Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Idealne matki

strangely alive


Idealne matkiIdealne matki (2013) Australia, Francja

reżyseria: Anne Fontaine
scenariusz: Christopher Hampton
aktorzy: Naomi Watts, Robin Wright, Xavier Samuel, James Frecheville, Ben Mendelsohn, Sophie Lowe, Gary Sweet, Jessica Tovey, Alyson Standen
muzyka: Christopher Gordon
zdjęcia: Christophe Beaucarne
montaż: Luc Barnier, Ceinwen Berry

na podstawie: opowiadania Doris Lessing

 (7/10)

Lil i Roz znają się od dziecka.  Są najlepszymi przyjaciółkami odkąd tylko pamiętają.  Ich silna więź przetrwała wiele.  Były ze sobą tak blisko, że niektórzy podejrzewali nawet, że mają romans.  Przez lata każda założyła swoją rodzinę, każda urodziła syna.  Jednak mimo oddzielnych dróg życiowych (ta pierwsza zajmuje się projektowaniem jachtów, ta druga prowadzi własną galerię sztuki), nie zaniedbały swojej znajomości.  Ich synowie wychowywali się wspólnie, żyjąc niedaleko siebie, w pewnej małej miejscowości tuż nad pięknym oceanem.  Rajska kraina w której wyrośli na pięknych młodzieńców, na młodych bogów, jak mówi o nich Roz.  Mąż Lil zmarł dawno temu, od tamtego czasu z nikim się już nie związała.  Mąż Roz otrzymał niedawno propozycję pracy w dalekim Sydney i tam spędza teraz większość czasu.  Na scenie pozostaje więc tylko czwórka bohaterów.  Dwie matki i dwóch synów, między którymi rozpocznie się płomienny romans. Zainicjuje go Ian, zafascynowany Roz.  W odwecie za zbliżenie do jego matki, to samo zrobi Tom w stosunku do Lil.  I choć ta z początku będzie się opierać (bardziej jednak obawiając się, że zobaczy to jej syn, niż zdając sobie sprawę z tego, że jest to zachowanie co najmniej niewłaściwe), ona również podda się urokowi młodego chłopaka.

I tu pojawia się największy problem tego w sumie ciekawego i wciągającego dramatu.  Przedziwna relacja między synami i matkami rozwija się zdecydowanie za prosto, zdarza się właściwie bez żadnych przeszkód.  Żadna z osób nie ma tu nic przeciwko takiemu rozwojowi wypadków.  Synowie nie denerwują się, że ich najlepszy przyjaciel, za przeproszeniem posuwa jego rodzicielkę, kobiety nie mają nic przeciwko temu, by ich jeszcze nastoletnie pociechy zabawiały się z ich przyjaciółką.  Dramat, tragedia.  Może raz czy dwa, ktoś powie bez większego przekonania, że jest to złe, niewłaściwe, i nie powinno mieć miejsca, ale to tylko słowa wypowiadane pro forma, którymi nikt się nie przejmuje, o których wszyscy błyskawicznie zapominają.  Przez takie zbyt łatwe zaistnienie tej sytuacji, przez brak jakiegokolwiek sprzeciwu przed tym co się zaczyna dziać, film ten niebezpiecznie bardzo zbliża się do jakiejś pokręconej telenoweli, w której każdy układ uczuciowy jest możliwy, zapominając, że jednak aspiruje do bycia czymś znacznie więcej, niż tylko nietypową, romansową konstrukcją.  Stąd też cała zaistniała sytuacja wydaje się z początku niemożliwa, absurdalna i nieprawdziwa.  Trudno uwierzyć w takie postępowanie bohaterów, w taką beztroskę.  Ale na szczęście to tylko początkowy problem tego filmu.

Jeśli bowiem przymknie się oko na to zbyt proste zawiązanie akcji, jeśli trochę się sobie na ten temat dopowie, dobuduje zdarzenia które mogły nastąpić, ale których tu nie ukazano, przez które rozpoczął się ten podwójny romans, wtedy dalej będzie czekać na nas interesujący, klimatyczny dramat, który naprawdę dobrze się ogląda.  Całe szczęście wraz z rozwojem akcji to uczucie mydlanej opery powoli znika, a sytuacja między bohaterami zaczyna się komplikować i nabierać poważniejszych rysów.  Stając się czymś znacznie więcej niż tylko przelotnym zauroczeniem, fizyczną, niezdrową, niemoralną fascynacją i pretekstem do ukazania kilku nagich scen.  Ogromna w tym zasługa dwóch świetnych aktorek, mojej ulubionej Naomi Watts, dla której wybrałem się na ten seans, oraz Robin Wright, która ostatnio coraz częściej obecna jest na wielkim ekranie.  Obie panie grają tu z wielkim wyczuciem i delikatnością, nie przesadzając  z żadną emocją, przez co w sumie można w jakimś sensie zrozumieć ich postępowanie i przejąć się ich losem.  Dobrze prezentują się tu również młodzi aktorzy, grający ich synów.  W ich równoczesne relacje rodzinne i miłosne fascynacje można więc uwierzyć. We czwórkę dobrze ze sobą wyglądają.  

Całość opowiedziana jest w niespiesznym ale nie przesadnie przeciągniętym tempie, które zbliża tę opowieść do swego rodzaju snu, lub nierealnego marzenia, w którym dziać się mogą najróżniejsze rzeczy, w którym pragnienia mogą przyjmować realny wygląd.  Tę rozmarzoną atmosferę budują urokliwe zdjęcia wyjątkowo pięknych krajobrazów jak i perfekcyjnych ciał bohaterów.  Spokojnie zmontowane, wzbogacone ładnymi, płynnymi przejściami między scenami (szczególnie na początku), które wraz z wpadającą w ucho muzyką, tworzą naprawdę intrygujący klimat, zanurzający coraz głębiej w ten filmowy świat.  Klimat przenikających się przeróżnych, wykluczających się uczuć.  Radości i smutku, tęsknoty za młodością i chęcią jej odzyskania poprzez ciała młodych chłopaków.  Żalu, pragnienia miłości i pożądania, które tyle co krzepiące, pozostają dziwnie mało satysfakcjonujące.  Idealna sytuacja, która nie będzie trwać wiecznie.  Idealny układ, który wcale jednak nie jest taki perfekcyjny.  Ukazany tu z niezwykłym wyczuciem i wrażliwością, w których czuć kobiecą rękę.  Obraz, który choć w dużym stopniu wymyślony i zainscenizowany, jednak daje do myślenia i nie umyka od razu po wyjściu z kina.

środa, 03 lipca 2013, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: izabela, *.magsoft.com.pl
2013/07/04 11:06:53
Ta automatyczna akceptacja całej sytuacji uderzyła mnie już w trailerze, ale i tak bardzo chcę ten film zobaczyć ze względu na wspaniałe aktorki w rolach matek i przede mną opowiadanie Doris Lessing na podstawie którego powstał film, może więc będę miała porównanie z pierwowzorem. O czym pomyślałam od razu, oglądając trailer to:
www.youtube.com/watch?v=X0DeIqJm4vM :)
-
milczacy_krytyk
2013/07/04 23:42:49
Hahaha, genialny filmik :D Naprawdę świetny :D

Mnie również w trailerze to uderzyło, ale myślałem, że w filmie ta droga od zwykłej relacji do romansu będzie dłuższa i dokładniej ukazana. A tu niespodzianka, jest tu ukazane właściwie niewiele więcej ponad to co w zwiastunie. Twórców zdecydowanie bardziej od pytania "w jaki sposób to się stało?" interesuje "jakie to będzie mieć skutki?". I to nie te chwilowe, ale długosiężne. A jeśli lubisz obie aktorki, i znasz opowiadanie na podstawie którego powstał ten film, według mnie warto się na niego wybrać.
-
Gość: Klapserka, *.devs.futuro.pl
2013/07/08 13:06:55
Ale piosenka! Czaderska:)

Do filmu mam więcej zarzutów niż Ty, o których niebawem napiszę więcej u siebie, natomiast zgodzę się całkowicie, że duet Watts-Wright jest przepyszny. One ratują ten film od zguby [sic!] :)
-
milczacy_krytyk
2013/07/10 19:29:16
Czekam w takim razie z niecierpliwością na Twoją recenzję :)
Ostatnio jakoś tak coraz częściej się zdarza, że gdyby nie aktorzy to film by nie istniał, lub ciężko byłoby go oglądać. Szkoda, że w tym przypadku w sumie jest podobnie i gdyby nie Watts i Wright "Idealne matki" byłyby zdecydowanie gorsze.
-
Gość: MerryJ, *.adsl.inetia.pl
2013/08/21 10:36:49
film ma sobie wiele do zauroczenia, ale już o tym wszystkim wspomniałeś