Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Przeszłość

piętno

PrzeszłośćPrzeszłość (2013) Francja, Włochy

reżyseria i scenariusz: Asghar Farhadi
aktorzy: Bérénice Bejo, Tahar Rahim, Ali Mosaffa, Pauline Burlet, Elyes Aguis, Jeanne Jestin, Sabrina Ouazani, Babak Karimi, Valeria Cavalli
muzyka: Evgueni Galperine, Youli Galperine
zdjęcia: Mahmoud Kalari
montaż: Juliette Welfling

 (7,5/10)

Mam problem z najnowszym filmem Asghara Farhadiego, podobnie z resztą jak miałem z jego poprzednim dokonaniem, czyli obsypanym nagrodami "Rozstaniem".  Wtedy, jak i tym razem, nie byłem w stanie w pełni cieszyć się seansem, nie byłem w stanie w pełni zatopić się w opowiadanej przez reżysera historii.  Nie zniknęła ta cienka granica między salą kinową, wygodnymi siedzeniami na widowni, a światem przedstawianym na srebrnym ekranie, opowieścią wyświetlaną na wielkiej ścianie.  Czemu?  Nie wiem, ale podobnie jak i wtedy nie potrafiłem dać się ponieść temu filmowi.  Być może stało się tak dlatego bo tematy obu produkcji nie są łatwe, więc ciężko powiedzieć by mogły się tak po prostu podobać.  To obrazy świetnie zagrane, fantastycznie napisane, zrealizowane z niezwykłą dyscypliną, przez co nie sposób się od nich oderwać, świetnie się je ogląda, ale które pozostają w pewnym dystansie, nie zbliżają się na tyle by dotknąć do żywego.  To filmy, które trzeba docenić i zdecydowanie warto obejrzeć, ale które ciężko poczuć.  Które bez dwóch zdań zaliczają się do najważniejszych premier ubiegłych lat, ale które nie stają się przyczyną emocjonalnego pogromu doznanego tuż po zakończonym seansie.  

"Przeszłość" to film mówiący przede wszystkim o tym, że nie sposób oderwać się od swojej przeszłości, odciąć się całkiem od tego co było, zostawić za sobą wszystko to co kiedyś się wydarzyło.  To bagaż, którego nie da się zostawić, którego nie da się pozbyć, który zawsze będzie na nas wpływać.  Czy to na nasze czyny, czy myśli rodzące się w głowie.  I choćby przyszłość kształtowała się już z innymi ludźmi, to to jak przeżyte zostały poprzednie lata, jakie doświadczenia zostały w tym czasie nabyte, jak wszystkie tamtejsze zdarzenia nas ukształtowały, będzie to wpływać na to co dzieje się teraz.  Hamować, wstrzymywać, przeszkadzać.  Właśnie przez przeszłość bohaterowie tego filmu miotają się w sobie, chcąc ułożyć sobie życie, ale nauczeni tym wszystkim co działo się kiedyś, nie umieją poradzić sobie z teraźniejszością.  Są rozdarci między tym kim byli, tym kim są, a tym kim chcieliby by być.  Ich dawne ja wpływa na obecne decyzje, postawy i działania, nie pozwalając rozwinąć się w osobę, do której dążą.  "Przeszłość" jest więc też filmem o pragnieniu zmiany, pragnieniu zerwania z tym co było, chęci rozpoczęcia wszystkiego na nowo.  Tylko, że nie da się oddzielić prostą linią tego co było od tego co będzie, bo to pierwsze zawsze będzie wpływać na to co nadejdzie.

Całość jest świetnie zagrana, od najmłodszych aktorów, po główne postaci tej historii - spokojnego Ahmada (Alif Mosaff), miotającego się między przyszłą żoną, a jej byłym mężem Samira (Tahar Rahim), oraz przede wszystkim przez Bérénice Bejo czyli filmową Marie.  Nie sposób wręcz uwierzyć, że trochę ponad rok temu aktorka ta wcielała się w rolę roztańczonej i roześmianej aktoreczki z "Artysty".  Niezwykła przemiana, tu ciężko ją z początku rozpoznać, tak bardzo różni się od tamtej bohaterki.  "Przeszłość" to również film bardzo dobrze napisany, właściwie w całości opierający się na dialogach.  Połączenie skryptu z talentem aktorskim głównej obsady daje w efekcie sceny przepełnione napięciem i energią, w czasie których aż wstrzymuje się oddech, czekając na to jak rozwiną się żywe wymiany zdań, niekiedy nawet kłótnie.  Kto powie o jedno słowo za wiele, kto przemilczy, to co leży mu na sercu.  Choć film Farhadiego jest dramatem, niekiedy ogląda się go więc niczym thriller, z resztą od tajemnicy się on rozpoczyna i w dużej mierze na rozwikłaniu jej się opiera.  Szkoda tylko trochę, że im dalej się rozwija, im mocniej komplikuje, tym chwilami bliżej mu do telenoweli, niż dramatu bliskiego życiu.  Gdyby powstrzymać się od nadmiernych zaskoczeń i komplikacji, wyszłoby bardziej wiarygodnie.

wtorek, 10 września 2013, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: izabela, *.play-internet.pl
2013/09/12 13:22:19
Ja miałam z "Rozstaniem" problem jeszcze większy bowiem nie porwał mnie zupełnie a historia w ogóle nie wciągnęła choć z reguły wybieram trudne filmy, dające do myślenia. Dlatego też trochę z dystansem podchodzę do "Przeszłości", ale bardzo ciekawa jestem tak zupełnie innej roli Berenice Bejo. Pozdrawiam!
-
adam.kosedowski
2013/09/13 10:45:29
Temat nie jest łatwy, ale film zbiera bardzo dobre recenzje.
-
milczacy_krytyk
2013/09/17 21:40:21
@izabela
Właśnie chociażby dla Berenice warto skusić się na ten film. A kto wie, może sama historia bardziej Cię wciągnie niż ta z "Rozstania'?
-
Gość: Graotron.com.pl, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/10/18 11:09:42
Temat tylko wydaje się niełatwy - tak naprawdę film ogląda się przyjemnie i czas przy nim leci szybko.
-
milczacy_krytyk
2013/10/18 23:18:15
Ogląda się dobrze to prawda, przesadnie ciężkim filmem "Przeszłość" też nie jest, ale jakoś niewiele mi po niej zostało.