Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Dunkierka

przetrwanie

DunkierkaDunkierka (2017) Francja, Holandia, USA, Wielka Brytania

reżyseria i scenariusz: Christopher Nolan
aktorzy: Fionn Whitehead, Tom Glynn-Carney, Jack Lowden, Harry Styles, Aneurin Barnard, James D'Arcy, Barry Keoghan, Tom Hardy, Kenneth Branagh, Cillian Murphy, Mark Rylance, Damien Bonnard
muzyka: Hans Zimmer
zdjęcia: Hoyte Van Hoytema
montaż: Lee Smith

 (8/10)

"Dunkierka" przed premierą wydawała się być z pozoru bardzo prostym filmem.  Rozgrywająca się w czasach II wojny światowej opowieść o ewakuacji brytyjskich żołnierzy z francuskiej plaży zdawała się być zaskakująco zwyczajna jak na Christophera Nolana, który wcale nie tak dawno odkrywał wielopoziomową architekturę snu, jak również podróżował w kosmosie  w głąb czarnej dziury.  Jak się jednak bardzo szybko okazuje, w "Dunkierce" Nolan znalazł sposób na eksperymenty.  Swoją historię podzielił bowiem na trzy wątki, przy czym czas trwania akcji w każdym z tych wątków jest różny.  Molo rozgrywa się na plaży i przedstawia wydarzenia w czasie jednego tygodnia.  Morze skupia się na wydarzeniach mających miejsce na wodzie w czasie jednego dnia.  A trzeci rozdział czyli powietrze to zaledwie godzina.  Te trzy wątki są wzajemnie przeplatane, choć dotyczą różnych okresów w czasie.  Dlatego też choć ukazywane na przemian, ukazują sytuacje, które miały miejsce wcale nie w tym samym momencie.  Bardzo ciekawy zabieg, pewnego rodzaju zabawa z materią, która zaskakuje, ale również powoduje, że czeka się na rozwój wydarzeń, w aż trzech liniach fabularnych, a nie tylko jednej.  

Nolan jest jednym z nielicznych współczesnych reżyserów, którego filmy zaskakują od strony technicznej, zachwycają realizmem realizacji.  Jest twórcą, który wszędzie gdzie to tylko możliwe korzysta z praktycznych efektów specjalnych, komputerowe CGI ograniczając do absolutnego minimum.  W "Dunkierce" nie sposób stwierdzić, wyłapać gdzie skorzystano z efektów specjalnych.  Wszystkie sceny wyglądają tak realistycznie, że przez cały seans można wielokrotnie zadawać sobie pytanie - jak oni to nakręcili?  Tonące okręty, podniebne pościgi i spadające samoloty.  Technicznie jest to film doskonały, zachwycający, przepięknie sfilmowany przez operatora Hoyte van Hoytema.  Oprócz przepięknych zdjęć, to co robi tutaj ogromne wrażenie to dźwięk.  Ostry jak brzytwa, niesamowicie intensywny, wylewający się przed obraz na pierwszy plan.  Gdy padają pierwsze strzały są one tak niespodziewane i głośne, że nie sposób odruchowo się nie przestraszyć.  A gdy następuje pierwszy nalot, świszczący dźwięk nadlatujących samolotów wroga jest tak intensywny i przerażający, że aż trudny do wytrzymania.  Niczym obce bestie, potwory nie z tego świata, samoloty nadlatują nad plażę zrzucając wybuchające bomby.  Wstrząsające chwile.

Nie ma w "Dunkierce" prawie w ogóle żadnego wstępu.  Zaledwie kilka zdań pojawiających się na czarnym ekranie, i od razu zostajemy wrzuceni w wir akcji.  Bez większych zapowiedzi film Nolana rusza z kopyta.  Od tej pory, od tego mocnego początku, napięcie rośnie z każdą kolejną minutą.  Jest ono świetnie podbijane przez dudniącą, rytmiczną, transową, wiecznie wznoszącą się muzykę Hansa Zimmera, która genialnie napędza ten film.  Być może niektórym brakować będzie tutaj bardziej rozbudowanych postaci, większego pogłębienia bohaterów, ale też nie o to w tym filmie chodziło.  "Dunkierka" jest antywojennym obrazem, w którym bezimienni żołnierze muszą zmierzyć się z niewidzialnym wrogiem (przebywającym gdzieś poza kadrem, lub w nadlatujących samolotach).  Nie ma tu bohaterstwa, jest tylko paniczny strach, nieludzkie zmęczenie i chęć przetrwania za wszelką cenę. Wszystko to powoduje, że "Dunkierka" jest obrazem nieprawdopodobnie intensywnym, trzymającym w ciągłym napięciu.  Nolan wierzy w inteligencję swojego widza, dlatego pozwala sobie na nie tłumaczenie wszystkiego, na skróty, oraz na ograniczanie dialogów do absolutnego minimum.  Co jest ciekawym zabiegiem, dzięki któremu jego film jest bardzo surowy, esencjonalny, pozytywnie przyziemny.  Szkoda tylko, że pod koniec reżyser rezygnuje z tej prostoty i okrutnie psuje finał tej opowieści, zagadując ją ciągiem niepotrzebnie podniosłych słów.  Bez nich seans byłby bliski perfekcji.

sobota, 05 sierpnia 2017, milczacy_krytyk
Tagi: dramat wojenny

Polecane wpisy

Komentarze
scholkaket
2017/08/09 12:35:19
nie mam zdania
-
tamizdro
2017/08/10 08:29:14
może być dobry :)
-
waldyss
2017/08/10 15:55:26
nic specjalnego
-
zankacia
2017/08/11 10:19:09
:)))
-
zytaseit
2017/08/14 11:27:11
myślałam, że będzie lepszy
-
pelkaliar
2017/08/14 19:14:36
super
-
oksarac
2017/08/15 17:27:25
zobaczymy :)