Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Fistaszki - wersja kinowa

go nuts

Fistaszki - wersja kinowaFistaszki - wersja kinowa (2015) USA

reżyseria: Steve Martino
scenariusz: Bryan Schulz, Craig Schulz, Cornelius Uliano
reżyser dubbingu PL: Leszek Zduń
dialogi PL: Joanna Kuryłko
muzyka: Christophe Beck
głosy: Olaf Marchwicki, Jakub Jankiewicz

 (7/10)

To co pierwsze zachwyca w tej bajce to jej forma.  Połączenie animacji trójwymiarowej z dwuwymiarową, połączenie klasycznej prostej kreski z animacją komputerową, połączenie jaskrawych kolorów z czarno-białymi wstawkami.  A to wszystko splecione ze sobą razem i jednocześnie.  Bo choć tło, otoczenie i rozmieszczenie postaci jest w tej bajce wyraźnie przestrzenne, to już wygląd bohaterów bardzo mocno nawiązuje do płaskich rysunków znanych z komiksu.  Choć tekstura postaci jest dokładna i dopracowana, to posiadają one pewne rysy charakterystyczne dla klasycznej kreski (szczególnie kreski wokół oczu).  To wszystko czyni ten film naprawdę niezwykłym i miłym w odbiorze.  Z przyjemnością patrzy się na te znane postaci w innej, nowocześniejszej formie, która jednak nijak nie straciła na tym, że trafiła do komputera.

"Fistaszki - wersja kinowa" to przeurocza animacja.  Radosna i ciepła, pełna pozytywnej energii.  To bajka, która choć może nie bawi do rozpuku, jest niezwykle optymistyczna.  Bo choć nie będziemy się śmiać na niej na głos, to od pierwszych minut wywołuje ona uśmiech na twarzy, który nie schodzi z niej aż do zakończenia seansu.  Nie sposób nie ulec tej pozytywnej energii, która wylewa się z ekranu.  Kinowa wersja "Fistaszków" jest takim zbiorem skeczy, które przechodzą jeden w drugi, których wspólnym tematem jest zauroczenie jakie przeżywa Charlie Brown nową koleżanką z klasy, rudowłosą dziewczyną, która wraz z nowym rokiem szkolnym zostaje jego bezpośrednią sąsiadką.  Motywem przewodnim tej bajki są kolejne próby Charliego by zwrócić na siebie uwagę, by zaimponować koleżance.  Próby oczywiście nieudane, pełne wypadków, przez co zabawne, rozkoszne, rozczulające, tak jak i drugi, równoległy wątek podniebnych przygód Snoopiego.

Świetnie się tę animację ogląda nie tylko przez to, że zachowuje ona formę oryginału, ale również przez bardzo gęsto poprowadzoną akcję, która ma miejsce na wielu planach, nieustannie atakując kolejnymi żartami, czy zabawnymi sytuacjami.  Czy to przyjemnymi żartami słownymi, czy to śmiesznymi sytuacjami przytrafiającymi się Charliemu, czy to wygłupami jakie Snoopy i Woodstock wyczyniają na drugim planie.  Ciągle coś się dzieje.  Z każdej minuty, z każdej sytuacji twórcy wyciągają jak najwięcej, ani przez chwilę nie dając się nam nudzić.  Nie da się jednak ukryć, że "Fisztaki" inaczej niż ostatnie filmy animowane są obrazem zdecydowanie bardziej skierowanym do młodego widza.  Historyjka jest prosta i z pewnością bardziej spodoba się młodszym, niż starszym.  Czy to źle?  Nie, ale przy animacjach do jakich przyzwyczaił nas Pixar (czy nawet niektóre filmy DreamWorks), skierowanych do całej rodziny, takie dziecięce zawężenie widowni, wywołuje pewien niedosyt.

czwartek, 07 stycznia 2016, milczacy_krytyk

Polecane wpisy