Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Tajemnica Filomeny

sekret

Tajemnica FilomenyTajemnica Filomeny (2013) Francja, USA, Wielka Brytania

reżyseria: Stephen Frears
scenariusz: Steve Coogan, Jeff Pope
aktorzy: Judi Dench, Steve Coogan, Sophie Kennedy Clark, Mare Winningham, Barbara Jefford, Ruth McCabe, Peter Hermann, Sean Mahon, Anna Maxwell Martin
muzyka: Alexandre Desplat
zdjęcia: Robbie Ryan
montaż: Valerio Bonelli

na podstawie: książki Martina Sixsmitha - "The Lost Child of Philomena Lee" 

 (7/10)

"Tajemnica Filomeny" jest wśród tegorocznych obrazów nominowanych do Oscarów, filmem najbardziej niepozornym.  Skromny, kameralny, spokojny, niedługi dramat, rozegrany na dwoje aktorów, opowiadający w gruncie rzeczy nieskomplikowaną historię, którą można by opowiedzieć w dwóch, góra trzech zdaniach.  Pewna Irlandka, wraz z zaciekawionym jej historią dziennikarzem, poszukuje swojego syna, którego odebrano jej 50 lat temu.  Ten fragment swojego życia trzymała w całkowitej tajemnicy przed swoją rodziną, dziećmi, wnukami.  Aż do teraz.  Jednak mimo tak wielkiej prostoty tej historii jest w tym filmie coś urzekającego, wciągającego i fascynującego.  Być może to podejście twórców, którym udało się stworzyć zaskakująco lekki (ale nie niepoważny) film na bardzo ciężki klimat.  A może to zasługa dwójki głównych aktorów, genialnej Judi Dench, i wcale tu nie odstającego Steve'a Coogana, którego do tej pory nie miałem jeszcze okazji w niczym innym widzieć.  

To co zaskakuje tu od pierwszych minut seansu to błyskawiczny rozwój akcji w pierwszym akcie.  Właściwie bez większego wprowadzenia, bez dłuższego zastanawiania się, bohaterowie rozpoczynają swoje dochodzenie i ledwie się obejrzymy już są w drodze.  Ale nawet samo śledztwo nie trwa tutaj zbyt długo, bo odpowiedź na pytanie co stało się z synem bohaterki poznajemy dość szybko.  Po drodze nie stoi wiele przeszkód, właściwie dochodzenie odbywa się zaskakująco sprawnie.  Jednak nie o to tu tak właściwie chodzi.  Głównym pytaniem pozostaje bowiem, co bohaterka zrobi z tą nagle zdobytą wiedzą, z tymi informacjami, na które czekała pięćdziesiąt lat.  Jednak mimo tej łatwości z jaką toczy się ta opowieść nie brakuje w niej zaskoczeń, czy pewnego rodzaju zwrotów akcji, które choć chwilami przewracają obecnie znaną sytuację do góry nogami, robią to w tak spokojny sposób, że nie wprowadzają zamętu ani przesadnie nie szokują.  

To fascynujące, że ta historia wydarzyła się naprawdę, bo chwilami rozwój wypadków jest tak przesadzony, że zdaje się jakby scenarzystom za bardzo puściły wodze fantazji.  Dopisek "oparte na faktach" pojawiający się na ekranie, na początku seansu, każe jednak wierzyć, że jakkolwiek nieprawdopodobne by się one wydawały, zdarzyły się jednak naprawdę. Wszystko to czyni z "Tajemnicy Filomeny" film niezwykle uroczy, całkiem wzruszający i interesujący. To obraz zabawny i bardzo delikatny, w niezwykły sposób, jaki osiągnąć mogli jedynie Brytyjczycy.  Ta umiejętność łączenia smutku ze śmiechem, powagi z żartem, umiejętność lekkiego podejścia bez bagatelizowania tematu.  I choć z całą pewnością nie jest to najważniejszy obraz mijającego roku, nie jest to również film, który koniecznie trzeba zobaczyć na wielkim ekranie, bo i na małym prezentować się będzie dobrze, to jednak warto poświęcić tę odrobinę ponad półtorej godziny by poznać Filomenę i jej tajemnicę.

czwartek, 27 lutego 2014, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy