Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Dwa dni, jedna noc

codzienność

Dwa dni, jedna nocDwa dni, jedna noc (2014) Belgia, Francja, Włochy

reżyseria i scenariusz: Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne
aktorzy: Marion Cotillard,Fabrizio Rongione, Catherine Salée
zdjęcia: Alain Marcoen
montaż: Marie-Hélene Dozo

 (7/10)

Sandra właśnie wychodzi z depresji, na którą cierpiała od pewnego czasu.  Czuje się już znacznie lepiej, ma siłę by znów wrócić do normalnego życia.  W powrocie do zdrowia bardzo pomagają jej dzieci oraz wspierający ją mąż.  Jednak, gdy wszystko zaczyna się powoli układać, kobieta dowiaduje się, że w firmie produkującej panele słoneczne, w której pracowała przed zwolnieniem, urządzono wśród pracowników głosowanie.  Mieli oni w piątek zdecydować czy chcą aby Sandra powróciła do pracy, czy wolą otrzymać po tysiąc euro premii.  Za kobietą głosowały tylko dwie osoby z szesnastu.  Sandra jest zrozpaczona, ale pojawia się iskierka nadziei.  Ponieważ (podobno) część pracowników była zastraszana, w poniedziałek odbędzie się ponowne głosowanie, tym razem tajne.  Bohaterka ma więc weekend na to aby przekonać współpracowników do tego by zrezygnowali z premii i zagłosowali za jej powrotem do pracy.

"Dwa dni, jedna noc" to bardzo niepozorny film.  Wycinek z rzeczywistości.  Pozbawione muzyki, filmowych ozdobników, podglądanie zwykłej codzienności.  Spojrzenie na sytuację tak niepozorną, że z początku zdaje się być zbyt mała by napędzić cały, długometrażowy obraz.  Ten składa się z krótkich, w większości bliźniaczo podobnych scen, w których Sandra odwiedza kolejne osoby z pracy, prosząc o ich głos.  Te rozmowy najczęściej są spokojne, właściwie prócz jednej, gdy pięści na moment idą w ruch.  Nie ma w nich histerii, kłótni, wylewu niekontrolowanych emocji.  Cały dramat tej historii odbywa się pod powierzchnią, wewnątrz bohaterki, która tłumi w sobie emocje, stara się nie rozkleić, co też sobie w kółko powtarza, by zmotywować się do działania, by udźwignąć ciężar sytuacji.  Prowadzi walkę z codziennością, trudami nowoczesnego, zachodniego świata.  Jeśli Sandra straci pracę, jej rodzina nie będzie miała na kredyt na mieszkanie.  Jeśli pracownicy nie otrzymają premii na którą liczyli, również coś stracą, a dla wielu, ten dodatkowy zastrzyk gotówki jest jak manna z nieba.

Bardzo długa była droga tego filmu na polskie ekrany.  Zrobiło się o nim głośno po projekcji w Cannes, i już wtedy, ponad pół roku temu, obraz ten miał zagościć w polskich kinach.  Później jednak premiera była wielokrotnie przesuwana w czasie. I w sumie chyba tylko nominacja do Oscara dla Marion Cotillard za najlepszą aktorkę pierwszoplanową, zdecydowała ostatecznie, że film ten otrzymał polską premierę (tego szczęścia najprawdopodobniej nie będzie mieć natomiast "Still Alice" z Oscarową Julianne Moore).  Z jednej strony tak długa droga tej produkcji na nasze ekrany nie dziwi.  "Dwa dni, jedna noc" to bowiem bardzo spokojny, niepozorny film, który z pewnością nie przyciągnie tłumów.  Z drugiej jednak strony, to ciekawe, trochę inne kino, które dobrze zobaczyć, szczególnie dla Cotillard.  Bo choć z pewnością nie jest to najlepsza rola w jej karierze, to ona dźwiga ten film.  Świetnie wygrywa wewnętrzną walkę bohaterki, emocjonalne wzloty i upadki, chwile słabości i zrywy odwagi.  Jest niezwykle naturalna przy stresie pierwszych rozmów, które odbiera jako żebranie o pracę, aż po te ostatnie rozmowy, pertraktacje na chwile tuż przed głosowaniem.  Przekonująco ukazuje drogę jaką fizycznie i psychicznie musi przejść jej bohaterka przez tytułowe dwa dni i jedną noc, walcząc o swoje.  Ciekawy kawałek kina.

czwartek, 12 marca 2015, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy

Komentarze
adamgabka
2015/03/13 09:11:07
Brzmi zachęcająco więc pewnie wkrótce obejrzę pewnie to film na takie tak zwane ciche wieczory zobaczymy ocenimy