Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
7.AAFF / Życie Adeli. Rozdział 1 i 2

 7.AAFF / Życie Adeli. Rozdział 1 i 2

Życie Adeli

Życie Adeli. Rodział 1 i 2 | La vie d'Adele - chapitre 1 & 2 | melodramat | Francja | 2013
reż. Abdellatif Kechiche

 (8,5/10)

Są takie nieliczne filmy, po obejrzeniu których świat wygląda odrobinę inaczej.  Rzeczywistość do której wracamy z ciemnej sali kinowej jest trochę inna od tej z której przyszliśmy.  "Życie Adeli" jest jednym z takich filmów.  Trudno jednak w pełni wytłumaczyć na czym polega jego osobliwość, jak to się dzieje, że wyzwala takie nietypowe uczucie.  To, że jest to produkcja wyjątkowa czuje się jednak już od pierwszych minut tego długiego seansu, który jednak choć trwa aż trzy godziny, ani przez chwilę nie wydaje się być wydłużony na siłę, czy przegadany.  Choć mówi się tu dużo i długo na tematy poważne ale i błahe.  "Życie Adeli" to wycinek z życia pewnej młodej dziewczyny.  Dokładniej rzecz biorąc dwa fragmenty, o czym świadczy chociażby sam tytuł, dzielący ten obraz na dwa rozdziały.  Pierwszy, gdy jeszcze jako nastolatka chodzi do szkoły, zaczyna umawiać się z chłopakami i w tym czasie poznaje zjawiskową Emmę, dziewczynę o niebieskich włosach.  Drugi, oddalony od poprzedniego o kilka lat, gdy Adela żyje już wspólnie z Emmą, dzieląc z nią razem swoje życie.  Jednak choć ten krótki opis wskazywać by mógł na to, że "Życie Adeli" jest filmem dość hermetycznym, należącym do nurtu kina LGBT, wszak opowiada o związku dwóch kobiet, historia w nim opowiadana jest nadzwyczaj uniwersalna.

To, że partnerką bohaterki jest kobieta, a nie mężczyzna jest tu prawie nieistotne.  To szczegół, który niewiele interesuje reżysera, pozwalający przede wszystkim skupić się na kobiecej naturze, w pełni kontemplować jej niezwykłość.  Tematem tego filmu nie jest bowiem homoseksualizm głównej bohaterki.  Reżyser pełnym łukiem omija schemat, który kierowałby tę opowieść na takie tory.  Bo choć bohaterka dopiero co odkrywa swoje pragnienia, choć dopiero zaczyna do nich dorastać i je rozumieć dzięki relacji jaka zaczyna łączyć ją z Emmą, to nie jest tu ważne.  To zaledwie pewna strona więzi jaka wytwarza się między dziewczynami, która naturalnie się pojawia, bo musi się pojawić, inaczej historia ta byłaby nieprawdziwa, ale nie interesuje ona reżysera.  Dlatego też po poznaniu się dziewczyn przenosi akcję o kilka lat wprzód, omijając kolejno etapy 'godzenia' się z własną orientacją seksualną, omija proces akceptacji jej przez rodzinę, znajomych i samą bohaterkę.  Nie o tym jest bowiem ten obraz.  Jego tematem jest miłość.  Po prostu.  To film o pierwszej miłości.  Prawdziwej, wielkiej, dodającej skrzydeł, zatrzymującej wszechświat, która mimo wszelkich przeciwności wybucha wielkim ogniem i trwa w spełnieniu.  To produkcja mówiąca o uczuciu, które jest tajemnicą, o szczęściu, które wszystkiemu nadaje sens.  

To film o miłości, która łączy w sobie fascynację osobą ale również jej fizycznością.  Tej drugiej jest tutaj niezwykle dużo.  Jednak choć sceny zbliżeń są niezwykle szczegółowe i bliskie, choć w dokładności prezentacji erotycznych uniesień mogą ocierać się o pornografię, są jednak nakręcone z ogromnym wyczuciem, smakiem i gustem.  Choć wszystko jest w nich na wierzchu, choć są energiczne i długie, jednocześnie fizyczna miłość bohaterek ukazana jest tu z delikatnością, czułością i smakiem.  To małe dzieła sztuki, które ukazują piękno aktu miłosnego, w którym łączą się ciała, ale również jeśli panuje między nimi miłość, łączą się też dusze.  Bo seks ukazany jest tu nie jako nieprzyjemna, wstydliwa czynność, pewien niechciany obowiązek, sprawiający ból.  Wstydliwy, dokonywany w pośpiechu, po ciemku, jak często widzi się go chociażby w polskim kinie.  To uczta ciał, odczuwających kontakt z drugim człowiekiem wszystkimi zmysłami.  Fizyczna oznaka miłości, którą można się delektować, pożerać łapczywie, przeciągać w kolejnych uniesieniach.  Fizyczny akt, z którego można czerpać duchową przyjemność i dzielić się nią z najbliższą osobą.  Trochę niczym jedzenie, smakowanie, do którego reżyser również przywiązuje sporą uwagę, wielokrotnie ukazując bohaterkę gdy konsumuje różne dania, te sobie znane, ale również te, które jak jej się dotychczas zdawało, nie będą jej smakować.  

To wyczulenie na zmysły możliwe jest dzięki bliskim planom, w których przede wszystkim nakręcony jest ten film.  Obraz bliski Adeli, jej uczuć i myśli, śledzący jej życie, ale nie robiący tego w dokumentalnej formie.  To dokładne ale w pełni fabularne spojrzenie, któremu daleko do chłodnej obserwacji, zwykłego podglądactwa.  Jest bowiem w tym obrazie niezwykły szacunek do bohaterek.  Spojrzenie z pewnego rodzaju podziwem, dostrzegające ich zmysłowość, wydobywające z nich pełnię kobiecości.  To film starający się w pełni zrozumieć na czym polega istota kobiecości, oddać na ekranie to co niewytłumaczalne.  Przedstawiający kobiety w piękny i prawdziwy sposób.  Ich uczucia, emocje, skomplikowanie.  Zjawiskowość, która kryje się w szczegółach, spojrzeniach, gestach.  Ukazywana w ciepłych kadrach, w filmie, który płynie spokojnie przed siebie i właściwie mógłby się nie kończyć.  Jednej z najlepszych produkcji jaka w tym roku odwiedza polskie ekrany.  Pięknej historii miłosnej, zgłębiające sens tego uczucia.  Uczucia, które jak mówi do bohaterki pewien starszy już mężczyzna - nie posiada płci.  A jeśli już ktoś obdarzy nas miłością, to jedyne co powinniśmy zrobić, to pójść z nią przez życie.  Bo tylko wtedy ma ono sens.

wtorek, 22 października 2013, milczacy_krytyk
Tagi: aaff

Polecane wpisy

Komentarze
deszcz.krystian
2013/12/17 16:31:35
Dużo słyszałem o tym filmie,ale jakos nie byłem przekonany,aby poswiecic czas na obejrzenie go,jednak po przeczytaniu recenzji stwierdzam,ze chyba byłem w błedzie.Zabieram się za oglądanie:)