Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
The Walk. Sięgając chmur

anything is possible

The Walk. Sięgając chmurThe Walk. Sięgając chmur (2015) USA

reżyseria: Robert Zemeckis
scenariusz: Christopher Browne, Robert Zemeckis
aktorzy: Joseph Gordon-Levitt, Ben Kingsley, Charlotte Le Bon, James Badge Dale, Ben Schwartz, Steve Valentine, Mark Camacho, Benedict Samuel, Clément Sibony, César Domboy
muzyka: Alan Silvestri
zdjęcia: Dariusz Wolski
montaż: Jeremiah O'Driscoll

 (6/10)

Ciekawe co takiego skłoniło Roberta Zemeckisa do opowiedzenia tej historii, zrealizowania tego filmu.  Dlaczego wybrał akurat ten, a nie inny projekt.  Oczywiście zdecydowanie lepiej, że "The Walk" jest filmem aktorskim, a nie kolejnym motion capture, w których reżyser lubował się jakiś czas temu, realizując aż trzy produkcje wygenerowane w komputerze.  Trudno jednak zrozumieć co takiego podkusiło go by opowiedzieć o wyczynie jaki dokonał Philippe Petit, biorąc pod uwagę, że kilka lat temu powstał obsypany nagrodami dokument na ten sam temat.  Zdawać by się mogło, że temat został już wyczerpany i dodatkowa produkcja o tym słynnym przejściu po linie, nie jest już potrzebna.  I niestety jest tak w istocie, gdyż film Zemeckisa niczym nie zaskakuje, prócz samej sekwencji przejścia pomiędzy wieżami WTC.

Trzeba bowiem oddać reżyserowi oraz specom od efektów specjalnych, że gdy bohaterowie wreszcie wdrapują się na szczyt Bliźniaczych Wież, gdy rozpoczynają swoje przygotowania do występu, i gdy wreszcie Philippe wchodzi na linę by po niej przejść, obraz ten zaczyna naprawdę mocno trzymać w napięciu.  Kilkunastominutowa scena na linie robi wrażenie.  Osiągnięcie spore, biorąc pod uwagę, że przecież wszystko co widać na ekranie zostało zrealizowane na green screenie, jest wynikiem komputerowej animacji.  Ale pomimo, że całe otoczenie jest w tych scenach sztuczne, nie raz, nie dwa może zakręcić się w głowie, gdy kamera wychyla się zza wieży i spogląda na wykreowaną pustkę.  Lęki przestrzeni i wysokości dają wtedy o sobie całkiem mocno znać, choć podświadomie wie się, że są w tym przypadku całkiem irracjonalne.  I choć ten strach przed wysokością nie jest aż tak obezwładniający jak podczas oglądania niektórych filmików "on the roofs", które można znaleźć na youtube, to jednak na wielkim ekranie, do tego w 3D, widok z góry zapiera dech.

Problem jednak w tym, że prócz tej ostatniej, imponującej sekwencji, film Zemeckisa jest co najwyżej przeciętny.  Denerwuje sztucznością otoczenia, wszechobecnym CGI, które pojawia się nawet w scenach, które ani trochę tego nie potrzebowały.  Denerwuje przerysowaniem postaci, karykaturalnym nastawieniem do bohaterów, którzy sprawiają wrażenie kreskówkowej wersji prawdziwych osób.  Denerwuje dziwną, na wpół komediową atmosferą, której ulegają bohaterowie, zachowując się momentami jak banda idiotów.  Denerwuje płaska fabuła, bo właściwie prócz tego, że Philippe miał obsesję na punkcie rozwieszania swojej liny, wiele więcej o nim (oraz o pozostałych postaciach) się nie dowiadujemy.  Oczywiście można powiedzieć, że jest to tylko film rozrywkowy, po konkretną treść można sięgnąć oglądając dokument.  Jednak wtedy jedyne co pozostaje to sekwencja na linie.  Ale czy tylko dla niej warto było realizować ten film?  Od Zemeckisa oczekiwać można było jednak czegoś więcej.

czwartek, 05 listopada 2015, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
pawel3552
2015/11/06 11:50:17
Z opisu film warty obejrzenia.