Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
The OA

away

The OAThe OA (2016) USA

reżyseria: Zal Batmanglij
scenariusz: Brit Marling, Zal Batmanglij, Melanie Marnich, Dominic Orlando, Ruby Rae Spiegel
aktorzy: Brit Marling, Emory Cohen, Scott Wilson, Phyllis Smith, Alice Krige, Patrick Gibson, Brendan Meyer, Brandon Perea, Ian Alexander, Jason Isaacs, Will Brill, Sharon Van Etten, Paz Vega
muzyka: Rostam Batmanglij
zdjęcia: Lol Crawley
montaż: Jonathan Alberts, Geraud Brisson, Matthew Hannam, Lisa Lassek

 (7-/10)

Pewnego dnia w sieci pojawia się krótkie nagranie.  Widać na nim młodą dziewczynę, która w panice biegnie po moście, wśród hamujących samochodów.  Przeskakuje przez barierkę i w mgnieniu oka skacze do wody. Budzi się w szpitalu po trzech dniach. Ma ogromne szczęście, bo jej upadek skończył się tylko na drobnych potłuczeniach. Nie pamięta jak się nazywa ani jak znalazła się na moście.  Do szpitala przyjeżdża starsze małżeństwo, rodzice dziewczyny.  Jak się okazuje Prerie, bo tak ma na imię, zaginęła siedem lat temu.  Dziewczyna nie poznaje rodziców, póki nie dotknie twarzy swojej matki.  Jak się bowiem okazuje, przed zaginięciem była całkiem niewidoma.  Powrót Prerie do domu staje się medialną sensacją, swego rodzaju cudem - nie dość, że się odnalazła, to jeszcze zaczęła widzieć.  Prerie nie chce nikomu opowiadać tego co przeżyła, nie pamięta swojego imienia, i karze nazywać się OA.  Wkrótce poznaje czworo zupełnie do siebie niepasujących nastolatków i pewną nauczycielkę, z którymi zaczyna spotykać się w opuszczonym domu.  Każdego dnia, dokładnie o północy.  Ma bowiem pewien plan.

"the OA" to przedziwna produkcja, którą bardzo trudno sprawiedliwie ocenić.  Być może dlatego, że nie spełnia pokładanych w niej obietnic.  Być może dlatego, że wybiera kierunki, które nie są dokładnie tymi, które chciałoby się zobaczyć, których nastąpienie wydawałoby się zrozumiałe, konsekwentne.  To serial z ogromnym potencjałem, ciekawy w zamyśle, który jednak zmierza w dość nieoczekiwanym, i nie do końca satysfakcjonującym kierunku.  Pytanie tylko, czy to, że twórcy wybierają zupełnie inną drogę, niż ta, której być może by się od nich oczekiwało, jest wadą tej produkcji, czy wręcz przeciwnie?  Czy to, że wątki nie dążą w spodziewanych, najbardziej charakterystycznych kierunkach świadczy o słabości tej produkcji?  Zdecydowanie nie.  Trudno jednak uznać, że te inne kierunki, które zostały wybrane są w pełni satysfakcjonujące, bo czegoś im jednak brakuje, nie grają tak dobrze jak powinny.  I trudno pisać o tym tak, aby z jednej strony nie zdradzić zbyt wiele z fabuły, ale jednocześnie wytłumaczyć co tak naprawdę rozczarowuje w tej produkcji, a co świadczy o jej wielkości.  Najwięcej powie chyba to, że o rzeczach wielkich, ostatecznych i niedostępnych „the OA” stara się mówić w zbyt prosty, banalny, przez to pod koniec niezamierzenie śmieszny sposób, ale to co ciekawi, to to, że w ogóle stara się poruszać te tematy.

Serial Netflixa jest z pewnością produkcją bardzo nietypową od strony swej struktury.  To osiem odcinków, które z reguły trwają godzinę, prócz tylko półgodzinnego odcinka numer sześć.  Zamiast tytułu serialu, czołówki, otrzymujemy tytuły poszczególnych odcinków, wraz z ich numerem.  Tylko w odcinku ostatnim (na sam koniec) oraz pierwszym (na dziesięć minut przed jego końcem) pojawia się tytuł.  Tak jakby pojawienie się bohaterki było tylko prologiem, a tytuł mógł pojawić się tylko po domknięciu opowieści o OA. Z początku ma się wrażenie, że całość będzie opowiadać o powrocie bohaterki do normalnego życia, po siedmiu latach jej nieobecności, później jednak okazuje się, że w dużej mierze serial ten będzie opowieścią o opowieści, o dzieciństwie i samym porwaniu. A jak z każdą taką opowieścią bywa, pojawi się pytanie na ile ta historia jest odwzorowaniem tego co się zdarzyło, a na ile tylko subiektywnym odczuciem.  Pomiędzy tym co było, będzie trochę wglądu w to co jest, ale nie na tyle, by móc w pełni przywiązać się do bohaterów, niepasujących do siebie nastolatków i samotnej nauczycielki.  Choć to ona w sumie jest tu najciekawszą, budzącą najwięcej sympatii bohaterką.  Osiem odcinków kończy się na tyle konkretnie by stanowić zamkniętą całość, ale zostawia za sobą wystarczająco wiele wątpliwości, by samemu zadać sobie pytania o to co było prawdą, a co nie, co się zdarzyło, a co nie do końca. 

środa, 11 stycznia 2017, milczacy_krytyk
Tagi: sci-fi dramat

Polecane wpisy

Komentarze
countersv
2017/01/12 09:35:42
"Prerie nie chce nikomu opowiadać tego co przeżyła, nie pamięta swojego imienia, i karze nazywać się OA."

Kogo karze? Może Ikarze? :D
-
monikasx
2017/01/16 08:50:14
już wiem co dziś obejrzę ;d
-
roksani
2017/01/16 18:15:07
opis ciekawy
-
xxpaulisxx
2017/01/19 14:46:44
może się zobaczy
-
xroxi
2017/01/22 17:35:06
:)