Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Byzantium

look forward, not back

ByzantiumByzantium (2012) Irlandia, USA, Wielka Brytania

reżyseria: Neil Jordan
scenariusz: Moira Buffini
aktorzy: Gemma Arterton, Saoirse Ronan, Sam Riley, Jonny Lee Miller, Caleb Landry Jones, Daniel Mays, Uri Gavriel, Thure Lindhardt, Maria Doyle Kennedy
muzyka: Javier Navarrete
zdjęcia: Sean Bobbitt
montaż: Tony Lawson

 (6,5/10)

Obrodziło nam ostatnimi czasy w historie o wampirach.  Boom rozpoczęty kilka lat temu trwa w najlepsze do dzisiaj i niewiele wskazuje na to by miał się niedługo skończyć.  Wampiry obecne są na małym ekranie, gdzie w trwających już od wielu serii serialach bawią nastolatki w swej ugrzecznionej wersji, jak i dorosłych w produkcji, która nie boi się przekraczać kolejnych granic, czy to przemocy czy nagości.  Atakują również i srebrny ekran, czy to w błyszczącej brokatem naiwnej sadze o chłodnych romantykach, czy w wielu innych odmianach, których nie ogranicza właściwie żaden gatunek.  Widzieć wampiry mogliśmy i w mrocznych, krwawych i brutalnych opowieściach, jak i w spokojnych, delikatnych dramatach, które ich naturę pozostawiały gdzieś w cieniu.  Kolejnym filmem o krwiopijcach, jaki odwiedza nasze kina jest "Byzantium" - obraz wyreżyserowany przez Niela Jordana, który już kiedyś poświęcił swój czas na wejście w tę bajkę, i to nie byle jakim filmem, bo był to "Wywiad z wampirem".  Jego najnowsze dokonanie pozostawia jednak sporo do życzenia, bo choć jest ciekawsze niż poprzednia baśń jaką wyreżyserował Jordan (okropnie nudne "Ondine"), to jednak trudno powiedzieć, by "Byzantium" było w pełni udanym projektem.

Właściwie nie wiem czy to mi się coś zmieniło, czy to ten rok jest jak na razie taki słaby, ale od stycznia mało co mnie w kinie tak naprawdę zachwyciło, mało co mi się podobało.  Produkcje, które zostawiły po sobie wyraźniejszy ślad mogę wymienić na palcach jednej ręki, a biorąc pod uwagę, że już dawno minęła połowa 2013, to strasznie niewiele.  I nie żeby tegoroczne filmy były jakieś szczególnie słabe, nieciekawe, czy niedopracowane.  Od strony technicznej rzadko kiedy można się w nich do czegokolwiek przyczepić.  To co najbardziej razi to brak ciekawych historii i ogólna nijakość tego co odwiedza nasze ekrany.  Filmy, które nie bolą, którym specjalnie nie ma czego zarzucić, ale po których niewiele pozostaje na później.  Obrazy do jednokrotnego obejrzenia, o których zapomina się na krótko po opuszczeniu sali kinowej.  I takie też jest "Byzantium".  To film ładnie nakręcony, opatrzony przyjemną, tworzącą spokojny klimat muzyką, dobrze zagrany, który ogląda się bez większego znudzenia, ale który strasznie łatwo jest zapomnieć.  Choć historia w nim opowiada jest całkiem ciekawa, choć bohaterki nie są nam obojętne, choć nawet sposób poprowadzenia tej historii nie jest zwyczajny czy przesadnie prosty – obfituje on w liczne retrospekcje, gładko przeplatające się z bieżącymi wydarzeniami.  Jednak mimo to czegoś tutaj brak.

Być może problem polega na tym, że obraz Jordana jest filmem niesamowicie płaskim, strasznie wyrównanym.  Brakuje w nim większych zwrotów akcji, brakuje w nim wzlotów i upadków, a nawet jeśli już się jakieś w nim zdarzają, nie wybijają się ponad pozostałe wydarzenia.  Przez to ogląda się go na tym samym poziomie zainteresowania, nie ekscytując się nim tak bardzo jakby się powinno.  A szkoda, bo opowieść ta jest na tyle rozbudowana i bogata w wątki, że mogłaby bardziej dotykać, mogłaby bardziej obchodzić, zostawać w pamięci na dłużej.  Ta pełna smutku i samotności historia Clary i Eleanor, matki i córki, które od blisko dwustu lat tułają się po świecie, ukrywając się przed bractwem wampirów, które po pierwsze w swoich szeregach niechętnie widzi kobietę, po drugie zakazało kobietom tworzenia podobnych do siebie.  Spojrzenie na matczyną miłość, na nieśmiertelną samotność, którą przedłużają poprzez krew.  W przypadku Clary krew tych, którzy przyczyniają się do nieszczęścia innych, w przypadku Eleanor krew tych, którzy gotowi są już opuścić ten świat.  Historia dwóch kobiet, ich tułaczki i sekretu, którym nie mogą się podzielić, ale który wyjdzie w końcu na jaw.  A wtedy poleje się krew.

wtorek, 06 sierpnia 2013, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: MerryJ, *.adsl.inetia.pl
2013/08/08 14:05:15
miejsce wampirów jest w produkcjach strasznych i dynamicznych, nie w romansach dla nastolatków