Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Droga krzyżowa

czternaście

Droga krzyżowaDroga krzyżowa (2014) Niemcy

reżyseria: Dietrich Brüggemann
scenariusz: Dietrich Brüggemann, Anna Brüggemann
aktorzy: Lea van Acken, Franziska Weisz, Florian Stetter, Lucie Aron, Moritz Knapp, Michael Kamp, Georg Wesch
zdjęcia: Alexander Sass
montaż: Vincent Assmann

 (8/10)

Czternaście stacji drogi krzyżowej.  Czternaście długich scen oddzielonych czarnym ekranem i nazwą kolejnej stacji.  Prócz trzech niewielkich wyjątków, wszystkie zaprezentowane z jednego, nieruchomego ustawienia kamery.  Jedno położenie z którego kamera obserwuje bohaterów.  Start, scena, stop.  I tak do samego końca.  Niezwykły pomysł by w tak prostej, nieruchomej formie przedstawić tę opowieść.  Kamera jako cichy obserwator, film jako wycinek życia, zapis konkretnych chwil, odarty z filmowych ozdobników, typowego montażu.  Styl jeszcze bardziej surowy niż ten, który prezentował tryptyk Ulricha Seidla - "Raj".  Tam również kamera była cichym obserwatorem, bezstronnie podążającym za bohaterami, przybliżającym ich ból i nieszczęśliwe losy.  "Raj" miał jednak nadal formę filmu, choć bardzo surowego, zbliżonego do dokumentu.  "Droga krzyżowa" to zupełnie inne doświadczenie, poszczególne fragmenty, pojedyncze sceny, składające się na rozbudowany, przejmujący film.  I już samo to czyni go niezwykłym i wartym zobaczenia.

Nastoletnia, delikatna Marie przygotowuje się do bierzmowania.  Nie jest ono jednak dokładnie takim sakramentem jaki być może znamy z własnych doświadczeń.  Marie należy bowiem do konserwatywnego odłamu Kościoła, który nastawiony jest na powrót do tradycji.  Nie uznaje obecnego Papieża, sprzeciwia się odprawianiu Mszy przodem do wiernych, uznaje obecne nauki Watykanu za niepotrzebnie postępowe, niewłaściwe, niezgodne z tym, czym powinien być Kościół.  Marie chodzi na nauki do młodego księdza, który przygotowuje grupkę dzieci do przyjęcia sakramentu.  Tam uczy się o tym, że jest wojownikiem Chrystusa, że ma prowadzić życie ku chwale Boga, wystrzegać się grzechu, nie myśleć o sobie i nawracać wszystkich, którzy podążają złą drogą.  A tą prezentuje współczesny świat, z lubieżnymi bilbordami, rozrywkową muzyką, w której pełno szatańskich rytmów, czy modą, która powoduje, że ludzie chełpią się swoim wyglądem.  Marie bardzo przejmuje się tym, że jej życie nie jest wystarczająco dobre.  W poczucie winy wpędza ją też co chwila surowa matka, która nie ma cierpliwości do dziewczynki i obwinia ją dosłownie o wszystko, wyżywając się na niej przy milczącej zgodzie potulnego ojca.  Im bliżej bierzmowania, tym Marie ma coraz mniej sił, by udźwignąć oczekiwania swojej matki.  Mimo pierwszego wrażenia "Droga krzyżowa" nie jest jednak wcale filmem antyreligijnym czy antykościelnym.  Na równi przedstawia racje obu stron, nie przychylając się do żadnej z nich.  Pokazuje jedynie jak dosłowne przestrzeganie duchowych reguł prowadzi do wypaczeń.  A to niestety dzieje się z Marie.

"Droga krzyżowa" to przejmujący obraz tego jak wpajane od dziecka poglądy, wierzenia, wpływają na podatny grunt jakim jest psychika młodego człowieka.  Jak wielkie ambicje, wielkie słowa, powtarzane po wielokroć zakazy i nakazy właściwego życia, zostawiają ślad na jego życiu.  Marie maltretowana, zastraszona przez matkę, obsesyjnie religijną, surową kobietę, stara się postępować zawsze właściwie, zgodnie z przekonaniami Kościoła do którego należy.  Z drugiej jednak strony kusi ją młodość, zwyczajne, normalne życie, które jest jej odbierane.  Nie mogąc się sprzeciwić matce, nie potrafiąc odróżnić co jest dobre a co nie - wierzenia Kościoła, czy własne pragnienia - znajduje się w sytuacji bez wyjścia.  Nieszczęśliwa w rodzinie, i nieszczęśliwa wśród rówieśników, postrzegających ją jako wariatkę, naruszającą ich wolność.  Dziewczynka pragnie życia w zgodzie z Bogiem, tak jak nakazuje to jej Kościół i matka, by zasłużyć na życie wieczne. Pragnienie posunięte do takiego ekstremum, że uniemożliwia życie w codziennym świecie.  Bo czy odmawianie sobie wszystkiego co tu i teraz może prowadzić do szczęścia?  Czy nie ważniejsze jest to by przeżyć to życie jak najlepiej, wykorzystać je w każdej chwili i poprzez spędzony tu czas, zasłużyć na obiecywane szczęście? 

wtorek, 20 stycznia 2015, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy

Komentarze
arek-789
2015/01/23 17:34:50
Nie słyszałem jeszcze o tym filmie... Ostatnio coś mam braki w tym temacie. Taki nawał pracy, że człowiek ledwo wie co się na świecie dzieje, szkoda słów!

Z opisu wynika, że naprawdę warto obejrzeć ten film. Chociaż zastanawiam się, czy taki jeden punkt widzenia nie będzie dla mnie zbyt monotonny. No sprawdzę to.