak żywe.  Dokładność, realistyczność tego co udało się wykreować w komputerze jest tak wielka, że aż dech zapiera.  Szczególnie w licznych zbliżeniach na twarze i oczy małpich bohaterów, pełne emocji i życia.  Nie byłoby tego filmu również gdyby nie Andy Serkis, który po raz trzeci fenomenalnie wciela się w rolę Caesara. Lidera małp, który zrobi wiele by obronić swoje plemię, ale którego coraz częściej zaczyna nawiedzać duch Kobe, poddając pod wątpliwość to na ile słuszne są jego działania. Nieprawdopodobne ile emocji, ile życia Serkis przenosi na swój komputerowy avatar, jak jego gra widoczna jest w cyfrowej reprezentacji jego postaci, która finalnie widoczna jest na ekranie.  To nie jest tylko nadawanie ruchu komputerowej postaci, to wielkie aktorstwo, które musi zostać wreszcie zauważone, bo rola Serkisa jest ponad przeciętna.  Świetnie w tej produkcji prezentuje się również Woody Harrelson, który wciela się w rolę bezwzględnego generała.  I choć z początku ma się wrażenie, że będzie to postać trochę za bardzo przerysowana, trochę za bardzo idąca w kierunku szaleństwa, to w ostatecznym rozrachunku udaje mu się utrzymać ją na granicy, nie popuścić jej w schemat.  Całość zostaje pięknie sfilmowana oraz podbudowana fantastyczną ścieżką dźwiękową Michaela Giacchino, który stworzył jeden z najlepszych soundtracków w swojej karierze.  Dostojny, podniosły, poważny, ale jednocześnie delikatny, pełen nostalgii, melancholii.  

sobota, 19 sierpnia 2017, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
ritkakob
2017/08/20 13:47:48
czekam aż na to się natknę niecierpliwie
-
ramona.1991
2017/08/20 17:17:04
uwielbiam
-
roza.roza2
2017/08/21 10:23:14
super sprawa !
-
romama91
2017/08/21 17:52:51
zadziwiające
-
pia1991
2017/08/22 13:06:42
:)
-
kajawodz
2017/09/04 15:18:47
nie mogę znaleźć
-
lilasim
2017/09/05 14:41:15
mega
-
92elenaa
2017/09/06 17:33:32
liczylam na wiecej