Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Cień

maryland

CieńCień (2015) Belgia, Francja

reżyseria: Alice Winocour
scenariusz: Alice Winocour, Jean-Stéphane Bron
aktorzy: Matthias Schoenaerts, Diane Kruger, Paul Hamy, Zaid Errougui-Demonsant, Percy Kemp, Victor Pontecorvo
muzyka: Gesaffelstein
zdjęcia: Georges Lechaptois
montaż: Julien Lacheray

 (6/10)

Gesaffelstein to kolejny twórca muzyki elektronicznej, który swoich sił spróbował jako kompozytor muzyki filmowej.  Wcale nie tak dawno ten romans z kinem przeżywali Daft Punk tworząc niezapomniany soundtrack do "Tron: Dziedzictwo", M83 komponując do "Oblivion", czy The Chemical Brothers pisząc utwory do "Hanna".  I choć dokonanie Gesaffelsteina nie jest tak porywające jak kompozycje wymienione wcześniej, to w filmie Alice Winocour spisuje się wyśmienicie.  Od pierwszej sceny gdy wchodzi elektroniczny bit, budzi się niezwykły klimat tej produkcji.  Trochę mroczny, trochę oniryczny, odrobinę zagadkowy.  I ten klimat pogłębia się z każdą kolejną minutą seansu, by w finale wybrzmieć w pełni najciekawszym kawałkiem, który idealnie pasuje na podsumowanie tego obrazu, ale również świetnie spisuje się jako niezależny utwór.

"Maryland" to film, który rozwija się niespiesznie i który początkowo sprawia wrażenie dość niepozornego.  I właściwie przez pierwszy akt, dobre pół godziny, trudno domyślić się w jakim kierunku podąży, o co tak naprawdę będzie w nim chodzić.  Możliwych dróg rozwoju tej opowieści jest wiele, a ta którą wybiera reżyserka jest dość nieoczywista i zaskakująca.  Tym kierunkiem jest bowiem całkiem nieźle trzymający w napięciu dreszczowiec.  Na szczęście nie romans, jak to sugerowały opis czy zwiastun.  Bohaterem tego filmu jest Vincent, żołnierz, który w przerwie pomiędzy kolejnymi misjami dorabia sobie jako ochroniarz.  Zostaje wynajęty do ochrony pewnego wielkiego przyjęcia organizowanego przez niezwykle bogatego biznesmena.  Ponieważ Vincent sprawdza się i zostaje zapamiętany, zaproponowane zostaje mu nowe zadanie.  Tygodniowa ochrona żony i dziecka biznesmena.  W teorii spokojna praca, polegająca na kontrolowaniu kamer, zamykaniu posiadłości na noc, jeżdżeniu na zakupy i temu podobnych.  Jednak szybko okaże się, że zadanie będzie znacznie trudniejsze.

To co działa w tej produkcji, to co powoduje, że seans trzyma w napięciu i interesuje, to granie na nieoczywistościach.  Bohater choć fizycznie wrócił z misji wojskowej, nie powrócił z niej psychicznie.  Źle sypia, miewa migreny, jest niespokojny, przewrażliwiony, podejrzliwy i wiecznie gotowy na odparcie ataku.  To wszystko powoduje, że jego postrzeganie rzeczywistości bywa zaburzone.  A ponieważ całą sytuację obserwujemy jego oczami, trudno stwierdzić czy w istocie jest ona taka jaką ją nam twórcy prezentują.  I tu pojawia się co jakiś czas pytanie, o to czy bohater ma rację, czy jego podejrzenia są słuszne, a może to wszystko jest tylko wynikiem stresu pourazowego. A gdy reżyserce kończą się możliwości grania na tych niepewnościach, wtedy na pierwszy plan wysuwa się naprawdę dobrze zainscenizowany dreszczowiec.  I tyle.  Tylko tyle i aż tyle.  Może można było oczekiwać czegoś więcej, ale cały sens mimo to jest udany, a niejednoznacznie zakończenie działa w nim tylko na plus.

sobota, 16 kwietnia 2016, milczacy_krytyk
Tagi: thriller

Polecane wpisy