Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Amerykańska sielanka

a radically ordinary story

Amerykańska sielankaAmerykańska sielanka (2016) USA

reżyseria: Ewan McGregor
scenariusz: John Romano
aktorzy: Ewan McGregor, Jennifer Connelly, Dakota Fanning, Peter Riegert, Rupert Evans, Uzo Aduba, Molly Parker, Valorie Curry, Hannah Nordberg, Julia Silverman, Mark Hildreth, Samantha Mathis, David Strathairn, Ocean James
muzyka: Alexandre Desplat
zdjęcia: Martin Ruhe
montaż: Melissa Kent

na podstawie: powieści Philipa Rotha

 (5/10)

"Amerykańska sielanka" to film zupełnie inny niż się zdaje.  Po zapowiedziach, ale również i po tytule tej produkcji można było przypuszczać, że będzie to historia osadzona w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, gdzieś w USA.  Opowieść o tym jak wielki amerykański sen wcale się nie spełnia, zamienia się w koszmar, a życie rodziny, która jest tu bohaterem, rozpada się w wielkim dramacie.  Zdawać się mogło, że będzie to historia z pozoru idealnej rodziny, będącej ucieleśnieniem tego wszystkiego co można było sobie wtedy zamarzyć, która jednak wcale nie jest ani perfekcyjna ani szczęśliwa.  Zamiast tego jest to przede wszystkim opowieść o skomplikowanej relacji pomiędzy ojcem, a dorastającą córką, która z wiekiem zaczyna się coraz bardziej buntować, sprzeciwiając się matce, robiąc rzeczy, których ukochana córka z dobrego domu robić nie powinna.

"Amerykańska sielanka" jest pełnometrażowym debiutem reżyserskim Ewana McGregora i niestety to pierwsze podejście do reżyserii da się tutaj odczuć.  Film ten ani razu nie uderza z taką intensywnością z jaką powinien.  Ani razu nie chwyta za gardło, nie przytłacza ani nie paraliżuje, chociaż ta opowieść powinna tak mocno wpływać na widza, tak bardzo poruszać.  W końcu swoje źródło ma w nagrodzonej Pulitzerem powieści Philipa Rotha.  Również aktorzy nie osiągają tego, co oferowały im postaci w jakie się wcielają.  On (Ewan McGregor) to sportowa gwiazda z liceum, syn właściciela wielkiej fabryki rękawiczek, człowiek zdawać by się mogło skazany na sukces.  Jego żona (Jennifer Connelly) to była Miss New Jersey, dziewczyna w której wszyscy się kochali, idealna pani domu i wymarzona żona. Ich córka (chyba najciekawsza z całej trójki Dakota Fanning) chociaż dzięki rodzicom może mieć wszystko, nie ma łatwego dzieciństwa ponieważ się jąka.  Jednak jak mówi rodzinna terapeutka, dziewczyna tak tylko chce wyrazić swój bunt wobec swoich nieprzyzwoicie perfekcyjnych rodziców.

Być może ta swego rodzaju nijakość tego filmu wynika również ze zbyt oględnego, uproszczonego scenariusza, który za bardzo ślizga się po tematach, w efekcie żadnego nie dotykając z należytą siłą.  Aż trudno bowiem uwierzyć, że nagradzana książka na podstawie której został zrealizowany ten film, mogła być tak skoncentrowana tylko na wątku relacji ojciec-córka, nie mówiąc wiele więcej o tle tej historii.  A w tle dzieje się sporo, są lata sześćdziesiąte, jest wielka polityka, jest wojna w Wietnamie, protesty czarnoskórych obywateli brutalnie tłumione przez policję, młode pokolenie nieodporne na manipulacje, które buntuje się przeciwko panującej rzeczywistości.  Mamy wreszcie wątek małżeństwa idealnego, którego życie wcale nie jest perfekcyjne, które bardzo odbiega od życia, jakie z zazdrością wyobrażają sobie inni.  Tyle przeróżnych tematów, a żaden nie zostaje odpowiednio pogłębiony, rozszerzony, by zostawić po sobie jakiś ślad, jakieś emocje.  Spore rozczarowanie.

środa, 01 lutego 2017, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy