Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Uniwersytet Potworny

school never looked this scary

Uniwersytet potwornyUniwersytet Potworny (2013) USA

reżyseria: Dan Scanlon
scenariusz: Robert L. Baird, Dan Scanlon, Daniel Gerson
muzyka: Randy Newman
montaż: Greg Snyder
reżyser dubbingu PL: Łukasz Lewandowski
dialogi PL: Bartosz Wierzbięta
głosy: Wojciech Paszkowski, Paweł Sanakiewicz, Sylwester Maciejewski, Artur Barciś, Eryk Lubos, Mateusz Weber, Paweł Ciołkosz, Danuta Stenka, Piotr Grabowski, Michał Poznański, Andrzej Blumenfeld, Marta Dobecka, Piotr Piksa, Sławomir Pacek

 (7=/10)

Kiedyś musiało się to stać, to było nieuniknione.  Po tylu genialnych produkcjach, jakie na przestrzeni lat tworzyło studia Pixar, kiedyś musiał nadejść czas produkcji słabszych.  Filmów po prostu dobrych, które jednak w porównaniu z poprzednimi dokonaniami studia wydają się być niestety rozczarowujące.  Takie były "Auta 2" - jak na razie najgorszy film studia z lampką w logo, taki jest również "Uniwersytet Potworny".  To film poprawny, który ogląda się dobrze, ale który nie zachwyca tak mocno jak poprzednie animacje studia.  Który poziomem zbliżony jest do lepszych filmów DreamWorks Animations, największego konkurenta, który dotychczas zawsze pozostawał lata świetlne za obrazami Pixara, a któremu ostatnimi czasy udaje się wypuszczać filmy dorównujące kiedyś nieosiągalnemu rywalowi - chociażby "Jak wytresować smoka" sprzed kilku lat.  Co ciekawe jednak choć najnowszy obraz studia prezentuje się dość przeciętnie, błędem byłoby spisywanie Pixara na straty, bo może on jeszcze nas kiedyś zaskoczyć.  Na co nadzieję daje krótkometrażówka "Niebieski parasol" wyświetlana przed Potworami, w której jest więcej Pixara niż w pełnometrażowym filmie, który po niej następuje.  Przepiękna, pomysłowa animacja, pełna wrażliwości, ciepła, która robi wrażenie nie tylko dokładnością wykonania (nie widziałem jeszcze tak fotorealistycznej animacji) ale również samą historią, niby prostą ale jakże urzekającą.  Przy niej "Uniwersytet Potworny" zdaje się być zwykłym odcinaniem kuponów od pierwszego obrazu o Potworach.

Właściwie trochę nie wiadomo dla kogo jest to film.  To opowieść rozgrywająca się przed wydarzeniami z "Potwory i spółka", która opowiada o tym jak teoretycznie niedobrani, Mike i Sully się poznali i w jaki sposób zaprzyjaźnili.  Bo o tym, że są najlepszymi przyjaciółmi wiemy już z filmu z 2001 roku.  Tylko czy odpowiedź na pytanie jak doszło do tego, że tych dwoje stworzyło tak zgrany zespół jest naprawdę na tyle istotna by tworzyć z niej osobny film?  Zdaje mi się, że jednak niekoniecznie.  Tym bardziej, że rozgrywająca się na Uniwersytecie historia trochę zawęża grono swych odbiorców.  Dla dzieci ma za mało uroku i treściowo nie jest na tyle ciekawa, dla dorosłych za to nie za wiele tu żartów i przez nich wyłapywanych spostrzeżeń, by seans mijał naprawdę udanie.  Najbardziej przemówi chyba więc do obecnych studentów, i tych, którzy w niedalekim czasie zakończyli swą wyższą edukację, którzy pamiętając jeszcze ten szczególny okres w życiu, będą mogli zobaczyć jego alternatywną, animowaną wersję, co w jakimś stopniu może być ciekawym doświadczeniem.  Zwyczaje, sytuacje, szczególne chwile, samemu przeżyte, z których na nowo można się pośmiać.  Przy okazji warto zwrócić uwagę, że choć historyjka ta rozgrywa się na Uniwersytecie do którego bohaterowie pragnęli się dostać od najmłodszych lat, to jednak twórcy nie twierdzą, że jest to jedyny sposób na realizację swych marzeń.  Na to są też inne drogi.  

Problem tego filmu polega również na tym, że jest prequelem.  Znając poprzednią (a więc jakby następną część), dokładnie wiemy jaki będzie finał tego obrazu do czego on dąży.  I choć sama droga do celu jest dość ciekawa, choć obfituje w widowiskowe sceny, to jednak nie ekscytuje tak bardzo przez to, że nie jest otwarta.  To w sumie zwyczajna opowiastka o dwóch niedopasowanych do siebie studentach, których z początku kompletnie nic nie łączy - jeden to niski kujon, samotnik z wielkimi marzeniami bez zaplecza, drugi to dobrze wyglądający (jak na świat potworów) rozrywkowy luzak, który myśli, że nazwisko wsławionych rodziców otworzy mu drzwi do równie wielkiej kariery.  I choć z początku tych dwoje nijak nie może się dogadać, w końcu znajdą wspólny język, zjednoczą siły, jeden pomagając drugiemu w tym, czego im brakuje.  A ich droga jest dość przegadana i chwilami tracąca tempo.  I choć miewa lepsze momenty, właściwie do końca drugiego aktu ciągnie się i nie wybija nijak ponad przeciętność (najbardziej zabawną sceną jest w tym czasie epizodyczna scenka ze ślimakiem).  I dopiero trzeci akt zapoczątkowany naprawdę zaskakującym zwrotem akcji wybija tę produkcję z bezpiecznej poprawności.  Powoduje, że ostatnie ponad dwadzieścia minut ogląda się jednym tchem.  Jest ono wreszcie zaskakujące, pomysłowe, porywające, zachwycające.  Szkoda tylko, że trzeba czekać na nie cały film.  

środa, 31 lipca 2013, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: MerryJ, *.ip.netia.com.pl
2013/08/02 12:14:50
jedna z lepszych bajek, na których byłam