Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Ghostbusters. Pogromcy duchów

who you gonna call?

Ghostbusters. Pogromcy duchów (2016) USA

reżyseria: Paul Feig
scenariusz: Katie Dippold, Paul Feig
aktorzy: Melissa McCarthy, Kristen Wiig, Kate McKinnon, Leslie Jones, Charles Dance, Chris Hemsworth, Michael Kenneth, Matt Walsh, Cecily Strong, Andy Garcia, Sigourney Weaver, Bill Murray, Ernie Hudson, Dan Aykroyd, Toby Huss, Neil Casey, Annie Potts
muzyka: Theodore Shapiro
zdjęcia: Robert D. Yeoman
montaż: Brent White, Melissa Bretherton

 (7,5/10)

Nowe "Ghostbusters" jest filmem, który musiał zmierzyć się z ogromną falą hejtu jeszcze zanim twórcy weszli na plan zdjęciowy.  Wszystko zaczęło się od informacji, że nowi Pogromcy duchów będą rebootem (czyli odnowieniem serii), a nie sequelem (czyli zwykłą kontynuacją).  Co więcej, rebootem, który miał całkiem zmienić płeć głównych bohaterów - zamiast czterech mężczyzn pogromcami miały zostać cztery kobiety.  To rozsierdziło tysiące internatów, którzy nie byli w stanie zaakceptować tego typu pomysłu.  Później niestety przyszedł czas na pierwszy zwiastun, który przeciwników tego projektu tylko utwierdził w przekonaniu, że nowy film z serii będzie totalną klapą, a tych, którzy mieli jeszcze jakiekolwiek nadzieje na udane kino rozrywkowe, całkiem pozbawił złudzeń. Bo nie da się ukryć, że zwiastun do nowego „Ghostbusters” był oględnie powiedziawszy tragiczny.  Zupełnie jakby studio celowo chciało pokazać tę produkcję z jak najgorszej strony. Szokiem były w związku z tym pierwsze recenzje jakie na kilka dni przed premierą zaczęły ukazywać się w sieci, dając zaskakująco dobry wynik chociażby na RT.  Film, który miał się nie udać, okazał się być bowiem całkiem niezły.

Być może dobre wrażenia jakie wyniosłem z seansu tego blockbustera wynikają z niskich oczekiwań jakie miałem wobec tego filmu.  Nie jestem fanem dwóch pierwszych części, nie miałem w związku z tym wielkich oczekiwań co do tego projektu.  Z drugiej strony mam ogromną słabość do Melissy McCarthy oraz Kristen Wiig, które uwielbiam i uważam za jedne z najbardziej zabawnych kobiet w showbiznesie.  Również filmy Paula Feiga są jednymi z nielicznych amerykańskich komedii, które jestem w stanie obejrzeć bez bólu, co więcej z uśmiechem na twarzy.  I może właśnie dlatego na nowych Pogromczyniach bawiłem się naprawdę dobrze. Oczywiście nie jest to film pozbawiony wad.  Ma ich całkiem sporo, ale patrząc na inne rebooty, oraz wiedząc jak zły mógł okazać się ten projekt, efekt końcowych jest całkiem zadowalający.  Największym problemem tej produkcji są cięcia montażowe.  Bez problemu da się wyczuć, że twórcy w oryginale mieli znacznie więcej materiału niż finalne dwie godziny i długo męczyli się by całość upchnąć w metraż standardowej długości.  Stąd poucinane wątki, sceny które nie odnajdują swego domknięcia, ciekawe pomysły które zostają w pewnym momencie ot tak porzucone.  Całość chwilami przypomina bardziej zbiór skeczy na wspólny temat niż historię przebiegającą od punktu a do b.  Choć to akurat jest całkiem częstą bolączką współczesnych komedii.

Na szczęście twórcy tworząc tę nową opowieść nie rujnują przy okazji mitu Ghostbusters.  W pewnym sensie opowiadają go na nowo, ale inaczej.  Jest w tej produkcji bowiem całkiem sporo punktów wspólnych z pierwszym filmem, w sumie akcja biegnie w podobnym kierunku, ale twórcy poszczególne wątki, konkretne sytuacje rozwijają na swój sposób.  Chociażby tym razem sama intryga, powód działania Pogromców jest inny, niż w filmie z lat osiemdziesiątych.  Inny jest również główny przeciwnik i jego motywacje.  Dla fanów poprzednich dwóch części znalazło się tutaj całkiem sporo odniesień i żartów do wcześniejszych filmów. Są również cameo wszystkich bohaterów starej serii, choć są one akurat najsłabszym elementem nawiązującym do oryginalnych filmów.  Zdecydowanie lepiej twórcom wychodzi przedstawianie podobnych sytuacji z oryginału, ale przeniesionych o trzydzieści lat wprzód (chociażby wynajem lokalu).  Nowe bohaterki są nieźle nakreślone i zagrane, a Chris Hemsworth w roli przystojnego głupka spisuje się wyśmienicie, swoją postacią wyśmiewając stereotypowe, seksistowskie traktowanie kobiet, które na przestrzeni lat wcielały się w tego typu role.  Całość ogląda się nieźle.  Jest lekka, dowcipna, pomysłowa i wciągająca.  Jak na letni blockbuster spisuje się naprawdę dobrze.

poniedziałek, 25 lipca 2016, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
anastazjazja
2016/07/26 08:58:50
a mi się wydaje, że to będzie fajny film
-
karolina.ka90
2016/07/26 12:59:49
mnie nie przekonuje