Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Więzień labiryntu: Próby ognia

the maze was just the beginning

Więzień labiryntu: Próby ognia Więzień labiryntu: Próby ognia (2015) USA

reżyseria: Wes Ball
scenariusz: T.S. Nowlin
aktorzy: Dylan O'Brien, Ki Hong Lee, Kaya Scodelario, Thomas Brodie-Sangster, Dexter Darden, Alexander Flores, Jacob Lofland, Rosa Salazar, Giancarlo Esposito, Patricia Clarkson, Aidan Gillen, Terry Dale Parks, Kathryn Smith-McGlynn, Lili Taylor, Barry Pepper
muzyka: John Paesano
zdjęcia: Gyula Pados
montaż: Dan Zimmerman

 (6/10)

Rok po premierze pierwszej części "Więźnia labiryntu" w kinach pojawiła się część druga "Próby ognia", bezpośrednio kontynuująca losy Thomasa i pozostałych nastolatków, którzy uciekli z Labiryntu.  Akcja kontynuacji rozpoczyna się dokładnie w miejscu w którym urwała się poprzednia część i właściwie bez żadnego wstępu pędzi przed siebie na złamanie karku.  Bo choć uciekinierzy znajdują schronienie w bazie rządzonej przez tajemniczego Jansona, szybko okaże się, że i jemu nie mogą ufać i znów będą musieli uciekać by ratować swoje życie.  I tak przez kolejne dwie godziny tego całkiem szybkiego i przyjemnego filmu, który jednak jak przeczytać można na licznych forach internetowych, jest bardziej adaptacją niż ekranizacją powieści, nie mając z nią zbyt wiele wspólnego.  Stąd zapewne ten blockbuster bardziej przypadnie do gustu tym, którzy nie zaznajomili się wcześniej z książką.

Część druga "Więźnia labiryntu" jest filmem lepszym pod względem tempa akcji jakie oferuje.  Gdy rozpoczyna się ucieczka bohaterów, akcja nie zwalnia tempa właściwie do samego końca, ani na moment nie pozwalając bohaterom odetchnąć.  Co rusz ktoś czyha na ich życie.  Albo są to ludzie zarażeni tajemniczym wirusem (szkoda tylko, że przypominają zwykłe zombie), albo są to inni ocaleni, którzy na złapaniu nastolatków odpornych na chorobę, mogą sporo zyskać.  I tak bohaterowie biegają od jednego zagrożenia do drugiego, od jednego schronienia do innego, w tym błyskawicznym tempie nie dając czasu na zastanowienie się jaki w tym wszystkim jest sens.  Czy prócz szybkiej akcji kryją się za tą historią jeszcze jakieś inne, poważniejsze myśli, warte przetrawienia?  Niestety jednak prócz samej akcji, film ten nie ma zbyt wiele do zaoferowania, przez co pozostaje nadal słabszą wersją "Igrzysk śmierci", akcyjniakiem dla młodzieży, który choć nie sprawia bólu podczas oglądania, jest obrazem totalnie jednorazowym, o którym zapomina się na chwilę po opuszczeniu sali kinowej.

To co najbardziej irytuje w tej części, jeszcze mocniej niż przy pierwszym filmie, to przesadne ukrywanie głównych założeń tej opowieści.  Nadal więcej w tej serii jest pytań niż odpowiedzi, a im dalej w pustynny świat brną bohaterowie, tym jeszcze więcej niejasności, nielogiczności i pytań się pojawia.  W poprzednim epizodzie, który dopiero przedstawiał ten świat, takie nietłumaczenie wszystkiego było jeszcze zrozumiałe.  W tym epizodzie staje się strasznie męczące i nudne.  Właściwie nie dowiadujemy się niczego poza ogólnikami, jakie pojawiły się w "Więźniu labiryntu".  Świat pogrążył się w chaosie po tym jak tajemniczy wirus zaraził miliony ludzi na świecie.  Słońce spaliło ziemię, a odporna na chorobę okazała się garstka młodych ludzi, których DRESZCZ zamierza wykorzystać jako szczepionkę.  Po co jednak był labirynt, wymazywanie wspomnień, szopka z doktor Paige i późniejsza szopka kontynuowana w tym filmie, tego się już niestety nie dowiemy.  Pytanie tylko czy starczy nam cierpliwości i chęci by czekać na te odpowiedzi do kolejnego epizodu?

niedziela, 15 listopada 2015, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Agniecha, *.dynamic.chello.pl
2015/11/15 10:03:33
Hm... Cóż ja Ci mogę powiedzieć. Niestety, popełniłam ten błąd, że przeczytałam powieść przed filmem. Wszystkie trzy części, na szczęście, albo i nieszczęście- zależy na jak na to spojrzeć, bo gdybym nadrobiła tylko drugi tytuł to zastanawiałam się skąd się wzięła ta Prawa Ręka, czy jak oni się tam zwali. W powieści, pojawiają się dopiero w trzecim tomie- finałowym, co po seansie zmusiło mnie do rozmyślania na temat tego, o czym będzie kurde finałowy film!

Przez to, że film łączy się z książką jedynie w chwili przybycia do bazy i podróży po Pogorzelisku i spotkania Brendy, to nic w zasadzie nic się nie powiela. Nie ma okropniastych potworów, a jak i sam zauważyłeś zarażeni bardziej przypominają zombie. Widać tutaj silny wpływ panującej manii na zombiaki. Natomiast jak dla mnie film był po prostu za nudny. Jeżeli uważasz, że był dynamiczny i akcja super, to nie wiem co by z Tobą książka zrobiła, bo tam to dopiero się dzieje :)

Pytania bez odpowiedzi... wydaje mi się, że zostawili to wszystko na finał, ale w drugim tomie, z tego co kojarzę, było już wyjaśnione chyba po co był cały Labirynt. Choć nie wiem, czy to nie był już początek trzeciego. Wszystko dlatego, że Próby ognia pierwotnie czymś na kształt Labiryntu. W sensie... miały to samo zadanie do wykonania. Nie będę już lepiej nic pisać, bo zaspoileruję a ciężko tego uniknąć w tej chwili :P W każdym bądź razie... jest to chyba najbardziej wkurzające. Ponieważ pierwotnie ucieczka z tajemniczej bazy, która okazuje się być bazą DRESZCZu wcale nie była ucieczką. Dobra, już się zamykam :D

Pozdrawiam :)