Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Snajper

legenda

SnajperSnajper (2014) USA

reżyseria: Clint Eastwood
scenariusz: Jason Hall
aktorzy: Bradley Cooper, Sienna Miller, Luke Grimes, Jake McDorman, Cory Hardrict, Kevin Lacz, Navid Negahban, Keir O'Donnell, Kyle Gallner, Brian Hallisay, Sammy Sheik
zdjęcia: Tom Stern
montaż: Joel Cox, Gary Roach

na podstawie: książki "American Sniper: The Autobiography of the Most Lethal Sniper in U.S. Military History"

 (6/10)

Chyba nikt nie spodziewał się, że ten w sumie skromny film, zarobi w USA aż takie pieniądze.  W ciągu kilku tygodni stał się trzecim najbardziej kasowym obrazem zeszłego roku, w błyskawicznym tempie doganiając "Strażników galaktyki" i "Igrzyska śmierci".  Stał się również od razu najbardziej kasowym filmem w reżyserskiej karierze Clinta Eastwooda.  Nawet na niedawnej ceremonii wręczenia Oscarów żartowano z tego, że siedem pozostałych filmów nominowanych w kategorii na najlepszy film roku, nie zarobiło w sumie tyle, co "Snajper".  I właśnie dzięki temu, że produkcja ta osiągnęła tak wielki sukces kasowy i my możemy oglądać ją w polskich kinach, po kilku latach totalnej ignorancji dla filmów Eastwooda ze strony polskich dystrybutorów, którzy nie zdecydowali się na kinową premierę chociażby "J.Edgar", "Invictus", czy "Jersey Boys".

Nie trudno się jednak dziwić, że obraz ten przyciągnął do kin sporą widownię, skoro opowiada o człowieku, który już za życia nazywany był "Legendą".  Chris Kyle, snajper, który na misjach w Iraku spędził ponad tysiąc dni.  Doborowy snajper, któremu amerykańska armia przypisuje ponad 160 celnych strzałów.  Bohater narodowy , o którym powstał film, swego rodzaju laurka dla dzielnego żołnierza, pieśń pochwalna, która na szczęście nie puchnie od nagromadzenia patosu i podniosłych scen.  Pytanie tylko, czy ten stonowany pomnik, jaki reżyser stawia głównemu bohaterowi, jest dobrym filmem?  Bo przecież to, że przyciągnął do kin takie tłumy na całym świecie, nie oznacza jednocześnie, że jest udaną produkcją.  Podobnie jak i sześć nominacji do Oscarów, z których tylko jedna (za montaż dźwięku) przemieniła się w statuetkę.  Niestety odpowiedź na to pytanie jest negatywna.

"Snajper" to bardzo poprawny, spokojny ale nudny i nijaki biopic.  Niczym nie zaskakujący portret bohatera z lekkim zaznaczeniem jego dzieciństwa, trochę dokładniejszym spojrzeniem na jego życie rodzinne, przede wszystkim jednak skupiający się na tym, jak wyglądała jego służba w armii.  Każdy strzał jaki oddał, za każdym razem mając tylko sekundy by zdecydować czy strzelić czy nie, by rozważyć czy podejrzana osoba stanowi zagrożenie dla ochranianych przez niego żołnierzy czy nie.  Nieustające wątpliwości jeszcze trudniejsze do przetrawienia, gdy podejrzanym było dziecko.  Niestety jednak to spojrzenie jakim Eastwood obdarza bohatera, jest powierzchowne, bezpieczne i płaskie.  Reżyser nie ocenia bohatera, nie zadaje trudnych pytań, nie broni ani nie oskarża.  Po prostu patrzy i pokazuje psychiczną nieobecność mężczyzny po powrocie do domu, oraz horror wojny, który trwa bez końca.  Coś, co pokazywało już wielu filmowców.

I choć momentami Eastwood nie idzie na skróty, przedstawia brutalność wojny bez żadnego znieczulenia (sceny z wiertarką), to jego obraz w ostatecznym rozrachunku jest bezpieczny, spokojny, pozbawiony większych emocji.  Mimo ukazania dramatu rodzinnego za każdym razem gdy Kyle powraca do Stanów, do żony i dziecka. Mimo rozkręcającego się pościgu za wrogim snajperem, którego schwytanie bohater stawia sobie za punkt honoru.  Mimo podskórnego przeczucia, że ta historia nie może się skończyć dobrze.  Choć być może taki spokojny, opanowany odbiór tego filmu wynika po prostu z tego, że historia ta nie dotyczy bezpośrednio nas, nie jest wycinkiem najbliższej nam rzeczywistości.  W Stanach odniosła taki sukces, bo odbierana jest bardziej osobiście, a dla nas, to po prostu kolejny z rzędu film o amerykańskim bohaterze, niczym szczególnym nie wyróżniający się od konkurentów.

sobota, 28 lutego 2015, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
krisskala
2015/03/02 15:58:25
Widziałem film, wierny obraz wojennego zarzewia. Jak i portret człowieka walczącego z takimi ciśnieniami. Polecam go, nie tylko dlatego że jest dziełem Eastwooda, którego bardzo szanuję. Ale dlatego, bo to dobry film jest!
-
nowa.droga
2015/03/05 22:33:19
Film jest mega dobry i w pełni oddaje klimat oraz napięcie jakie odczuwa żołnierz na wojnie. Kolejny świetny film Clint'a Eastwood'a i rewelacyjna rola Bradley'a Cooper'a.
-
Gość: mBiuro, *.adsl.inetia.pl
2015/03/12 12:54:07
Według mnie jest to dobry film, świetny portret psychologiczny walczącego żołnierza.