Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Grace księżna Monako

rola życia

Grace księżna MonakoGrace księżna Monako (2014) USA

reżyseria: Olivier Dahan
scenariusz: Arash Amel
aktorzy: Nicole Kidman, Tim Roth, Frank Langella, Paz Vega, Parker Posey, Milo Ventimiglia, Derek Jacobi, Robert Lindsay, Geraldine Somerville, Nicholas Farrell, André Penvern
zdjęcia: Éric Gautier
montaż: Olivier Gajan

 (6/10)

Dawno temu, gdy dopiero rozpoczynałem swoją małą przygodę z pisaniem o filmach, zdawało mi się, że najgorsze co może być to obejrzeć zły film i musieć później o nim coś napisać.  Nie dość, że zmarnowało się cenny czas na oglądanie rozczarowującej produkcji, później traci się go jeszcze na pisanie.  Dość szybko zdałem sobie jednak sprawę, z tego że pisanie o złych filmach jest stosunkowo łatwe, bo po pierwsze skoro film jest nieudany od początku do samego końca, to posiada mnóstwo wad, które jedne po drugich można mu wytknąć, a na dodatek ciśnienie związane ze zmarnowanym seansem jest całkiem niezłą motywacją do ułożenia kilkunastu krytycznych zdań.  Co więcej, niejednokrotnie pisanie o złych filmach jest prostsze od opisywania tych naprawdę dobrych, bo w ich przypadku bardzo często ma się ochotę na sklecenie jednego pochlebnego zdania w stylu: "genialny film, który trzeba zobaczyć na własne oczy" i pozostanie w błogim uczuciu spełnionego seansu.  Najtrudniejsze okazuje się pisanie o filmach nijakich.  Takich, które specjalnie niczym nie grzeszą, ale niczym szczególnym się również nie wyróżniają.  O filmach, które w zasadzie ogląda się przyjemnie, ale po których nic w nas nie zostaje.  I takim obrazem jest niestety "Grace księżna Monako".  Film okrutnie letni, nijaki, niewyróżniający się, a przez to obojętny i nie pozostawiający po sobie żadnego śladu.  

Nijakość zapowiada już przedziwny napis pojawiający się na początku sensu, informujący, że film ten przedstawia fikcyjną relację inspirowaną prawdziwymi zdarzeniami.  Taka ni to prawda, ni to fikcja, zawieszenie między jednym a drugim.  To zawieszenie powoduje, że produkcja ta zaskakująco słabo zgłębia portret księżnej, przeznaczając zaskakująco wiele czasu na wątek zaogniającego się konfliktu między Monako a Francją.  Istotne tło, które musiało się tu pojawić, bo dotyczy czasów w których rozgrywa się ta opowieść, ale odciąga za bardzo uwagę od głównej bohaterki.  Polityka, która spycha Grace do roli żony przejmującej się błahymi sprawami, a skomplikowaną i wielowarstwową historię zamienia w zwykłą opowieść o kobiecie, która porzuciwszy dawne życie musi nauczyć się nowego, stać się aktorką totalną, bo nie tylko na planie filmowym, ale i w codzienności.  Bajka staje się zwykłym życiem, czarująco wyglądając wyłącznie na zewnątrz, a dramat bohaterki spychany jest przez rozwijający się konflikt międzypaństwowy.  Do tego dochodzi jeszcze przedziwne uczucie telewizyjności towarzyszące w trakcie seansu, które wywoływane jest w dużej mierze przez pewnego rodzaju cofnięcie w sposobie filmowania tej opowieści, stylizowane na lata 60-te (chociażby nierealne sceny jazdy samochodem).  Najgorsze są jednak makabrycznie biskie zbliżenia, nie ukazujące twarzy bohaterki, ale jej wycinek, oko, policzek, zamiast zbliżać się do emocji bohaterki, jedynie rozmazujące ekran. 

czwartek, 29 maja 2014, milczacy_krytyk

Polecane wpisy