Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Niezłomny

survival. resilience. redemption.

NiezłomnyNiezłomny (2014) USA

reżyseria: Angelina Jolie
scenariusz: Ethan Coen, Joel Coen, Richard LaGravenese, William Nicholson
aktorzy: Jack O'Connell, Domhnall Gleeson, Garrett Hedlund, Takamasa Ishihara, Finn Wittrock, Jai Courtney, Maddalena Ischiale, Vincenzo Amato, John Magaro, Luke Treadaway
muzyka: Alexandre Desplat
zdjęcia: Roger Deakins
montaż: William Goldenberg, Tim Squyres

na podstawie: książki Laury Hillenbrand "Niezłomny"

 (7/10)

"Niezłomny" to drugi film w reżyserskiej karierze Angeliny Jolie, która zamiast przed kamerą od pewnego czasu zdecydowanie lepiej czuje się po drugiej stronie obiektywu.  O ile jednak jej wprawka reżyserska sprzed trzech lat była filmem stosunkowo prostym, tak tym razem Angie porwała się na nie lada wyzwanie.  Po pierwsze zdecydowała się nakręcić film oparty na autentycznych  wydarzeniach, historię z życia wziętą, przybliżającą sylwetkę prawdziwego człowieka.  Co więcej jest to opowieść osadzona na przełomie lat 30. i 40. ubiegłego wieku, a jej bezpośrednim tłem jest Druga Wojna Światowa.  Żeby tego jeszcze było mało, jest to film opowiadający historię właściwie nie filmową, bo rozciągniętą w czasie, w której ‘na zewnątrz’ dzieje się niewiele, ale sporo rozgrywa się wewnątrz bohaterów.  Bo o odwagę, wolę walki, chart ducha i chęć przetrwania chodzi tu przede wszystkim.  A wewnętrzne przeżycia bohaterów przedstawiać jest przecież najtrudniej.

Bohater tej produkcji – Louis Zamperini – w rzeczywistości dożył sędziwego wieku.  Zmarł w zeszłym roku, mając aż 97 lat, niestety nie dożył premiery samego filmu.  Odszedł z tego świata na cztery miesiące przed premierą.  Ciekawe na ile filmowa wizja kluczowych momentów z jego młodości, odpowiada jego autentycznym przeżyciom.  Tego się niestety nigdy nie dowiemy.  Jolie przedstawia Louisa w sumie bardzo zwięźle.  Dziecko włoskich imigrantów, łobuz i psotnik, poniewierany przez kolegów z podwórka.  Dzięki wsparciu swego brata zaczął biegać w lokalnej drużynie lekkoatletów.  Biegał tak dobrze, że zakwalifikował się na olimpiadę w Berlinie na której choć nie zdobył medalu, zasłynął błyskawicznym finiszem, którym znacząco nadrobił swoją pozycję.  Później jednak wybuchła wojna.  Louis latał na bombowcu.  Podczas jednej z misji jego samolot rozbił się, a on wraz z dwoma innymi członkami załogi uratował się na niewielkim pontonie.  Ratunek przyszedł po prawie dwóch miesiącach, ale nie był dla nich szczęśliwy - zostali znalezieni przez Japończyków, którzy wzięli ich do niewoli.  Jako wrogowie Japonii przeżyli istne piekło w obozie jenieckim.  W tych najgorszych czasach dla Louiego pomagała mu niezachwiana chęć przeżycia.  Przypominając sobie słowa otuchy jakimi obdarzał go jego brat, motywując do działania, do wiary we własne możliwości, dzięki którym stał się znanym sportowcem.    Nie o wojnie więc, ani o sportowych wyczynach jest to film, a o sile ludzkiej wytrwałości, tytułowej niezłomności.

Choć Jolie postawiła przed sobą bardzo wymagające zadanie, wyszła z niego w połowie obronną ręką.  To czego najbardziej bowiem brakuje tej produkcji, to silna ręka reżysera.  Pewnego rodzaju pazur z jakim zostałaby poprowadzona ta opowieść.  Dzięki której losy bohatera by emocjonowały, wzruszały, poruszały do żywego.  Tego w tym filmie niestety nie ma.  Jest sprawne, ciekawe, nie za długie widowisko, pochwała ludzkiego ducha, letnia opowieść o mężczyźnie, który nigdy się nie poddał.  To, że ogląda się ją dobrze to przede wszystkim zasługa pozostałych twórców tej produkcji.  Scenarzystów (między innymi braci Coen), którzy na podstawie książki Laury Hillenbrand napisali udany scenariusz.  Kompozytora Alexandra Desplata, który skomponował spokojną, nienachalną, ale dobrze pasującą do obrazu muzykę.  A także Rogera Deakinsa, który ten obraz przepięknie sfilmował, kolejny raz udowadniając, że jest jednym z najlepszych, obecnie żyjących zdjęciowców.  A początkująca Jolie w roli reżysera, choć ma jeszcze sporo do nauczenia, jest jednak na dobrej drodze, by jej produkcje były kiedyś więcej niż tylko ciekawe.

sobota, 03 stycznia 2015, milczacy_krytyk

Polecane wpisy