Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Jupiter: Intronizacja

Advertisement

piękna i bestia

Jupiter: IntronizacjaJupiter: Intronizacja (2014) USA

reżyseria i scenariusz: Andy Wachowski, Lana Wachowski
aktorzy: Mila Kunis, Channing Tatum, Sean Bean, Eddie Redmayne, Douglas Booth, Tuppence Middleton, Nikki Amuka-Bird
muzyka: Michael Giacchino
zdjęcia: John Toll
montaż: Alexander Berner

 (5/10)

"Jupiter: Intronizacja" to taki film pół na pół.  Produkcja, której nie sposób jednoznacznie ocenić, która nijak nie pasuje do żadnej skali punktowej.  Każda ocena jej przyznana to jednocześnie zbyt wiele i zbyt mało.  Na każdy argument przeciw znajdzie się bowiem równie dobry argument za.  To film do którego trzeba podejść bez żadnych oczekiwań i bez jakichkolwiek wymagań, otwierając się w pełni na to co przygotowali dla nas Wachowscy.  Tylko wtedy seans okaże się całkiem udany.  Oczywiście szkoda, że trzeba podchodzić do niego z taką ostrożnością, z taką świadomością coś za coś.  Szkoda szczególnie jeśli przypomni się sobie, że to właśnie Wachowscy piętnaście lat temu zaprezentowali światu "Matrixa".  Film, który zmienił kino, który trwale zapisał się na kartach kinematografii, który nadal broni się bez żadnej taryfy ulgowej.  Szkoda, że nie można powiedzieć tego samego o ich najnowszym dokonaniu.  Skłamałbym jednak pisząc, że nie bawiłem się dobrze na tym seansie, skłamałbym pisząc, że mi się on nie podobał, bo na swój trochę pokręcony sposób „Jupiter: Intronizacja” jest całkiem udanym kinem rozrywkowym.

Przeciw wszystkim złym opiniom, jakie już zaczynają pojawiać się w sieci, trzeba zauważyć, że "Jupiter: Intronizacja" nie jest filmem tak złym, jak niektórzy o nim piszą.  Co prawda nie jest on również tak dobry jak mógłby być, ale przy odpowiednim nastawieniu może okazać się całkiem udanym przeżyciem.  Najnowsza produkcja Wachowskich najbardziej cierpi z powodu przesytu przeróżnych pomysłów, które rodzeństwo wtłoczyło w ten bądź co bądź niedługi obraz.  Część z nich jest interesująca, zaskakująca, na swój sposób nawet fascynująca (burza na Jowiszu okazująca się bramą do ukrytego miasta, międzygalaktyczna biurokracja), inne natomiast niestety nie nadają się do niczego i nigdy nie powinny się znaleźć w ostatecznej wersji tej produkcji, bo tylko niepotrzebnie zabierają czas i miejsce właściwej akcji (pszczoły, dinozaury, jaszczury, anioły, wampiry).  Są one powtórzeniami z innych filmów sci-fi (Sonmi w dredach i niebieski odpowiednik Koratha ze "Strażników galaktyki" - dwie postaci, których wątek w pewnym momencie się po prostu urywa i nigdy później nie zostaje kontynuowany), lub zapożyczeniami z samych Wachowskich, którzy na nowo, ale w odmiennej formie mówią o tym samym (ludzkie żniwa).  

Co ciekawe produkcja ta nabiera rozpędu, energii i właściwego kształtu dopiero gdy bohaterowie opuszczają Ziemię.  Dzieje się to mniej więcej po pierwszych dwóch kwadransach.  Do tego momentu (od epilogu, przez prezentację rodziny bohaterki i jej nudnego życia, oraz późniejsze podniebne walki w Chicago, aż po wizytę na farmie) obraz ten wydaje się być okropną, nieskładną, nudną i nijaką hybrydą wszystkiego co widzieliśmy w kinie przez ostatnie kilka, kilkanaście lat.  Te wprowadzające w akcję wydarzenia nijak nie mają klimatu, napięcia ani sensu.  Bo nawet rozciągnięta na kilka długich minut podniebna rozpierducha w Chicago, której nie można odmówić ładnych zdjęć (tuż po zachodzie słońca) nie ekscytuje, nie emocjonuje, przeciwnie, irytuje bo jest nakręcona i zmontowana w tak chaotyczny sposób, że nie sposób się w niej zorientować, ani czerpać choćby odrobiny frajdy.  Dopiero gdy bohaterowie wyruszają w kosmiczną podróż, odwiedzając kolejne planety, dopiero wtedy film ten nabiera energii i powoli zaczyna bawić, tak jak powinien to robić od początku.  Pomimo, że nadal od groma w nim naciągnięć, przedziwnych pomysłów, fabularnych dziur. Ale to właśnie wtedy blisko mu do produkcji którą chciałby być.  Wtedy staje się napuszoną space operą pękającą w szwach od ogromnych statków kosmicznych, różnych gatunków obcych istot i bogactwa kostiumów w które co rusz przebiera się bohaterka.

Co ciekawe postaci w które wcielają się gwiazdy tego filmu, czyli nijaka Kunis, znudzony Tatum i zmęczony Bean są płaskie, przeźroczyste, totalnie nijakie.  O wiele ciekawiej prezentują się bohaterowie widoczni w tle, choć niewiele o nich wiemy, choć pojawiają się na bardzo krótko.  A jednak udaje się im przyciągnąć naszą uwagę i zainteresować.  Na przykład rodzeństwo grane przez Douglasa Bootha, Tuppence Middleton i Eddie Redmayne'a.  Intrygami, podstępami, ciągłymi kłamstwami pragną osiągnąć swój cel, wejść w posiadanie Ziemi, na której znajduje się cenny surowiec.  Najcenniejszy w całym wszechświecie czyli czas.  Middleton to taka knująca dobra wróżka, Booth to podstępny piękniś, a Redmayne to totalnie przerysowany czarny charakter, rola tak przeszarżowana, że w obliczu nadchodzących Oscarów Eddie pewnie chciałby o niej jak najszybciej zapomnieć.  Fajnie wypada również w roli zdecydowanej pani kapitan mało znana Nikki Amuka-Bird.  Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o rozbuchanym soundtracku Michaela Giacchino, który skomponował niezwykle podniosłą, ale dobrze pasującą do obrazu ścieżkę dźwiękową, której motyw przewodni łatwo wpada w ucho i zostaje w pamięci po seansie.  Podsumowując, mimo licznych wad, bardzo lekkostrawny zimowy blockbuster.

Za możliwość obejrzenia filmu "Jupiter: Intronizacja" na specjalnym pokazie przedpremierowym, dziękuję dystrybutorowi filmu - Warner Bros. Polska.

sobota, 07 lutego 2015, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: darusiaaa97, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/02/08 19:15:26
Jupiter: Intronizacja od dzisiaj dostępny do oglądania online!
Z Polskim lektorem wysokiej jakości:)))))
Bez zacięć, bez limitów!

sh.st/sO26U
-
Gość: budownictwo jednorodzinne, *.koba.pl
2015/02/20 15:00:00
Jak dla mnie ten film to słabizna.
-
bramkasms365
2015/04/02 18:51:26
jak dla mnie wymiata :) the best jest :)