Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Motyl Still Alice

living in the moment

Motyl Still AliceMotyl Still Alice (2014) USA

reżyseria i scenariusz: Richard Glatzer, Wash Westmoreland
aktorzy: Julianne Moore, Kate Bosworth, Shane McRae, Hunter Parrish, Alec Baldwin, Seth Gilliam, Kristen Stewart, Stephen Kunken, Erin Darke, Daniel Gerroll
muzyka: Ilan Eshkeri
zdjęcia: Denis Lenoir
montaż: Nicolas Chaudeurge

na podstawie: powieści "Motyl" Lisa Genova

 (8/10)

Co roku zastanawia mnie jak to jest, że niektóre dobre, nagradzane filmy nie mają szans zaistnieć na ekranach naszych kin.  I nie myślę tu wcale o szerokiej dystrybucji, tylko nawet o obecności w kinach studyjnych.  I nie mam również na myśli ważnych bądź co bądź ekskluzywnych nagród jak Złoty Niedźwiedź, Złota Palma czy Złoty Glob.  Chodzi mi o te najbardziej rozpoznawalne, najbardziej popularne i w teorii najważniejsze nagrody jakimi są Oscary.  Jak to jest, że co roku przynajmniej jeden film zauważony przez Akademię, najczęściej poprzez wyróżnienia aktorki bądź aktora, nie ma szczęścia trafić do polskich kin?  W poprzednich latach ominęły nas tak "Nebraska", "Strasznie głośno, niesamowicie blisko", czy "Wielki Mike".  W tym roku stało się to ze "Still Alice", która nie doczekała się nawet wąskiej dystrybucji w kinach studyjnych (pojedyncze pokazy w krakowskim Kinie pod Baranami, czy warszawskiej Kinotece wiosny nie czynią).  Na szczęście jest jeszcze cykl Kino Konesera organizowany w kinach Helios w całej Polsce, w ramach którego ten obraz zyska swoje krótkie, ale kinowe życie.

"Still Alice" to spokojna, wyciszona, bliska i cholernie wzruszająca historia Alice, która jest profesorem lingwistyki, utytułowanym naukowcem, matką trojga dorosłych już dzieci.  Niedługo po pięćdziesiątych urodzinach zauważa, że coraz częściej zapomina słowa, nie poznaje dobrze znanych miejsc, z trudem zapamiętuje terminy, daty nadchodzących wydarzeń.  Po kilku wizytach u neurologa postawiona zostaje diagnoza - Alice choruje na Alzhaimera, wczesną fazę choroby, niezwykle rzadki przypadek, biorąc pod uwagę jej młody wiek.  Choroba nie dość, że pojawiła się szybko, również rozwija się w błyskawicznym tempie.  Alice będzie musiała nauczyć się jak żyć w świecie straty.  Zapominając coraz więcej, tracąc swoje wspomnienia, swoją przeszłość, ale co gorsza, gubiąc się w teraźniejszości.  Tym gdzie jest, kim są ludzie ją otaczający.  Film ten jest niezwykle bliskim zapisem tego powolnego osuwania się w zapomnienie.  Zapisem dramatu tym tragiczniejszego, gdyż Alice była człowiekiem nauki, której pasją były słowa, zwroty, wyrażenia, język.  Czyli wszystko to co odbierze jej choroba. 

"Still Alice" na szczęście nie jest jednym z tych Oscarowych filmów, którego spaja wyłącznie występ pierwszoplanowej aktorki bądź aktora.  Nie jest jednym z tych obrazów, który gdyby nie fantastyczne nazwisko, nie broniłby się wcale.  To dobry, poruszający, smutny obraz, który nie da się ukryć, został uwznioślony przez fantastyczny występ Julianne Moore, ale sam w sobie jest bardzo udaną produkcją.  I choć moim zdaniem rola Moore nie jest wcale najlepszą w jej długiej karierze, to ten Oscar jak najbardziej się jej należał, choćby za wszystkie wcześniejsze kreacje, które nie zostały należycie docenione.  Dzięki udanemu połączeniu bliskich zdjęć, dobrze rozpisanej historii, oraz kreacji Julianne, udało się przybliżyć poruszającą opowieść, w taki sposób by nie była tylko historią o chorobie, ale o kobiecie walczącej o swoją pamięć, jak najdłuższe bycie sobą.  I choć "Still Alice" jest filmem niewielkim, kameralnym, pozbawionym jakichkolwiek fajerwerków (historia rozwija się dokładnie tak jak można by się tego spodziewać), to jest jednak filmem, który dotyka, filmem który wciąga, z którego nie sposób ot tak po prostu otrząsnąć się po zakończonym seansie.

wtorek, 19 maja 2015, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Łukasz, *.toya.net.pl
2015/05/20 21:42:54
Hm, z Twojego opisu wynika, że film nie jest dla mnie, chociaż niby opwiada o czymś, o czym filmy zazwyczaj lubię oglądać. Jednak jak wezmę pod uwagę całość to wiem, że raczej się na niego do kina nie wybiorę. Hm, a szkoda, bo szukam czegoś, na co mógłbym wybrać sie z mamą do kina z okazji jej święta już za tydzień.
-
michal3600
2015/05/21 12:09:33
Witam w tamtym tygodniu ogl?da?em ten film z dziewczyn?. Musia?em udawa?, ?e mi si? podoba?, ale naprawd? taki nudny jak flaki z olejem. Jednak czego si? nie robi, dla mi?o?ci. Dla niej ogl?da si? nawet tak s?abe filmy jak ten. Szczerze nie wiele widzia??m gorszych produkcji od tej.
-
Gość: Marcin, *.free.aero2.net.pl
2015/05/22 16:57:32
Zawsze jak pojawia się tutaj film z oceną 8+ to jestem bardzo pozytywnie zaskoczony... Ja też się dziwie, ze pewne ambitne, dobre filmy są niewpuszczane do naszych kin. A potem słyszy się tylko pogląd, że jedyne na co możemy udać się do kina to kolejna głupkowata komedia albo oklepany kasowy boom... Muszę zajrzeć na afisz Helios, chętnie obejrzę film.
-
Gość: Marcin, *.play-internet.pl
2015/05/23 16:37:42
Jeden z najlepszych blogow w Polsce. Bezapelacyjnie. Szkoda niestety, ze tak mało znany, jednak mam pewne przeczucie, ze to się niedługo zmieni :) Mam cichą nadzieje, że będziesz prowadzić tego bloga długo i posty będą pojawiały się regularnie, bo są naprawde świetne. Pozdrawiam i z całego serca życzę Ci jak największych sukcesów w dalszym prowadzeniu strony.