Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Mad Max pod Kopułą Gromu

another hero

Mad Max pod Kopułą GromuMad Max pod Kopułą Gromu (1985) 

reżyseria: George Miller, George Ogilvie
scenariusz: George Miller, Terry Hayes
aktorzy: Mel Gibson, Bruce Spence, Adam Cockburn, Tina Turner, Frank Thring, Angelo Rossitto, Paul Larsson, Angry Anderson, Robert Grubb, George Spartels, Helen Buday
muzyka: Maurice Jarre
zdjęcia: Dean Semler
montaż: Richard Francis-Bruce

 (6/10)

Choć trzecia część "Mad Maxa" utrzymana jest w identycznej postapokaliptycznej scenerii, w jakiej rozgrywał się "Wojownik szos" (wyglądem więc bardzo przypomina tamten obraz), to jednak film ten znacznie różni się od dwóch pierwszych odsłon trylogii.  Brakuje w nim pazura, zadziorności, szaleństwa, które wypełniały poprzednie epizody.  Jest produkcją zaskakująco ugrzecznioną, spokojną, a przez to niestety w większości nudną.  Max z bezwzględnego mściciela i samotnego wędrowca dbającego tylko o swój interes, zamienił się w człowieka, który jest w stanie służyć pomocą uciśnionym i będącym w potrzebie, nie otrzymując nic w zamian.  Sam obraz również gwałtownie zwolnił, złagodniał i nabrał niepotrzebnego humoru, wystrzegając się tym razem golizny, bezpośredniej przemocy i niepokojących obrazów.  Ta różnica między "Pod kopułą gromu" a poprzednimi filmami jest odczuwalna już od pierwszych sekund seansu, gdy podczas napisów pojawiających się na czarnym ekranie wybrzmiewa zza kadru lekka piosenka Tiny Turner, a później muzyka napisana przez innego niż dotychczas kompozytora - tym razem Maurice'a Jarre'a.

W finale trylogi Max trafia do miasta Barter, zamkniętej społeczności, której przewodzi cioteczka Entity.  Jak sama o sobie mówi, kiedyś była nikimi, teraz gdy dawny świat runął, stała się najważniejszą osobą spośród wszystkich.  Dzięki niej powstało miasto, to ona wprowadziła ścisłe reguły w nim panujące, dzięki którym udaje się utrzymać (względny) spokój i porządek.  Max zostaje jednak wplątany w wewnętrzny konflikt pomiędzy tymi, którzy żyją na powierzchni, a tymi którzy zamieszkują podziemną część miasta, odpowiedzialną za dostarczanie energii.  To co bowiem odróżnia miasto Barter od innych ludzkich osad, to to, że posiada ono energię elektryczną.  Max decyduje się na podjęcie misji na śmierć i życie, bo chce odzyskać to co należy do niego, to co mu skradziono.  "Pod kopułą gromu" to ten rodzaj kontynuacji, który zamiast bezpośrednio kontynuować, niejako powielać (ale z większym rozmachem) poprzednie filmy, umieszcza bohaterów w całkiem nowej, odmiennej sytuacji.  Świat filmu jest więc wciąż ten sam, głownym bohaterem jest nadal Max, ale przedstawiona tu opowieść to całkiem inna bajka.  Twórcy porwali się więc na trudniejszy rodzaj kontynuacji, i niestety na tym polegli.

"Pod kopułą gromu" straciło pazur i brutalność, które tak świetnie spisywały się w "Wojowniku szos".  "Mad Max" stał się taką trochę komedią akcji, wręcz filmem familijnym, w którym humor i opowiastki o lepszym świecie zastąpiły ponurą wizję zwariowanej przyszłości, w której nie obowiązywały żadne reguły.  Ogromnym błędem twórców było również znaczne ograniczenie pościgów, które tak mocno napędzały poprzednie odsłony serii, w szczególności "Wojownika szos".  Z dróg przenieśliśmy się do osad, ryczące, pędzące maszyny zostały zastąpione przez podziemne fabryki oraz arenę na której odbywają się pojedynki na śmierć i życie.  I takie stałe, nieruchome miejsce akcji sprawdza się niestety znacznie gorzej niż niekończące się drogi do nikąd po którym z zawrotną prędkościa pędziły motory, samochody i ciężarówki.  Brakuje w tej części myśli przewodniej, głównego celu do którego na łeb na szyję dążyłaby ta historia (ten zmienia się w trakcie seansu ze dwa razy).  Co więcej cały trzeci akt mija się z sensem.  To rozróba, która zdaje się być wciśnięta tylko po to by się coś działo, by wreszcie pokazać kilka wybuchów i bardziej spektakularnych scen.  Jak końcowy pościg (jedyny w całym filmie), który kończy się całkiem na niczym, pełen absurdów jak nienaruszona linia kolejowa w postapokaliptycznym świecie.

czwartek, 14 maja 2015, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
monika-01234
2015/05/15 13:30:34
Wszystkie filmy z serii "Mad Max" jakoś niespecjalnie mi się podobają. I faktycznie ta część jeszcze dodatkowo ma mniej pazura, niż pozostałe. Mogę się wypowiedzieć zupełnie obiektywnie, bo filmy znam niemalże na pamięć, mój chłopak jest wielkim fanem tej serii. Wiec obejrzałam je już dziesiątki razy, niestety... ;)
-
Gość: Andrzej, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/05/15 20:27:06
Wow, jestem pod wrazniem, chyba właśnie trafilem na jednego z najlepszych blogerow w tym kraju :) Naprawde wielkie gratulacje, malo kto posiada tak wielki talent do pisania jak ten, który zaprezentowany jest w między innymi tym wpisie :) Pozdrawiam ciepło i życzę miłego oraz spokojnego weekendu ;)