Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Śnieżka

Carmen

ŚnieżkaŚnieżka (2012) Belgia, Francja, Hiszpania

reżyseria i scenariusz: Pablo Berger
aktorzy: Maribel Verdú, Daniel Giménez Cacho, Ángela Molina, Pere Ponce, Macarena García, Sofía Oria, Josep Maria Pou, Inma Cuesta, Ramón Barea, Emilio Gavira, Sergio Dorado
muzyka: Alfonso Vilallonga
zdjęcia: Kiko de la Rica
montaż: Fernando Franco

 (6/10)

O hiszpańskiej "Śnieżce" było całkiem głośno na początku tego roku, gdy na rozdaniu hiszpańskich nagród filmowych Goya, zgarnęła aż 10 statuetek w tym i tę najważniejszą dla najlepszej produkcji.  Tak jak rok wcześniej w czasie Oscarów tryumfował francuski "Artysta" tak i tym razem zwyciężył film niemy.  O ile jednak "Artysta" był swobodną zabawą z czarno-białym kinem pozbawionym dźwięku, pewną lekką wariacją na temat, która co rusz eksperymentowała z formą, filmem mimo całej swojej otoczki bardzo dzisiejszym, tak "Śnieżka" ma zdecydowanie poważniejsze ambicje.  Obraz Pablo Bergera jest w całym swym wymiarze filmem niemym i w tym temacie nie ma zamiaru puszczać oka do widzów.  To film czarno-biały, z niemal kwadratowym obrazem w formacie 4:3 o lekko zaokrąglonych rogach, nieco rozmazanych zdjęciach, w którym jedyne dźwięki jakie słychać to te wydawane przez orkiestrę, a jedyne dialogi jakie padają to te, które odczytać można z pojawiających się co jakiś czas czarnych plansz.  Zagrany z przesadną ekspresją, czarno-biały nie tylko w formie ale i w charakterach postaci, jednoznacznie dobrych, lub do szpiku kości złych.  Nijak się taka poważność nie ma do "Artysty" w którym właśnie zabawa formą i liczne eksperymenty składały się na wyjątkowość tamtego obrazu.

Twórcom "Śnieżki" jednak samo tworzenie filmu, który zdawałby się być dopiero teraz odnalezionym dawno, dawno temu nakręconym dziełem, nie wystarcza i prócz formy swego obrazu przenieść w czasie starają się i widzów i całą salę kinową w której Ci zasiadają.  Stąd jeszcze przed napisami początkowymi słyszalne z głośników chrząknięcia zniecierpliwienia, stąd widok czerwonej, otwierającej się kurtyny w pięknym starym kinie, w którym rozpoczyna się seans "Śnieżki", do którego również i my w pierwszych sekundach filmu jesteśmy wciągani.   To czym jednak reżyser się w tym obrazie przede wszystkim bawi i z czym mocno eksperymentuje, to sama historia tytułowej bohaterki.  Znana już dokładnie przez wszystkich, przerabiana i reinterpretowana po wielokroć.  Nawet w zeszłym roku, gdy ekrany kin odwiedziła aż dwukrotnie, najpierw bajkowa, roześmiana i przepełniona kolorami "Królewna Śnieżka", a chwilę później mroczniejsza i skierowana do starszej widowni druga wersja z Łowcą.  W hiszpańskiej Śnieżce wariacja na temat jest znacznie odważniejsza - przez początkową część seansu, gdyby nie tytuł, bezpośrednich podobieństw nie byłoby za bardzo widać.  Dopiero z czasem gdy bohaterka dorasta, pojawia się coraz więcej znanych elementów tej klasycznej opowieści, choć będących bardziej mrugnięciami oka do widzów znających dobrze tamtą bajkę, niż dokładnymi cytatami.  Bo ta Śnieżka dzieje się w Hiszpanii, późnych lat dwudziestych, marzy o byciu torreadorką, jak jej wielki i sławny ojciec, a na jej drodze stanie nie siedmiu krasnoludków, a sześciu karłów należących do pewnej grupy cyrkowej.

Z wielu przeróbek tej opowiadanej już po wielokroć historii, ta jest więc najbardziej pomysłowa i oryginalna.  To taka luźna impresja na temat, lub film snujący swoją własną historię, zapożyczający elementy z klasycznej Śnieżki, by podroczyć się trochę z widzem, zobaczyć ile jeszcze z niej pamięta i ile uda mu się w nim zauważyć.  O ile jednak początek tej produkcji ogląda się z zaparty tchem, śledząc pierwsze lata małej Carmen, która od dziecka uwielbia Corridę, z wielką ciekawością i zainteresowaniem czekając na to jak potoczą się jej losy, tak od momentu gdy dziewczynka dorasta, coś zaczyna się tu sypać.  Gubi się gdzieś świetne tempo, znika gdzieś czar i wyjątkowość tej niby tak znanej ale jednak całkiem innej bajki.  Później całość staje się potwornie przewidywalna, nudna i przesadnie rozwleczona.  Kolejne znane elementy bajki pojawiają się na ekranie, bardziej lub mniej zmienione, ale nie są już ekscytującymi, ciekawymi dodatkami do historii małej dziewczynki, a koniecznymi punktami, które zdarzyć się muszą na jej drodze ku zatrutemu jabłku.  Całość ratuje trochę przewrotny koniec, który na szczęście nie jest dosłownym cytatem, ale te ostatnie minuty seansu nie są już w stanie przywrócić wysokiego poziomu jakim charakteryzował się pierwszy akt.  Szkoda, bo po naprawdę świetnym rozpoczęciu, apetyt na coś znacznie lepszego był spory.

sobota, 17 sierpnia 2013, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: przeminelozfilmem, *.magsoft.com.pl
2013/08/18 12:23:24
Jeszcze nie widziałam, ale bardzo lubię różne interpretacyjne znanych wszystkim opowieści. Choć "Śnieżka" po wspomnianych przez Ciebie hollywoodzkich wariacjach zdaje się być tematem już oklepanym, to sama forma filmu wydaje się interesująca i zobaczę choćby po to, żeby wyrobić sobie opinię :)
-
Gość: MerryJ, *.adsl.inetia.pl
2013/08/20 14:50:37
najciekawsze w tym filmie zdaje się być niecodzienna forma czarno białego niemego kina, może być ciekawe, byleby nie było nużące
-
milczacy_krytyk
2013/08/22 23:40:27
przeminelozfilmem
Przed seansem też zdawało mi się, że temat jest już tak oklepany, że nic z niego więcej wycisnąć się nie da, a tu niespodzianka, bo przy hiszpańskiej "Śnieżce' dwie amerykańskie produkcje sprzed roku wyglądają właśnie bardzo mizernie i nieciekawie. Tu pomysłów i wariacji na temat jest od groma i chociażby tylko dla nich warto zapoznać się z tym obrazem. A, że nie jest to film tak zachwycający jakby mógł w sumie być, to co zrobić. Na pewno to jedna z ciekawszych premier w tym roku.
-
milczacy_krytyk
2013/08/22 23:41:40
MerryJ
Niestety druga część seansu jest właśnie trochę nużąca, prze zbytnią przewidywalność. Ale dla samego pomysłu i naprawdę pomysłowego wstępu można po ten film sięgnąć.