Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Zjednoczone stany miłości

domy z betonu

Zjednoczone stany miłościZjednoczone stany miłości (2016) Polska, Szwecja

reżyseria i scenariusz: Tomasz Wasilewski
aktorzy: Julia Kijowska, Magdalena Cielecka, Dorota Kolak, Marta Nieradkiewicz, Tomasz Tyndyk, Andrzej Chyra, Łukasz Simlat, Marcin Czarnik, Jędrzej Wielecki
zdjęcia: Oleg Mutu
montaż: Beata Walentowska

 (8/10)

Cztery przeplatające się historie kobiet żyjących w tym samym, niewielkim mieście.  Cztery bohaterki perfekcyjnie zagrane przez fantastyczne aktorki.  Julia Kijowska wcielająca się w postać kobiety żyjącej w długim ale całkiem wypalonym związku, marzącej o prawdziwej choć zakazanej miłości.  Magdalena Cielecka jako dyrektorka lokalnej szkoły, kochanka z sześcioletnim stażem, która chciałaby wreszcie wyjść z cienia.  Fenomenalna Dorota Kolak jako nauczycielka języka rosyjskiego, która zostaje zwolniona z pracy, a żyjąc samotnie, pragnie zostać przez kogoś zauważona.  I wreszcie Marta Nieradkiewicz czyli młoda nauczycielka tańca, była miss piękności, marząca o modelingu, prywatnie tęskniąca za mężem, który wyjechał za pracą.  Wspaniałe kreacje, które w dużej mierze opierają się na grze ciała, mimice, spojrzeniach.  Wszystkim tym co niewypowiedziane, a co można zobaczyć, poczuć.

Świetne w "Zjednoczonych stanach miłości" jest po pierwsze to, że film ten nie idzie w dosłowność, w spełnienie, rozwiązanie, jak chociażby w pierwszej opowieści, która choć rozwija się w oczekiwanym kierunku, dochodzi do innego punktu.  Świetne jest również to, że wszystkie cztery opowieści tu prezentowane kończą się w konkretny, ale otwarty sposób.  Ucinają się w odpowiednim momencie, ale takim, który daje możliwość dopowiedzenia sobie dalszego ciągu danej historii.  Szczególnie szokujące okazuje się zakończenie drugiej opowieści, której ostatnia scena na długo pozostaje przed oczami.  Trochę tylko szkoda, że choć pierwszy jak i drugi segment tylko lekko przenikają się wzajemnie, tak dwa ostatnie są ze sobą ściśle związane, ale nacisk skierowany jest zdecydowanie bardziej na trzeci segment.  Przez co historia ostatniej bohaterki zdaje się być odrobinę zaniedbana, jakby trochę za mało dopowiedziana.

Trochę szkoda, że czas akcji tej produkcji, tuż po upadku PRL, nie zostaje odpowiednio, w pełni wykorzystany.  Jest przede wszystkim zaznaczony wizualnie.  Kostiumy, dekoracje, rekwizyty, oraz niesamowite, szare, jakby wyblakłe zdjęcia.  To wszystko tworzy niezwykły klimat tamtych czasów i z pewnością służy bardzo za dopełnienie, uzupełnienie, wzmocnienie atmosfery smutnych historii czterech bohaterek, które nie byłyby aż tak przygnębiające, gdyby właśnie nie to otoczenie, te czasy w jakich rozgrywają się te opowieści.  Ale z drugiej strony te cztery historie równie dobrze mogłyby się wydarzyć w zupełnie innym czasie i innym miejscu i nie przebiegłyby w odmienny sposób.  Są na tyle uniwersalne, że akurat umiejscowienie ich na początku lat dziewięćdziesiątych w Polsce nie staje się koniecznym, wymaganym tłem, bez którego nie mogłyby zajść.  Pod tym względem ta specyficzna czasoprzestrzeń zostaje trochę zaniedbana.

Reżyser prezentując nam losy bohaterek tego filmu, zagląda do mieszkań bohaterów.  Stara się ukazać wewnętrzne przeżycia czterech kobiet.  Przede wszystkim ogromną, paraliżującą samotność, która popycha je do różnych, często ekstremalnych zachowań.  Pokazuje nieszczęśliwe związki, potrzebę miłości, potrzebę bycia zauważoną, fascynację drugą osobą, potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem, potrzebę samorealizacji, chęć osiągnięcia w życiu czegoś więcej.  Czyni to poprzez bardzo bliską obserwację, odzierającą z intymności, odkrywającą wszystko, dosłownie wszystko przed widzem.  Ale choć film Wasilewskiego jest bardzo cielesny, niebojący się nagości, to jednak to co w nim najważniejsze, to to co niewypowiedziane, to co dzieje się pomiędzy słowami, to co rozgrywa się w myślach.  Całość pozostaje bardzo surowa, pozbawiona jakiejkolwiek muzyki, nawet tej na napisach końcowych. Zimna, chłodna i przygnębiająco smutna.

wtorek, 09 sierpnia 2016, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
kantornline
2016/08/13 01:18:40
Jestem świeżo po tej pozycji, wspaniała naprawdę!