Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Big Short

a true story

Big ShortBig Short (2015) USA

reżyseria: Adam McKay
scenariusz: Adam McKay, Charles Randolph
aktorzy: Christian Bale, Steve Carell, Ryan Gosling, Brad Pitt, Melissa Leo, Hamish Linklater, John Magaro, Rafe Spall, Jeremy Strong, Marisa Tomei, Finn Wittrock, Karen Gillan, Byron Mann, Tracy Letts, Adepero Oduye, Wayne Pére
muzyka: Barry Ackroyd
zdjęcia: Nicholas Britell
montaż: Hank Corwin

na podstawie: książki Michaela Lewisa

 (6/10)

Każdy kto choć trochę poprzebywał na forach filmowych bardzo dobrze zna ten pseudo argument.  To zdanie wytrych, które powtarzane jest za każdym razem gdy brakuje już argumentów.  To swego rodzaju sprzeciw, którego celem jest ucięcie dyskusji, który narzuca zdanie jednej ze stron, stawia ją w teoretycznie lepszym świetle.  Tylko, że wcale tak nie jest, wręcz na odwrót, ten kto posługuje się tym stwierdzeniem jednocześnie poddaje się w dyskusji, nie rozumiejąc, że ktoś inny może mieć odmienne zdanie.  Tym stwierdzeniem jest: "nie podobał Ci się ten film, bo go nie zrozumiałeś".  I o ile w większości przypadków to stwierdzenie jest totalnie nietrafione, tak w czasie seansu "Big Short" zacząłem się zastanawiać, czy akurat w przypadku tego filmu o dziwo nie ma ono zastosowania.  Bo nie jestem w stanie powiedzieć, że w pełni zrozumiałem tę historię, jak również nie powiem żeby mi się ona jakoś szczególnie podobała.  

Twórcy od samego początku dwoją się i troją by jak najbardziej uatrakcyjnić ten seans.  Stąd tyle w tej produkcji zaskakującego humoru, niespodziewanych wstawek, gościnnych występów celebrytów, aktorek jak np. Margot Robie czy Seleny Gomez, które w prosty sposób próbują wyjaśnić zagmatwane filmowe sytuacje czy pojęcia.  Porównując zawiłości fabuły do zakładania się, czy pracy w restauracji.  Twórcy prócz tego dość często, szczególnie w pierwszej części tej produkcji, decydują się burzyć czwartą ścianę, dając możliwość bohaterom bezpośredniego zwracania się do widzów.  Bohater grany przez Ryana Goslinga niejednokrotnie zwraca się wprost do sali, pytając czy nadążamy i czy wszystko rozumiemy, podśmiechując się, że pewnie nic z tego o czym mówią bohaterowie nie jest dla nas jasne.  Te wszystkie dodatkowe atrakcje, oraz bardzo dynamiczny, energiczny montaż mają za zadanie uatrakcyjnić seans, przybliżyć go zwykłym widzom.  Tylko, że nadal fabuła (co zrozumiałe wiedząc o czym jest ten film) kręci się przede wszystkim wokół konkretnych, zawiłych pojęć, specyficznych mechanizmów, reguł, które opisywane są nie zawsze przystępnym językiem i które trudno przedstawić w prostszy sposób.  I o ile sami się poruszanym tematem nie interesujemy, film ten może zdać się pewnego rodzaju dwugodzinnym wykładem, który nie zawsze jest zrozumiały.

"Big Short" momentami przypomina luźny dokument, pewnego rodzaju śledztwo w sprawie, która zdarzyła się naprawdę.  Blisko mu do dokumentu z rodzaju tych jakie realizują chociażby Yes-Meni, z grupą bohaterów, którzy przeciwstawiają się wielkim koncernom, widząc to na co świat nie zwraca uwagi.  Tutaj tymi koncernami są banki.  To takie całkiem odważne podejście do sprawy, które ma na celu oświecić widzów, szerzyć wiedzę na temat krachu finansowego jaki wydarzył się kilka lat temu.  Tłumaczyć mechanizm jaki doprowadził do tamtej gospodarczej tragedii.  „Big Short” inaczej niż "Wilk z Wall Street" nie jest lekką rozrywką.  Film ten choć ubrany w szaty komedii, nie należy do seansów łatwych.  Tym, których nie wciągnie dość zawiła opowieść, na pocieszenie zostają kreacje aktorskie, a zdolnych aktorów w tej produkcji jest akurat pod dostatkiem.  Nominowani do Złotych Globów Steve Carell, który znów tworzy całkiem odmienną dla siebie kreację, oraz fantastyczny także odmieniony Christian Bale, pojawiają się w tej wielowątkowej opowieści najczęściej i są jej najlepszymi elementami.  W tle dodatkowo przewijają się jeszcze Gosling, Pitt, Leo, którzy jak zwykle prezentują udany poziom.  Szkoda tylko, że sam film nie okazał się być równie udany, równie wciągający co ich występy.

niedziela, 10 stycznia 2016, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy

Komentarze
tomasz_aif
2016/01/12 15:34:18
Powiem tak, można obejrzeć.