Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
American Honey

Star

American HoneyAmerican Honey (2016) USA, Wielka Brytania

reżyseria i scenariusz: Andrea Arnold
aktorzy: Sasha Lane, Shia LaBeouf, Riley Keough, McCaul Lombardi, Arielle Holmes
zdjęcia: Robbie Ryan
montaż: Joe Bini

 (7/10)

Star ma osiemnaście lat.  Poznajemy ją w trudnym momencie jej życia.  Opiekuje się młodszym rodzeństwem: siostrą i bratem, mieszka z zapijaczonym facetem, którzy każe nazywać się "daddy", jedzenia szuka po śmietnikach.  Matka opuściła ich, mieszka gdzieś niedaleko ale prowadzi własne życie, mając trójkę swoich dzieci głęboko gdzieś. Dlatego gdy tylko nadarza się odpowiednia sytuacja, Star ucieka z domu, mając nadzieję, że wszędzie będzie lepiej niż tu gdzie jest teraz.  Ucieka bo nie jest w stanie znieść swojego obecnego życia.  Okazja do ucieczki pojawia się zupełnie przypadkowo, i jest nią grupa nastolatków, którzy podróżują po kraju wielkim vanem, zarabiając ze sprzedaży prenumeraty magazynów wysyłkowych.  Jake, najlepszy sprzedawca z całej grupy, oferuje dziewczynie pracę.  Ma rzucić wszystko i jechać razem z nimi.  Star wyrusza w drogę, mając nadzieję, że dzięki tej decyzji jej życie potoczy się w lepszym kierunku, że dzięki temu, jakimś cudem spełnią się jej marzenia.

To co pierwsze uderza w tym filmie to jego format.  Niewielkie 4:3, które w dzisiejszych czasach tak nienaturalnie wygląda na srebrnym ekranie.  Obraz jest tu ściśnięty do kwadratu, klaustrofobiczny, hermetyczny.  Zamykający ten trudny świat w którym żyje bohaterka na bardzo małej powierzchni.  O dziwo jednak, w trakcie seansu, poznając bohaterkę, ma się wrażenie jakby ten niewielki obraz się rozszerzał, jakby zajmował coraz więcej miejsca.  Dzięki pięknym, naturalnym zdjęciom, które szukają jak najwięcej promieni słońca, obraz ten staje się większy, zdaje się rozszerzać.  Prócz światła powiększa go również naturalność z jaką opowiedziana, właściwie podejrzana zostaje ta historia.  Kamera śledzi bohaterkę, śledzi grupę nastolatków z którymi uciekła, i robi to w taki sposób, jakby była cichym elementem tej historii, podglądaczem, który obserwuje tą dziejącą się rzeczywistość.  Nie sposób odróżnić, które ze scen zostały zaimprowizowane, które wynikały ściśle ze scenariusza, ile w tym wszystkim gry aktorskiej, a ile przypadku, obserwacji, rejestracji rzeczywistości.  Ta naturalność wylewa się z ekranu od samego początku do samego końca tego nadspodziewanie długiego ale spójnego i zwartego filmu.

Bohaterowie jeżdżą od miasta do miasta, zaczynając od małej miejscowości w Teksasie z której pochodzi Star.  Imprezują, mają swoje dziwne zwyczaje, rozmawiają, bawią się, w dzień chodzą od domu do domu, wymyślając różne historie dzięki którym udaje się im wyciągnąć pieniądze od bogatych Amerykanów, których naciągają na magazyny.  Ich podróży przez kraj towarzyszy muzyka, najczęściej hip hop ale również popowe piosenki, które nadają tej opowieści odpowiednie tempo i świeży klimat. Piosenki są tłem ale i po części elementem tej historii, jak chociażby "We Found Love" Rihanny, które staje się niejako hymnem grupy.  Reżyserce tak dobrze udało się dobrać bohaterów tej opowieści, że ani przez chwilę nie wątpimy w ich relacje, w sytuacje w jakiej się znajdują.  I choć na planie tego filmu spotykają się aktorzy mający już całkiem spore doświadczenie (jak LaBeouf czy Keough) z amatorami, którzy po raz pierwszy stanęli przed kamerami, to ani przez chwilę nie widać tu rysy na tym połączeniu doświadczenia z debiutem.  Ani przez chwilę nie wątpi się w tę grupę, nie czuje się sztuczności w zachowaniu, grze któregokolwiek z aktorów.

Prawdziwym objawieniem tego filmu jest natomiast Sasha Lane, debiutantka, która wciela się w postać osiemnastoletniej Star.  Jest zjawiskowa, magnetyczna, intrygująca.  Na jej twarzy, w jej oczach maluje się mnóstwo emocji, w które się wierzy i które odczuwa się przez cały seans.  To sprzeczności, które budują jej postać.  Ból, tęsknota, złość, zrezygnowanie, dziecięca naiwność, pewność siebie, zdecydowanie.  Jej bohaterka, dziewczyna o dobrym sercu, wyrywa się z domowego koszmaru, by trafić pomiędzy pełnych życia rówieśników, którzy na pierwszy rzut oka doskonale ją rozumieją, których zdawać by się mogło rozpiera radość życia. Ale jak ze wszystkim, z czasem okazuje się, że życie nie jest takie proste, a sen o lepszym życiu wśród rówieśników może się wcale nie spełnić. Świetny jest tutaj również LaBeouf w roli Jake'a, któremu udaje się namówić Star do podróży.  To postać nieoczywista, z jednej strony bardzo pewny siebie, zdecydowany, zmotywowany, czarujący chłopak, który jest jednak zaskakująco mocno podporządkowany liderce całej grupy czyli Krystal.  To facet w którym można się zakochać na zabój, który jest nieoczywisty, nieprzewidywalny.  Świetna rola, w której Shia całkiem się zatapia, udowadniając, że jako aktor jest kimś znacznie więcej niż tylko nastolatkiem znanym z "Transformers".

sobota, 08 kwietnia 2017, milczacy_krytyk

Polecane wpisy