Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Kapitan Phillips

not just a fisherman

Kapitan PhillipsKapitan Phillips (2013) USA

reżyseria: Paul Greengrass
scenariusz: Billy Ray
aktorzy: Tom Hanks, Barkhad Abdi, Barkhad Abdirahman, Faysal Ahmed, Mahat M. Ali, Michael Chernus, Catherine Keener, David Warshofsky, Corey Johnson, Chris Mulkey, Yul Vazquez, Max Martini, Omar Berdouni
muzyka: Henry Jackman
zdjęcia: Barry Ackroyd
montaż: Christopher Rouse

na podstawie: książki Richarda Phillipsa i Stephana Tatty

 (8,5/10)

"Kapitan Phillips" to bez wątpienia jeden z najbardziej emocjonujących filmów jakie w tym roku weszły na ekrany polskich kin.  Ponad dwie godziny nieustającego napięcia, które nie dość, że od początku utrzymane jest na wyjątkowo wysokim poziomie, to jeszcze z biegiem czasu coraz bardziej wzrasta, by w finale osiągnąć poziomy trudne do wytrzymania.  Niesamowite, kinowe doświadczenie, które fizycznie wpływa na widza, spinając mięśnie, zapierając dech w piersiach.  Nieczęste odczucia na sali kinowej, szczególnie w tym wyjątkowo słabym dla produkcji filmowych roku.  Ale nie dziw, że tak mocno odczuwalne w tym filmie, skoro odpowiada za niego twórca wyjątkowy - Paul Greengrass.  Reżyser dwóch części ze świetnej Trylogii Bourne'a i emocjonalnie wykańczającego "Lotu 93".  Reżyser, który jak mało kto potrafi szarpać nerwy publiki, tworzyć filmy od których nie sposób się oderwać.  

"Kapitan Phillips" to oparta na faktach historia amerykańskiego kapitana kontenerowca Maersk, który wiosną 2009 roku został zaatakowany na około Somalijskich wodach przez grupę uzbrojonych piratów, chcących porwać statek dla okupu i ładunku jaki przewoził.  Produkcja ta to skrótowe odtworzenie tamtych wydarzeń, które składały się na próby zapobiegnięcia wejścia intruzów na statek (w rzeczywistości trwające kilka godzin, tu skompilowane do kilkunastu minut), później próby utrzymania w cieniu załogi ukrytej w maszynowni, oraz wreszcie długie godziny spędzone na szalupie, na którą Kapitan został pojmany przez piratów.  Odtworzenie, które nabiera prędkości od pierwszych minut seansu i nie zwalnia aż do samego końca, niezwykle emocjonującego finału, którego intensywność porównać można do ogromnego ładunku emocjonalnego, jaki oferował finał "Wroga numer jeden".  Niezwykłe tempo, świetne prowadzenie i proste zabiegi, które jednak mimo swej prostoty perfekcyjnie podkręcają atmosferę, jak chociażby sceny równoległe, na początku seansu, gdy na zmianę obserwujemy przygotowania kapitana do podróży i piratów do wyruszenia w morze.  Jednocześnie, mimo całej swej sensacyjnej otoczki, mimo tempa i atmosfery, których pozazdrościć mógłby niejeden thriller, film ten jest zaskakująco mało efekciarski.  To historia niezwykle przekonująca, realistyczna, która tak się składa jest dodatkowo szalenie emocjonująca.  

Nie ma w tej produkcji przesadnego ubarwiania rzeczywistości, chociażby przez rozbuchaną prezentację bohaterów.  Nie ma przerysowania.  Kapitan nie jest nieomylnym bohaterem, który pewno wychodzi z każdej opresji.  To normalnym mężczyzna, świetny kapitan (choć wydawać by się mogło, że przesadny służbista), który miał szczęście (i głowę na karku) by podjąć właściwe decyzje, które pozwoliły na ocalenie załogi statku.  Również lider piratów nie jest tu jakimś przesadnie czarnym charakterem, człowiekiem złym dla samego faktu bycia złym.  To człowiek postawiony w sytuacji bez wyjścia, wokół którego zaciska się pętla, bo z raz objętej drogi nie ma odwrotu, bo zaszedł już za daleko i nie może teraz już z niej zrezygnować.  Ta prawdziwość postaci w dużej mierze wynika ze świetnego ich zagrania przez aktorów.  Nie tylko genialnego Toma Hanksa (chyba po raz pierwszy widziałem w nim bohatera filmu, a nie jego samego), którego występ wart jest każdych nagród, a ostatnie kilkanaście minut chwyta za serce do żywego, ale co ciekawsze, również przez debiutującego na ekranie Barkhada Abdiego.  Świetne role, świetny film.

środa, 20 listopada 2013, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Klapserka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/11/21 09:57:10
Podpisuję się pod każdym słowem.
-
ania_anies
2014/07/01 09:21:18
Prześwietny film