Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Sils Maria

nieuniknione

Sils MariaSils Maria (2014) Francja, Niemcy, Szwajcaria, USA

reżyseria i scenariusz: Olivier Assayas
aktorzy:  Juliette Binoche, Kristen Stewart, Chloë Grace Moretz, Lars Eidinger, Johnny Flynn, Angela Winkler, Hanns Zischler, Nora von Waldstätten, Brady Corbet, Aljoscha Stadelmann
zdjęcia: Yorick Le Saux
montaż: Marion Monnier

 (6/10)

Do obejrzenia "Sils Maria" skłoniło mnie kilka rzeczy.  Wpierw zaciekawiło mnie, że Kristen Stewart kilka tygodni temu otrzymała Cezara za drugoplanową rolę kobiecą grając w tym filmie.  To pierwsza taka nagroda od trzydziestu lat dla amerykańskiej aktorki.  I choć nie uważam Stewart za drewno totalne, jak niektórzy zaczęli ją postrzegać po występie w "Zmierzchu" (w innych produkcjach prezentowała się przecież całkiem dobrze), to aż tak znaczne wyróżnienie wydało mi się być zaskakująco interesujące.  Po drugie zaciekawiła mnie obsada tego filmu.  Obok Kristen grają tutaj jeszcze fantastyczna Juliette Binoche, oraz Chloe Grace Moretz, której kibicuję od momentu gdy zobaczyłem ją w "Kick Ass".  I wreszcie jako ostatnie, zainteresowała mnie sama historia, którą opowiadać miał ten obraz.  Zdawała się rozgrywać na różnych płaszczyznach, wydawała się intrygująca pod wieloma względami.  

"Sils Maria" to historia znanej, nagradzanej, docenianej aktorki Marii Enders.  Gdy miała osiemnaście lat wystąpiła w filmie znanego dramaturga, produkcji zrealizowanej na podstawie jego sztuki.  Była to opowieść o silnej kobiecie biznesu, która zakochuje się w młodziutkiej dziewczynie imieniem Sigrid, która zaczyna nią manipulować i wykorzystywać na każdym kroku.  Rola Sigrid przyniosła Marie uznanie, stała się trampoliną do wielkiej sławy i kolejnych znaczących ról.  Teraz, dwadzieścia lat później, pojawia się pomysł by wystawić sztukę na nowo, ale tym razem Marie zamiast grać Sigrid, miałaby się wcielić w postać Heleny - wykorzystywanej kobiety.  Aktorka nie jest przekonana, obawia się tej roli, uważa, że jest ona zbyt trudna, nie pasuje do niej.  Problemem stają się wspomnienia, to że rola Sigrid była pierwsza w jej karierze, była dla niej czymś znacznie więcej niż tylko występem aktorskim.  Ponadto postać Heleny przypomina o tym, od czego Marie dotąd uciekała - przypomina o upływie lat, o tym, że nie jest już młoda, coraz większą konkurencją stają się dla niej nastoletnie, zdolne, piękne aktorki, a jej czas powoli zbliża się ku końcowi.  Żeby było jeszcze ciekawiej, jej relacja z młodą asystentką Valentine w pewnym sensie przypomina relację jaka łączy bohaterki sztuki - fascynacja, uzależnienie, przywiązanie.  

Jak widać wątków, tematów jakie porusza ten film jest całkiem sporo.  "Sils Maria" jest ponadto ciekawym spojrzeniem na aktorów - niepewne siebie, zagubione istoty, którym trzeba kierować, które trzeba podbudowywać, utrzymywać na duchu, bo poprzez wcielanie się w postaci które grają, niejako zatracają samych siebie.  Szkoda tylko, że niestety zaskakująco mało zostaje z tej wykreowanej sytuacji wyciągnięte na powierzchnię.  Mało myśli, wniosków, uczuć, emocji.  Obraz Assayasa to spokojny film, niby bliski rzeczywistości ale od niej niespodziewanie odseparowany.  Choć rozgrywa się w przepięknych plenerach szwajcarskich Alp, przez cały czas trwania seansu ma się poczucie teatralności.  To film dziwnie odległy i niewiele wnoszący.  Bo choć główna bohaterka przechodzi pewną przemianę, pokonuje swoje lęki, w pewnym sensie dojrzewa, poprzez pracę nad sztuką godzi się z sytuacją, to ta droga na dłuższą metę niewiele obchodzi i w ogóle nie porusza. 

środa, 01 kwietnia 2015, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy