Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Locke

concrete

LockeLocke (2013) USA, Wielka Brytania

reżyseria i scenariusz: Steven Knight
aktorzy: Tom Hardy
głosy: Olivia Colman, Ruth Wilson, Andrew Scott, Ben Daniels, Tom Holland, Bill Milner, Danny Webb, Alice Lowe, Silas Carson, Lee Ross, Kirsty Dillon
muzyka: Dickon Hinchliffe
zdjęcia: Haris Zambarloukos
montaż: Justine Wright



"Locke" to film z rodzaju tych, które cenię najbardziej, które fascynują mnie najmocniej.  Aktor, bądź dwóch, niewielka, zamknięta przestrzeń i historia oparta przede wszystkim na rozmowach, która wciąga i trzyma w napięciu do samego końca.  Niewiele jest takich filmów, a już w szczególności niewiele jest takich udanych filmów.  "Telefon" Schumachera, hiszpański "Pogrzebany".  Sztuka, która udaje się nielicznym, bo operując w małych przestrzeniach, opierając się właściwie wyłącznie na dialogach, nie trudno wpaść w pułapkę teatru telewizji, filmowanego przedstawienia.  Jednak jeśli sztuka ta przeprowadzona zostanie dobrze, przynosi niesamowicie satysfakcjonujące efekty.  I tak jest tym razem, choć pierwsze minuty tego seansu za bardzo tego nie zapowiadają.  Wszystko tu jednak odpowiednio zadziałało, poszczególne składniki tej produkcji znalazły się na swoich miejscach, tworząc fascynującą całość.  Właśnie dlatego "Locke" jest nieprzeciętną historią, która wciąga z każdą minutą coraz bardziej, i nie pozwala o sobie zapomnieć na długo po seansie.  

"Locke" to film o którym ciężko pisać.  Z jednej strony bardzo chciałoby się dokładnie wyjaśnić na czym polega jego wyjątkowość, co go tak wyróżnia, co czyni go tak nietypowym.  Z drugiej jednak strony im mniej się o nim wie przed seansem tym lepiej.  A bardzo łatwo, całkiem niechcący i zupełnie przez przypadek, napisać zbyt wiele, zdradzając drobne szczegóły, pomniejsze tajemnice, wyjawiane w trakcie rozwoju akcji, które lepiej poznać dopiero oglądając ten film, a nie wcześniej o nim czytając.  Ale spróbujmy.  "Locke" to historia pewnego mężczyzny o imieniu Ivan, który pewnej nocy po zakończonej pracy na budowie, której jest kierownikiem, wsiada do samochodu i wyrusza do Londynu.  Podróż zajmie mu niecałe dwie godziny, o ile nie będzie po drodze korków.  W tym czasie będzie musiał wykonać wiele telefonów, które znacząco wpłyną na jego życie, jak i życie jego najbliższych.  Ivan ma plan, który stara się wykonać, ale co rusz sytuacja się komplikuje.  I to właściwie tyle.  Jeden człowiek, jeden samochód z którego ani razu nie wysiada, przeplatające się rozmowy telefoniczne z kilkoma osobami.  I choć być może nie brzmi to wielce zachwycająco ani zachęcająco, to wykonanie jest pierwszorzędne.  Świetne są tu dialogi, niby zwyczajne, proste rozmowy, toczące się w naturalny sposób, ale mimo swej prostoty, zaskakująco celne, napisane w punkt.  Poprzez nie twórcy doskonale prowadzą akcję tej historii, poprzez nie w pełni wykorzystują stworzoną przez siebie sytuację, w jakiej umieścili głównego bohatera.

Świetne są tu zdjęcia, skąpane w żółtym świetle ulicznych latarni, tworzące niezwykły klimat.  Bardzo udany jest tu montaż, który mimo ograniczonego i monotonnego miejsca akcji, utrzymuje odpowiednie tempo tej opowieści, nie pozwalając jej ani na chwilę zwolnić, nie pozwalając nudzić się nam prezentowanym obrazem.  Dzięki montażowi produkcji tej udaje się nie wpaść w powtarzalny, nijaki rytm, który byłby wyznaczany przez kolejne rozmowy telefoniczne, o co nie było trudno.  I wreszcie, ten bez którego ta produkcja by się z pewnością nie udała.  Ten, który tworzy ten obraz i utrzymuje go na swoich barkach.  Tom Hardy, który w przekonujący sposób tworzy złożoną postać mężczyzny, który mimo piętrzących się przeciwności chce zrobić to co do niego należy, chce postąpić dobrze.  Rozwiązać komplikującą się coraz bardziej sytuację.  By jeden błąd, jedno pęknięcie w jego życiowej przeszłości nie zagroziło konstrukcji udanej egzystencji jaką wiedzie.  Genialna rola, zagrana z niezwykłym spokojem, ale jednocześnie z werwą, magnetyzmem, niepozwalającym oderwać oczu od ekranu.

wtorek, 22 kwietnia 2014, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
jerzy.1978
2014/04/29 13:34:45
Wydaje mi się, że to powinno być całkiem dobre. Przekonamy się. Pozdrawiam