Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Dobry dinozaur

wyprawa Arlo

Dobry dinozaurDobry dinozaur (2015) USA

reżyseria: Peter Sohn
reżyser dubbingu PL: Wojciech Paszkowski
scenariusz: Meg LeFauve
dialogi PL: Jakub Wecsile
muzyka: Mychael Danna, Jeff Danna
montaż: Stephen Schaffer
głosy: Olaf Lubaszenko, Katarzyna Żak, Julia Siechowicz, Jan Barwiński, Mateusz Narloch, Olaf Marchwicki, Artur Andrus, Jerzy Kryszak

 (6/10)

Pixar miał problem z tym filmem.  Pierwsze informacje o tym projekcie, zarys fabuły i logo pojawiły się ładnych parę lat temu.  Prace się rozpoczęły, powstawał scenariusz, film wszedł do realizacji, po czym jakiś czas później studio uznało, że nie jest wystarczająco zadowolone z powstającego produktu i zdecydowało się rozpocząć pracę jeszcze raz, na nowo, od początku.  Zmienił się reżyser, zmienił się pomysł na tę bajkę. I tak, trochę w bólach, przez ostatnie lata powstawał "Dobry dinozaur", aż w końcu ujrzał światło dzienne i... całkiem przepadł z amerykańskich kinach, notując najgorsze otwarcie z produkcji Pixara, od czasu pierwszego "Toy Story", które swoją premierę miało dobrych dwadzieścia lat temu, gdy Pixar dopiero stawiał pierwsze prawdziwe kroki w kinowej animacji.  I trudno się dziwić, że mało kto wybrał się na tą bajkę, bo czuć, że jest ona bardzo wymęczona i mimo prób, studio nie miało na nią wystarczająco dobrego pomysłu.

Pixar od samego początku słynie z szalonych konceptów.  Niektórzy mówią, że filmy studia ograniczają się jedynie do prostego pytania - a co gdyby coś posiadało uczucia?  I choć jest to gigantyczne uproszczenie w pewnym sensie taki punkt wyjścia charakteryzuje sporo animacji Pixara.  Tym czymś posiadającym uczucia były już zabawki, ryby, samochody, potwory, a nawet same emocje.  Za każdym razem zwariowany koncept, obojętnie jak bardzo odstrzelony, bronił się po kilku minutach seansu.  Czy to gdy Pixar opowiadał o miłości robotów, czy o szczurze będącym szefem kuchni, czy o dziadku wyruszającym w podróż w domu zawieszonym na balonach.  Kupowało się te pomysły w lot, chłonąc każdą minutę opowiadanej historii.  Niestety w przypadku "Dobrego dinozaura" tak już nie jest.  Tu od początku coś mocno zgrzyta i przez cały seans nie daje spokoju.  Sporo rzeczy się gryzie, zupełnie do siebie nie pasuje.  Zaczynając od strony wizualnej tej opowieści, w której tło jest zaskakująco dokładne, foto realistyczne wręcz, natomiast postaci dinozaurów sprawiają wrażenie animacji przygotowanej dla pięciolatków.  Są umowne, obłe, bardzo bajkowe, przez co strasznie odstają od otoczenia, jakby do niego nie pasując.  Być może Pixar chciał uniknąć podobieństwa do Disnejowskiego "Dinozaura", ale szkoda, że nie zdecydował się wtedy na konsekwentny wygląd tej animacji i jej umowność w całym wymiarze.

Pewien niedosyt, pewne wątpliwości budzi również świat w jakim rozgrywa się ta opowieść.  To alternatywna rzeczywistość w której asteroida, która była przyczyną wyginięcia dinozaurów ominęła Ziemię o włos, zmieniając tym samym kierunek ewolucji.  Dinozaury nauczyły się mówić, oraz uprawiać kukurydzę (?!), natomiast ludzie pozostali zwierzętami.  I o ile ten drugi pomysł by odwrócić podział ról, i z ludzi zrobić zwierzęta, które nie odzywają się ani słowem, natomiast z wielkich gadów uczynić rozgadanych, właściwych bohaterów tej opowieści, jest naprawdę interesujący, tak ta rolnicza ciekawostka wydaje się równie dziwna w zamyśle, co w wykonaniu, w samej bajce.  Twórcy również chyba nie do końca mogli się zdecydować dla kogo tak naprawdę jest ten film.  Z jednej strony "Dobry dinozaur" wpisuje się w tendencję studia do poruszania całkiem poważnych tematów, szokowania pewnymi zdarzeniami (tutaj jest to śmierć bliskiej osoby i trudności radzenia sobie z żałobą), jak również do eksperymentowania z formą i sytuacjami (podobnie jak w "W głowie się nie mieści" dość abstrakcyjna scena halucynacji po zjedzeniu zepsutych owoców).  Z drugiej jednak strony animacja ta jest momentami przesadnie dziecinna, skierowana do naprawdę młodszego widza, chociażby ze względu na postaci drugoplanowe jakie się tu pojawiają - gang pterodaktylów czy troje rzezimieszków nie grzeszących inteligencją.

Wszystko to powoduje, że udane pomysły (których jest tu kilka) gubią się gdzieś po drodze, a emocjonalny wydźwięk tej historii nie działa tak mocno jak powinien.  Świetnym momentem jest chociażby scena w której dinozaur oraz jego człowiek próbują porozumieć się by powiedzieć coś o rodzinie, o swojej przeszłości.  Prosty gest, piękna scena, która w finale znajdzie jeszcze swoje uzupełnienie.  Szkoda tylko, że tuż po niej następuje dalsza część dość nudnego kina drogi, przeplatanego niezbyt zabawnymi spotkaniami z niezbyt ciekawymi postaciami drugoplanowymi. I przez to wzruszający moment rozmywa się i traci na swej sile.  Sama historia jest dość przeciętna, a i lekcje jakie z niej płyną nie są wcale odkrywcze.  Ot opowieść o tym, że wcale nie jest wstyd się bać, trzeba tylko starać się stawać czoła swoim lękom, pokonywać je w  miarę możliwości.  Ot historia o dorastaniu, sile i ważności rodziny.  Morał jakich wiele.  A "Dobry dinozaur" to taka trochę bajka o niczym, bezpieczna, typowa, niczym szczególnym się nie wyróżniająca.  Słabo jak na Pixara.

wtorek, 22 grudnia 2015, milczacy_krytyk

Polecane wpisy