Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Czysta krew - sezon V

everything is at stake

Czysta krew - sezon VCzysta krew - sezon V (2012) USA

reżyseria: Daniel Minahan, Michael Lehmann, David Petrarca, Romeo Tirone, Daniel Attias, Michael Ruscio, Stephen Moyer, Scott Winant, Lesli Linka Glatter
scenariusz: Brian Buckner, Mark Hudis, Raelle Tucker, Alexander Woo, Angela Robinson, Alan Ball
aktorzy: Anna Paquin, Stephen Moyer, Sam Trammell, Ryan Kwanten, Rutina Wesley, Alexander Skarsgard, Christopher Meloni, Chris Bauer, Kristin Bauer van Straten, Lauren Bowles, Valentina Cervi, Nelsan Ellis, Scott Foley, Janina Gavankar, Lucy Griffiths, Todd Lowe, Joe Manganiello, Michael McMillian, Denis O'Hare, Jim Parrack, Carrie Preston, Deborah Ann Woll, Carolyn Hennesy, Peter Mensah, Giles Matthey, Dale Dickey, Louis Herthum, Christopher Heyerdahl, John Rezig, Tina Majorino, Kelly Overton, Chloe Noelle, Camilla Luddington, Jessica Clark
muzyka: Nathan Barr
zdjęcia: Romeo Tirone, David Klein, Evans Brown
montaż: Michael Ruscio, Louise Innes, Lynne Willingham, Mark Hartzell

 (7/10)

Piąty sezon "Czystej krwi" oglądałem bardzo dawno temu.  Będzie już pewnie z pół roku, jak nie więcej.  Ciągle jednak nie mogłem się zabrać za napisanie kilku zdań podsumowujących tą serię.  Bo właściwie co tu pisać.  Wszyscy którym spodobał się serial Alana Balla na pewno oglądali już te dwanaście odcinków, a i następny sezon mają już pewnie zaliczony, teraz z niecierpliwością czekając na zapowiadaną jako ostatnią, serię siódmą.  Ci, których nie wciągnęła opowieść o Sookie i innych mieszkańców miasteczka Bon Temps, na pewno nie byli i nie są zainteresowani jej piątą odsłoną.  Naturalnym jest również, że przez wieloletnią obecność serialu na antenie telewizji, nie jest on już tak świeży, ciekawy, zaskakujący i interesujący, jak w czasie pierwszej czy drugiej serii.  Leci niejako siłą rozpędu, przy powoli zaczynającej kurczyć się widowni (choć jeszcze nie znacząco), prezentując coraz mniej wciągające wątki i rozwiązania fabularne.  W porównaniu do poprzednich sezonów wyróżnia się przede wszystkim tym, że jest ostatnim sezonem, którego showrunnerem był twórca serialu Alan Ball.

Na przestrzeni poprzednich odcinków twórcy przedstawili tyle różnych, istotnych postaci, które w dużej mierze zostały na dłużej, że w serii piątej jest już naprawdę tłoczno do pomieszczenia wszystkich rozgrywających się wątków.  Właściwie u każdego z bohaterów dzieje się coś ważnego, każdy ma swoją historię wymagającą opowiedzenia, przez co pojawiają się na ekranie na krótkie momenty.  Nawet główna bohaterka tej produkcji Sookie tym razem nie jest tak często widoczna na pierwszym planie jak poprzednimi razy.  Co tym razem się wydarzy?  Pokrótce: Tara odkryje uroki wampirzego życia, Bill i Eric zostaną aresztowani przez Wampirze władze, Jasona zaczną prześladować wizje jego zamordowanych rodziców, Andy pozna wróżki, Alcide zbliży się do Sookie i będzie musiał zapanować nad stadem wilkołaków, którego ma być przywódcą, Lafayette'a będzie prześladować złowrogi demon, Terry wraz z dawnym przyjacielem z wojska będzie musiał rozwikłać tajemnicę dymnego potwora, który zacznie dybać na ich życie, Pam stanie się Stwórcą, Sam wraz z szeryfem będzie szukać członków zamaskowanej grupy, która napada na zmiennokształtnych, Hoyt będzie się starać zapomnieć o Jessice, a do tego zza grobu powróci jeden z najniebezpieczniejszych wampirów, czyli Russell Edgington, którego zdawałoby się, bohaterowie zabili w sezonie trzecim.

Jak każdej serii, tak również i tej towarzyszy wątek przewodni, chyba najdziwniejszy ze wszystkich, jakie do tej pory pojawiły się w serialu.  Jest nim bowiem tajne zgromadzenie wampirów, które wierzy w wyższość swego gatunku nad ludźmi, w swoje boskie pochodzenie (bogini Lilith, pierwszej istoty stworzonej przez boga na swoje podobieństwo) i jedyną słuszną drogę, jaką jest całkowite podporządkowanie ludzkiej rasy i korzystanie z niej wyłącznie w formie pokarmu.  Bujda na resorach, którą chwilami ciężko się ogląda, przez zbytnią powagę i majestatyczność, z jaką jest prowadzona.  O ile bowiem przy pozostałych wątkach ewentualne napuszenie rozładowywane jest przez kąśliwy humor, który pozwala oglądać je z przyjemnością, tak w przypadku głównego, makabrycznie poważnego wątku ciężko co jakiś czas nie załamywać rąk.  Za dużo tu przedziwnych teorii, za dużo idiotyzmów, podniosłych przemów i trudnego do zniesienia patosu.  Całe szczęście główny wątek ma w dużej mierze dość zamknięte zakończenie, więc może następna seria trochę spuści z tonu i znów będzie bawić w całości, nie tylko drugim planem. 

środa, 05 marca 2014, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Kaczy, *.ruc.dk
2014/03/05 22:07:39
To zupelnie tak jak ja. Mam zaczety plik z recka, ale za cholere nie chce mi się go kończyć, bo trochę, tak naprawdę, nie mam o czym pisać. W zasadzie najsłabsza, najbardziej przekombinowana serial, wątek Lillith rzeczywiście przesadzony straszliwie, że az nie wiadomo o co chodzi. I pewnie dlatego jeszcze nie tknąłem następnej serii, mimo, że już chwilę temu wyszła na ekrany. Kto wie - moze jednak dokoncze recke, jak i na pewno dokoncze serial. Na razie moge tylko rzecz, że zgadzam się ze wszystkim, co mówisz. ;)

Komentarz ten sam co na FB, ale tutaj co by był na pamiątke i do latwiejszego odnalezienia. Bo o ile dyskusje na FB fajne, burzliwe i dlugie, tutaj latwiej sie potem odnajduje poszczegolne watki.