Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Ślepowidzenie

imagine

ŚlepowidzenieŚlepowidzenie (2015) Norwegia

reżyseria i scenariusz: Eskil Vogt
aktorzy: Ellen Dorrit Petersen, Henrik Rafaelsen, Vera Vitali, Marius Kolbenstvedt
muzyka: Henk Hofstede
zdjęcia: Thimios Bakatakis
montaż: Jens Christian Fodstad

 (7/10)

“Ślepowidzenie” jest bardzo spokojnym, wyciszonym i niezwykle przygnębiającym studium godzenia się z pogłębiającym się stanem utraty wzroku. To film opowiadający historię pewnej młodej kobiety, która w wyniku choroby traci wzrok. Właściwie to nic już nie widzi. Siedzi całymi dniami w domu próbując odważyć się by wyjść na zewnątrz. Słucha radia, nasłuchuje odgłosów w mieszkaniu i zaczyna pisać opowiadanie o pewnym mężczyźnie i kobiecie, którzy mieszkają w okolicy. Poprzez ich historie próbuje uporać się ze swoim strachem, wątpliwościami, niepewnością i pochłaniającą wszystko ciemnością. 

“Ślepowidzenie” to film, który z początku całkiem mocno szokuje swoją bezpośredniością. Wpierw w bardzo stonowany, wyciszony sposób poznajemy główną bohaterkę. Zamknięta w sobie trzydziestolatkę, która próbuje przyzwyczaić się do ślepoty i wynikającej z niej zmiany stylu życia. Chwile później ona sama przedstawia nam drugoplanowego bohatera, którego powołuje do życia poprzez swoje opowiadanie. I w czasie jego introdukcji przez ekran przelewa się fala przeróżnego rodzaju porno, które w zderzeniu z melancholijną, bardzo bliską atmosferą wstępu, jest dość szokująca. Później jednak film wraca na spokojniejsze tory, choć wtedy zaczyna eksperymentować z formą. Czasem łączy oddzielne sceny i miejsca akcji w jednej scenie, przeplatając je na zmianę i bezpośrednio ingerując w równolegle opowiadaną historię. Czasem zmienia przebieg wydarzeń, na bieżąco w trakcie ich trwania, tak jakby film ten nie opowiadał historii, która już się zdarzyła, ale kreował wydarzenia w czasie rzeczywistym. Z początku zdaje się to być trochę przesadnie udziwnioną zabawą, sztuką dla sztuki. Jednak jest to podejście, które ma swój cel i powód, prowadząc do całkiem poruszającego zakończenia.

Ta opowieść o kobiecie unieruchomionej w czterech ścianach, przez stan w jakim się znajduje, przez strach i ciemność, zostaje poszerzona ponad jej osobę dzięki wyobraźni samej bohaterki. Kobieta niewiele robiąc w ciągu dnia, mając tyle wolnego czasu, zaczyna snuć domysły na temat tego co może robić sąsiadka, sąsiad i jej własny mąż, którego podejrzewa o zdradę. Jej strach, jej poczucie zagubienia, odseparowanie od dotychczasowego szczęśliwego życia, pisze rożne scenariusze, które dzięki jej wyobraźni stają się rzeczywistością. Dzięki tym własnym opowieścią kobieta jest w stanie przepracować leki, oswoić się ze swoim stanem. Popadając w rozpacz, popadając w absurd. Tak jak jej myśli wędrują w rożnym kierunku, tak i ten film skręca w najróżniejsze strony, szukając ukojenia, które mimo przerażającej ciemności, jest możliwe do odnalezienia.

wtorek, 31 maja 2016, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy