Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Wataha

swobodne bieganie po lesie

WatahaWataha (2014) Polska

reżyseria: Michał Gazda, Kasia Adamik, Marek Lechki
scenariusz: Kamil Chomiuk, Artur Kowalewski, Maciej Maciejewski, Krzysztof Maćkowski, Wojciech Miłoszewski, Wiktor Piątkowski, Julie Rutterford
aktorzy: Leszek Lichota, Bartłomiej Topa, Aleksandra Popławska, Andrzej Zieliński, Dagmara Bąk, Maciej Mikołajczyk, Marian Dziędziel, Magdalena Popławska, Julia Pogrebińska
muzyka: Łukasz Targosz
zdjęcia: Tomasz Augustynek
montaż: Jarosław Barzan, Jarosław Pietraszek, Piotr Kmiecik

 (6/10)

"Wataha" była jedną z najgorętszych serialowych premier w tegorocznym jesiennym sezonie.  Produkcja, która pierwotnie miała być realizowana dla stacji Polsat, w końcu trafiła do HBO, kablówki której amerykański oddział słynie z produkcji wybitnych seriali.  "Wataha" miała być trzymającym w napięciu serialem sensacyjnym, składającym się z sześciu odcinków.  Serialem opowiadającym o pracy strażników granicznych w polskich górach, którzy strzegą naszej południowo-wschodniej granicy.  Granicy Polski z Ukrainą, Europy ze Wschodem.  Narażonej na przemyt wszelkiej maści towarów, przepływ ludzi ze wschodu na zachód.  Miała być serialem napędzanym przez zagadkę, pytanie kto dopuścił się zamachu, w którym (w pierwszym odcinku) ginie większość strażników granicznych, prócz głównego bohatera, który automatycznie staje się pierwszym podejrzanym. Pamiętając poprzednie dokonanie polskiego HBO, genialny serial "Bez tajemnic", który doczekał się trzech sezonów, nadzieje na udaną produkcję były więc wielkie.  Niestety nie zostały spełnione.

To czego najbardziej brakuje w najnowszym serialu HBO to atmosfera.  Historia pozbawiona jest jakiegokolwiek napięcia, mrocznego, mroźnego klimatu, który był niezbędnym elementem do udramatyzowania tej opowieści.  Brakuje werwy, większego impulsu, pod wpływem którego kolejne odcinki śledziłoby się z zapartym tchem.  A przez to "Watahę" ogląda się jak zwykły serial obyczajowy z tysiącem odcinków, a nie produkcję na której kolejne epizody nie można się doczekać, której rozwiązanie pragnie się jak najszybciej poznać.  To taki rozwodniony polski serial w którym napięcie jest stale budowane, ale nigdy nie osiąga odpowiedniego poziomu, stale jest czymś rozbijane (czy to przesadnie wydłużanymi widokami krajobrazów, czy scenami, które powinny zostać znacznie przycięte).  I choć od początku towarzyszy nam tajemnica, choć zdarzają się zwroty akcji, są one podane w tak nieemocjonujący sposób, jakby ich w ogóle nie było.  Ostatnie dwa odcinki ogląda się co prawda odrobinę lepiej.  Być może dlatego, że to końcówka serialu, a może dlatego, że wyreżyserowała je Kasia Adamik.  Niestety całość kończy się właściwie na niczym.  Jeśli powstanie następny sezon, będzie o czym opowiadać.  Jednak jeśli te sześć odcinków ma być zamkniętą całością, wtedy finał jest bardzo niesatysfakcjonujący.

piątek, 26 grudnia 2014, milczacy_krytyk

Polecane wpisy