Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Drogówka

bagno

Drogówka

Drogówka (2013) Polska

reżyseria i scenariusz: Wojciech Smarzowski
aktorzy: Bartłomiej Topa, Arkadiusz Jakubik, Julia Kijowska, Eryk Lubos, Robert Wabich, Jacek Braciak, Marcin Dorociński, Marian Dziędziel, Agata Kulesza, Izabela Kuna, Maciej Stuhr, Adam Woronowicz, Marcin Czarnik, Michał Gadomski, Aleksandra Domańska, Krzysztof Dracz, Lech Dyblik, Grzegorz Wojdon, Andrzej Grabowski, Henryk Gołębiewski, Łukasz Simlat, Piotr Nowak , Andrzej Beja-Zaborski
muzyka: Mikołaj Trzaska
zdjęcia: Piotr Sobociński jr
montaż: Paweł Laskowski

 (8+/10)

Dramat.  Istny dramat jeśli spojrzeć na to co obecnie kręci się w polskim kinie, a o czym na nieszczęście informują zwiastuny.  Tylko w tym miesiącu można zobaczyć zapowiedzi do filmów, które już w samej zajawce wydają się tak nieciekawe, słabe i żenujące, że nawet za dopłatą nie chce się tego oglądać.  A przecież to co znajduje się w tych kilkuminutowych zapowiedziach powinno być z założenia najlepsze, najciekawsze, intrygujące na tyle, by wryło się w pamięć i nakłoniło do wizyty w kinie.  Filmy inscenizowane niemal w szkolny sposób, sprawiające wrażenie realizowanych za śmieszne pieniądze, porywające się na tematy z którymi nie są w stanie sobie poradzić, a mające ambicje stania się dziełami przełomowymi, które przejdą do historii.  Oddalone od życia na kilometry, rażące patosem, niemożliwą do wytrzymania podniosłością, potworną umownością i samouwielbieniem.  Prócz tych dzieł silących się na ważne pojawiają się również cudne komedie, co gorsza chwilami romantyczne, które nie grzeszą ani wyczuciem tematu, ani poczuciem humoru, wielokrotnie żenując żartami, nie wywołując choćby drobnego uśmiechu na twarzy.  Na tym nieciekawym (choć przyznać trzeba zdecydowanie korzystniejszym niż jeszcze kilka lat temu) tle, "Drogówka" to ekstraklasa wśród polskich produkcji ostatnich lat, ale również film, który nie ma się czego wstydzić, zestawiony z tym co dzieje się w światowym kinie.

Smarzowski w swoim najnowszym filmie zagląda w życie kilku policjantów ze stołecznej drogówki.  Czyni to dwutorowo przez co chwilami można mieć wrażenie oglądania dwóch filmów w jednym.  Z jednej bowiem strony wypełnia swój obraz wieloma kilkusekundowymi, amatorskimi nagraniami z telefonów komórkowych jakie policjanci (albo niezidentyfikowani świadkowie zdarzeń) wykonali w czasie codziennej pracy na patrolach.  Z tych błyskawicznych, trzęsących się migawek, które mimo całej swej bardzo niewygodnej formy, pokazują dokładnie tyle ile powinny, nie zamieniając całości w nieskładny chaos, wyłania się potworny obraz nie tyle samej drogówki, co ogólnie zepsutego społeczeństwa.  Te fragmenty są niejednokrotnie rozbrajająco zabawne, bo jak tu się nie śmiać z pokrętnych wywodów jakie czynią kolejni zatrzymani.  Wielokrotnie, jeśli nawet nie zawsze, ten śmiech jest jednak strasznie gorzki, bo choć dotyczy sytuacji niemal absurdalnych, to jednak wyciągniętych prosto z życia, będących przygnębiającym spojrzeniem na rzeczywistość w której wszyscy biorą i wszyscy dają.  Bo tu jest Polska, a nie jakaś Holandia.  To obraz nierówności, potwornej uznaniowości, niesprawiedliwości, w której każdy kombinuje jak może, każdy udaje świętszego niż jest w rzeczywistości, również sami stróże prawa, którzy popełniają dokładnie te same wykroczenia, za które karzą zwykłych obywateli.

Druga część tego obrazu składa się już z normalnych zdjęć.  To wgląd w życie samej drogówki, a dokładniej spojrzenie na dochodzenie jakie na własną rękę zaczyna prowadzić jeden z policjantów, po tym gdy jedna z mocno zakrapianych nocy miała tragiczny finał, a on został oskarżony o morderstwo.  Poprzez właśnie to samotne śledztwo wyłania się wewnętrzny obraz drogówki.  Korupcja, nielegalne biznesy, układy, układziki, przekupstwa, seks na boku.  Im dłużej bohater szuka rozwiązania, tym coraz bardziej wgłębia się w bagno obecnej rzeczywistości z którego nie da się wygrzebać, z którym nie ma jak całościowo walczyć i nie ma jak naprawiać, przez panujące zasady do których wszyscy, czy chcą czy nie, i tak muszą się stosować.  Zagłębiając się w ten coraz brudniejszy świat, poznając kto, z kim, dlaczego, i co najważniejsze, za co.  A poszlakami mogącymi doprowadzić do prawdy, do rozwiązania, są właśnie wcześniej ukazywane amatorskie nagrania.  I tak jeden film łączy się płynnie z drugim.  I chociażby już tu widać dokładność i niesamowitą precyzję wykonania.  Dygresja prowadzi do głównej myśli, rzut oka na zdarzenia ze służby przerywa właściwa akcja, a ta przeplatana jest nieustannie przez kolejne migawki z ulicy.  Kawałki pocięte na niewielkie, krótkie elementy, posklejane tak dobrze, że ani przez chwilę nie idzie się w tym obrazie zagubić, stracić orientację, lub nim zmęczyć.  Precyzja montażu, który z małych elementów układa przemyślaną i świetnie poprowadzoną całość. 

Zaskakuje tu również szybkość i sprawność realizacji kolejnych scen.  Nie ma bowiem w "Drogówce" wydłużonych ponad miarę momentów, nie ma niepotrzebnych wstawek, nie ma zwolnień czy przesadnych przedłużeń.  Wręcz przeciwnie to film, który nie czeka na widza, który opowiada historię w swoim rytmie nie patrząc na to, czy wszyscy na widowni wszystko skojarzyli, usłyszeli, zobaczyli.  Czy wykazali się odpowiednim skupieniem i zrozumieniem, by później skojarzyć nowo ujawnione fakty i pojawiające się osoby.  Co więcej sama inscenizacja kolejnych scen zaskakuje rozmachem, mimo, że nie jest to wielki film.  Rzeczy dzieją się tu nie tylko na oczywistym pierwszym planie, ale również hen w tle.  Przez co obraz ten żyje, aż kipi energią.  Sprawia wrażenie wglądu w prawdziwe życie, a nie jedynie odegrania kolejnych umówionych scen.  Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze perfekcyjne, ostre zdjęcia, które uchwycają dokładnie to co jest najistotniejsze, prezentując tę opowieść z najbardziej naturalnych, oczywistych (co wcale nie jest wadą) punktów widzenia.  I tak tworzy się obraz, który ogląda się w niemalejącym zainteresowaniu, który funkcjonuje w każdym elemencie i któremu od strony czysto technicznej nie ma się nic do zarzucenia.

Ta cała precyzja wykonania, ta realizacyjna doskonałość na niewiele by się jednak zdała gdyby nie miał jej kto ożywić swoimi występami.  Przez produkcję tę przewija się cała plejada polskich gwiazd, na szczęście nie ma tu jednak nazwisk, które dawno się już opatrzyły.  Świetni aktorzy nie tylko na pierwszym planie, ale również i na dalszym, pojawiający się dosłownie na sekundę, czy dwie, w bezimiennych ale konkretnych rolach.  Najbardziej rozbudowaną postacią jest tu oczywiście Król (Bartłomiej Topa), ale wszyscy pozostali, cała siódemka, choć mieli role skromniejsze, spisali się wyśmienicie.  Co najważniejsze, udało się im nie wpaść w stereotypy, w pewne schematy, które wynikały bezpośrednio z postaci w jakie się wcielili.  Każdy z policjantów może zostać podsumowany jednym słowem, grzechem, który popełnia i za który zostanie niechybnie ukarany.  Niewierny, gniewny, kłamliwy, ksenofob itd. itp.  Wszystkie zostaną wypunktowane i odpowiednio podsumowane.  Z całej siódemki jedna osoba wyróżnia się jednak ponad wszystko.  To Arkadiusz Jakubik, który gra tu (nie uwierzycie, bo sam bym nie uwierzył) lowelasa, faceta, który w każdej widzi okazję i z każdej skorzysta.  Nieprawdopodobny, zaskakujący występ.  Czapki z głów.

czwartek, 21 lutego 2013, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Marek, *.ip.netia.com.pl
2013/02/22 12:52:44
Jak dla mnie najlepszy polski film od bardzo dawna. I wreszcie nie komedia... Bardzo dobrze nakręcona i napisana. A ludzie, którzy zarzucają filmowi nieprawdziwość, przesadę i brutalność najpewniej nie odnosiliby się w taki sposób do produkcji amerykańskich.
-
Gość: FILMplaneta, 31.187.17.*
2013/02/22 21:51:55
Smarzowski to absolutny mistrz ;) i zgadzam się z Tobą - "czapki z głów". Zachęcam do przeczytania mojej recenzji "Drogówki".
-
milczacy_krytyk
2013/02/24 19:02:09
@Marek
Mnie najbardziej śmieszą komentarze mówiące, że ten film jest antypolski. Tak jakby każda produkcja przez nas kręcona musiała być laurką dla narodu. Smutne to w sumie.

@Filmplaneta
Mistrz nad mistrze! Obecnie chyba najlepszy polski reżyser.

Pozdrawiam