Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Jurassic Park 3D

life finds a way

Jurassic Park 3D

Jurassic Park 3D (1993/2013) USA
 
reżyseria: Steven Spielberg
scenariusz: Michael Crichton, David Koepp
aktorzy: Sam Neill, Laura Dern, Jeff Goldblum, Richard Attenborough, Bob Peck, Martin Ferrero, Joseph Mazzello, Ariana Richards, Samuel L. Jackson, BD Wong, Wayne Knight
muzyka: John Williams
zdjęcia: Dean Cundey
montaż: Michael Kahn

na podstawie: powieści "Jurassic Park" Michaela Crichtona

 (8/10)

Hollywood ostatnimi czasy znalazło całkiem sprytny sposób na jeszcze większe zarabianie pieniędzy.  To ponowne wprowadzanie do kin filmów, które swoją premierę miały kilka, kilkanaście lat temu, które wpisały się na karty historii, oraz przyniosły ogromne zyski, cieszyły się wielką popularnością.  Być może więc i po latach cieszyć się będą znaczną.  Oczywiście by zarobić jeszcze więcej i przy okazji uzasadnić ponowną premierę, dodawany jest do nich modny i usilnie promowany przez studia trójwymiar.  I co by nie mówić o tym ponownym skoku na kasę, jest to w sumie całkiem pożyteczna akcja (o ile oczywiście zaraz nie stanie się sensem przyszłych kinowych repertuarów).  Bo po pierwsze dzięki niej można obejrzeć spektakularne filmy na wielkim ekranie, albo w formie przypomnienia, albo też pierwszego seansu (jeśli w czasie poprzedniego życia danej produkcji było się jeszcze zbyt małym na wycieczkę do kina), albo by pokazać dany film młodszemu pokoleniu (którego nawet jeszcze wtedy nie było na świecie).  To ostatnie w przypadku filmu Spielberga sprawdza się chyba najbardziej - większą część publiki wieczornego seansu na którym byłem stanowiły dzieci - aż przez chwilę miałem wrażenie, że pomyliłem sale kinowe.  I wszystko fajnie, tylko gdyby nie ten nieszczęsny trójwymiar.

Z całkiem sporym zaskoczeniem przyznać jednak muszę, że ze wszystkich konwertowanych filmów, jakie dotąd przyszło mi oglądać, konwersja w "Jurassic Park" jest zdecydowanie najlepsza.  I nie chodzi tu tylko o wyskakujące z ekranu przedmioty, choć i takie efekty się nawet zdarzają, ale o ogólną głębię obrazu, którą czuć tu wyraźnie od pierwszych minut seansu.  Poczucie przestrzeni, które tak zachwycało w "Avatarze", w filmie Spielberga w całkiem sporym stopniu, jest też wyczuwalne.  A sam film?  Właściwie, gdyby nie to, że przez te dwadzieścia lat (jak ten czas leci) większość urządzeń uległa miniaturyzacji (kamery przemysłowe, komputery), w ogóle nie czułoby się, że powstał tak dawno temu.  I nie chodzi tu tylko o to, że nadal dobrze się go ogląda, że ma dobre tempo, świetne zdjęcia, bajeczny soundtrack, i jest w sumie dobrze zagrany.  To co najbardziej tu zadziwia, równie mocno jak te dwadzieścia lat temu, to efekty specjalne.  To nieprawdopodobne, właściwie niemożliwe  do uwierzenia, ale ani trochę nie straciły na swej świeżości, widowiskowości i prawdziwości.  Niebywałe, szczególnie jeśli spojrzy się na to jak jeszcze dziś niektóre twory CGI potrafią być znacznie mniej przekonujące, bardziej rzucać się w oczy i razić swoją nienaturalnością.  I choć nie wszystkie dinozaury są cyfrowe, właściwie większość zbliżeń to stara, dobra animatronika (co sprawne oko jest w stanie wyłapać), to jednak nie czuć tu wyraźnej różnicy między jednym a drugim, wszystko się tu ładnie ze sobą komponuje.

Zdecydowanie bardziej widoczne i rażące są za to pewne uproszczenia fabularne, skróty myślowe, oraz nawet błędy wynikające z różnicy w planach zdjęciowych, które zmieniają się w zależności od potrzeb kolejnych scen, czego może nie widać przy pierwszym seansie, ale co rzuca się w oczy przy kolejnych, i co bywa denerwujące.  Pewien niedosyt pozostawia również oględne potraktowanie materiału źródłowego, a więc świetnej powieści Michael Crichtona, z której właściwie zaczerpnięto tylko ogólny pomysł na park rozrywki z dinozaurami w roli głównej, kilka ważniejszych scen, oraz bohaterów, resztę okrutnie przycinając.  Sam film jest bowiem właściwie tylko impresją książki, ogólnym skojarzeniem, który tylko przywołuje klimat, atmosferę powieści, a nie ją samą.  Tryumf wyobraźni, urzeczywistnienie pragnień, i to podwójne.  Po pierwsze ożywienie marzeń chyba każdego dorosłego już chłopca, który jako kilkulatek przechodził fazę fascynacji dinozaurami, a po drugie filmowa kreacja nieistniejącego już świata, który dzięki magii kina ożywa na naszych oczach.  Kreacja, która była jednym z największych osiągnięć w historii tworzenia cyfrowych efektów specjalnych.  I nadal robi ogromne wrażenie.

wtorek, 07 maja 2013, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Michał, *.eimperium.pl
2013/05/08 14:00:32
No ja właśnie należę do tej grupy, która pierwszy raz oglądała Jurassic Park w kinie w 93 roku :-) wtedy miałem 11 lat :-) z przyjemnością powróciłem więc do kina (jak się cieszę, że wybrałem poranny seans, na któym nie było dzieci yyyyyyych - na moim sensie było jeszcze może ze 4 osoby, tak ok 30 - 35 lat) :-) i tak jak piszesz - dla mnie to 3D to zbędna sprawa, czy najlepsza konwersja? niezła, ale jak to przy 3D obraz się pomniejsza, więc już chyba wolałbym zobaczyć na wielkim ekranie w 2D. I rzeczywiście - choć technicznie nie zestarzał się Park Jurajski, to fabularnie można obśmiać parę rzeczy... z tym że z legend młodości się nie kpi :-) więc Spielberg może być spokojny o swoje 20 letnie dziecko - żyje i ma się doskonale :-)
-
milczacy_krytyk
2013/05/08 20:53:54
Dzieci na seansie w sumie nie przeszkadzały, dziwiłem się tylko, że takie kilkulatki wpuszczono na salę, bo choć Spielberg kręci filmy raczej familijne, to w Jurassic Park jest jednak kilka scen, których mały widz może się przerazić (chociażby ten nieszczęsny prawnik na toalecie).

Ja na Jurassic Park byłem za mały, wtedy jeszcze ledwo wiedziałem, że coś takiego jak kino w ogóle istnieje :D Ale rozumiem jak ciekawe musiało być to dla Ciebie przeżycie, bo podobnie miałem w zeszłym roku gdy do kin znów wchodził "Titanic" - jeden z pierwszych filmów, które widziałem na wielkim ekranie i oglądanie go ponownie, po tylu latach był naprawdę świetnym doświadczeniem - tym bardziej, że podobnie jak produkcja Spielberga, on także się wcale nie zestarzał.

Również podarowałbym sobie ten trójwymiar, nawet jakby te filmy wchodziły w płaskiej wersji, to bym je z chęcią zobaczył jeszcze raz w kinie. No ale jest teraz taka moda, co zrobić, dobrze choć, że konwersja nie jest totalnie beznadziejna i trochę tę głębię tu jednak czuć.