Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Sausage Party

great beyond

Sausage PartySausage Party (2016) USA

reżyseria: Conrad Vernon, Greg Tiernan
scenariusz: Evan Goldberg, Kyle Hunter, Seth Rogen, Ariel Shaffir
głosy: Seth Rogen, Kristen Wiig, Jonah Hill, Bill Hader, Michael Cera, James Franco, Danny McBride, Craig Robinson, Paul Rudd, David Krumholtz, Nick Kroll, Edward Norton, Salma Hayek
muzyka: Christopher Lennertz, Alan Menken

montaż: Kevin Pavlovic

 (7/10)

To ciekawe jak bardzo forma filmu wpływa na jego odbiór.  Osobiście mam alergie na amerykańskie komedie.  Ten kloaczny humor jaki reprezentują, uważając, że ohyda i przekleństwa w znacznym stężeniu są tym co jest w stanie rozśmieszyć.  Nie bawi mnie rzucanie jedzeniem w twarz czy kojarzenie wszystkiego z seksem.  Dlatego gdyby "Sausage Party" było filmem aktorskim, z ludźmi w rolach głównych, pewnie ominąłbym go szerokim łukiem.  Ale ponieważ jest to animacja, której główni bohaterowie to artykuły spożywcze, to wulgarność tej komedii nie jest wcale tak denerwująca czy odrzucająca.  Oczywiście to nadal nie jest humor wysokich lotów, żarty kręcą się wokół seksu, a przekleństwa zdarzają się w co drugim zdaniu, ale ponieważ opowiadana tu historia jest totalnie absurdalna, do tego ubrana w animowane szaty, to całość składa się w bardzo przyjemny, zabawny seans.  "Sausage Party" jest takim filmowym "South Parkiem" z żywnością w rolach głównych.  Filmem, który śmieje się z wszystkiego, dla którego nie ma żadnych świętości.

Mam wrażenie, że film ten albo polubi się po pierwszych kilku minutach, albo po tym czasie się go całkiem znienawidzi.  Jeśli zaakceptuje się pierwszy żart, polegający na skojarzeniu długiej (bądź grubej) parówki z miękką bułeczką, jeśli zaakceptuje się ten dowcip, który twórcy później będą powtarzać wielokrotnie na wiele różnych sposobów, wtedy i późniejsze żarty będą śmieszne.  Jeśli jednak już to pierwsze, trochę szkolne skojarzenie dwóch produktów spożywczych nie wywoła choćby lekkiego uśmiechu, wtedy wszystkie kolejne żarty, czy to z napalonego taco, czy to z hitlerowskiej musztardy, czy ze zmutowanego płynu do higieny intymnej, będą niekończącym się koszmarem.  Bo choć twórcy na szczęście podarowali sobie kloaczny humor, to zdecydowanie poszli w kierunku seksualizacji jedzenia.  Nie tylko parówki marzą tutaj bowiem o pieprzeniu się z bułkami, pozostałe warzywa i owoce również mają ochotę na takie igraszki.  Nie mogą sobie jednak na nie pozwolić, ponieważ nie mogą wychodzić ze swoich opakowań, by swoim zachowaniem nie rozwścieczyć bogów (ludzi), którzy każdego dnia, część z nich zabierają do mitycznego "Great Beyond", gdzie czeka na nich szczęśliwe życie.    Jak się jednak wkrótce okaże ta wiara w raj znajdujący się poza sklepem jest wielkim kłamstwem, bo za drzwiami supermarketu czeka na produkty tylko brutalna śmierć.

Humor tego filmu w dużej mierze wynika z przedstawienia sytuacji życia codziennego, problemów naszej rzeczywistości za pomocą produktów spożywczych.  Sporym wątkiem jest na przykład relacja bajgla (genialny Edward Norton!) z lawaszem, która wyśmiewa konflikt izraelsko-palestyński.  Mnóstwo jest tutaj zabawnych sytuacji gdy pewne postawy życiowe przedstawiane są poprzez postaci konkretnych produktów spożywczych, wyśmiewając krążące stereotypy na temat chociażby rasy czy wiary.  Ale i tak najlepsze pozostają nawiązania do popkultury, do innych filmów.  Jak chociażby kilka momentów żywcem wyjętych z Terminatora, czy scena gdy wózek z zakupami wywraca się, a produkty lądując na podłodze przeżywają chwile wyjęte niczym z filmu wojennego.  Wisienką na torcie jest natomiast pojawienie się odpowiednika Stephena Hawkinga.  I choć całość nie jest zbyt mądra, choć ateistyczny wydźwięk tego filmu może trochę razić, a orgiastyczny finał jest dodany trochę na siłę, to jednak jeśli na samym początku kupi się ten rodzaj poczucia humoru, seans może być całkiem udanym doświadczeniem.

sobota, 20 sierpnia 2016, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
marcelina-1987
2016/08/23 07:49:30
może byc fajne
-
agaga86
2016/08/23 08:36:29
muszę obejrzeć
-
dominika.1985
2016/08/23 11:36:30
raczej kiepska
-
ewa1986.866
2016/08/24 09:59:23
jestem ciekawa, czy będzie dobra
-
gabrysia1985
2016/08/24 17:42:55
:)