Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Życie Pi

3,1415...

Życie Pi

Życie Pi (2012) USA

reżyseria: Ang Lee
scenariusz: David Magee
aktorzy: Suraj Sharma, Irrfan Khan, Ayush Tandon, Gautam Belur, Adil Hussain, Tabu, Ayan Khan, Mohd Abbas Khaleeli, Vibish Sivakumar, Rafe Spall, Gérard Depardieu, James Saito, Jun Naito, Andrea Di Stefano
muzyka: Mychael Danna
zdjęcia: Claudio Miranda
montaż: Tim Squyres

na podstawie: powieści Yanna Martela "Life of Pi"

 (8/10)

Ang Lee porwał się na zadanie prawie, że niewykonalne. Zdecydował się przenieść na ekran książkę teoretycznie niemożliwą do zekranizowania.  Każdy kto czytał kiedyś "Życie Pi" wie jak specyficzna i nietypowa jest to powieść.  Historia nastoletniego chłopaka, który cudem ratuje się z tonącego statku, płynącego z Indii do Kanady, na którym podróżował ze swoją rodziną jak i całym dobytkiem.  Jego bliscy nie przeżyli katastrofy, rodzice jak i brat utonęli wraz ze statkiem.  Pi (bo tak ma na imię chłopak) nie jest jednak jedynym ocalałym z katastrofy.  W niewielkiej szalupie, która pozostała na powierzchni, uratowało się jeszcze kilka zwierząt przewożonych na statku: zebra, hiena, orangutan oraz... tygrys.  Historia opowiedziana w formie przywoływanych wspomnień, w których rzeczywistość miesza się z fantazją, prawdziwe zdarzenia z tymi zmyślonymi, a całość krąży wokół tematów wiary, nadziei i boga.  Niezwykła, ciekawa, pomysłowa ale tak inna, tak bardzo nastawiona na przeżywanie i zgłębianie swych myśli, że wydawać by się mogło nie nada się na film.  Ale jednak niemożliwe stało się możliwe, i w rękach odpowiedniego reżysera historia, która mogła być zaledwie nieprzekonującą wydmuszką, przerodziła się w ciekawe spojrzenie na życie.

Lee poprzez opowieść o wielomiesięcznej walce o przetrwanie na wielkim oceanie, przygląda się tak naprawdę życiu.  Patrząc na fascynującą relację jaka zaczyna łączyć chłopaka z tygrysem bengalskim, patrzy jednocześnie na przyjaźń, na związki międzyludzkie, agresywne, niezrozumiałe, dające nadzieję i radość, choć nie raz kończące się właściwie na niczym.  Świetnie udało się tu ukazać tą zależność i przywiązanie chłopaka do tygrysa, niebezpiecznego zwierzęcia, które poprzez odbicie w ludzkich oczach zdaje się być chwilami wręcz niewinny, ale którego nigdy nie uda się oswoić, bo zawsze będzie dziki, którego można wytresować, ale który zawsze będzie nieprzewidywalny, podążający własnymi ścieżkami.  Przyjaciel i wróg, nadzieja i rozpacz w jednej postaci.  Lee ponadto przygląda się i nieustannie, ponad miarę zachwyca dziełem stworzenia.  Już od pierwszych ujęć,  gdy kamera wgłębia się w ogród zoologiczny, gdy ukazuje kolejne niezwykłe gatunki zwierząt, zaczyna się zachwycać naturą i światem.  Jego niezwykłością, precyzją, złożonością.  Pięknem, które otacza nas na co dzień, cudem życia za którym musi ktoś stać.  Jeden, wielu, bądź tysiące, w zależności od tego jak go nam przedstawiono, bo dopiero wtedy zaczynają pojawiać się różnice.  Ktoś, w takiej czy innej formie, ale obecny.  Ukryty w swym stworzeniu, niewidoczny ale działający.  Poprzez miłość, przyjaźń, poprzez uczynki ludzi i stworzeń, poprzez życie.

Nie byłoby tego filmu gdyby nie cudowne zdjęcia. Nie byłoby tej pochwały stworzenia gdyby nie przesycone kolorami, chwilami aż przesadnie pięknie obrazy.  Zachwycające w każdej chwili, łączące niebo i ziemię, wodę i powietrze, wydobywające z natury, świata, otoczenia całe jego piękno.  Poprzez nie Lee mówi o wierze i bogu, szuka sensu i przyczyny, szuka wyjaśnienia dla świata i życia.  Szuka magii, niezwykłości i dobra w nieprzyjaznym i na co dzień wyblakłym świecie.  Spisuje się w tym filmie również bardzo dobrze trójwymiar.  Wykorzystywany mądrze i pomysłowo, dodający głębię do wielu scen, co szczególnie widać podczas ataku latających ryb, które chwilami aż wylatują poza obraz.  Nie udałoby się nakręcić tego filmu gdyby nie perfekcja efektów specjalnych, tak dopracowanych, że zaciera się granica między tym co rzeczywiste, a tym co tylko cyfrowe, dzięki którym tygrys jest tak realistyczny, że aż na własnej skórze czuje się jego dzikość.  To wszystko składa się na piękną opowieść, której choć koniec jest znany, potrafi wzruszyć, potrafi zaskoczyć i co najważniejsze, dobrze trzyma w napięciu, bo stale kibicujemy nastoletniemu Pi w jego walce o przetrwanie.  Choć, co dziwne, przy całej swej cudowności, "Życie Pi" pozostawia jednak za sobą pewien niedosyt.  Podobnie z resztą jak robiła to i książka.  I może właśnie stąd on też wynika.

sobota, 19 stycznia 2013, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

  • Zjawa

    zemsta Zjawa (2015) USA reżyseria : Alejandro González Inárritu scenariusz : Alejandro González Inárritu, Mark L. Smith aktorzy : Leonardo DiCaprio, Tom Hardy,

  • Grawitacja

    don't let go Grawitacja (2013) USA, Wielka Brytania reżyseria : Alfonso Cuarón scenariusz : Jonás Cuarón, Alfonso Cuarón aktorzy : Sandra Bullock, George Cloon

  • Uniwersytet Potworny

    school never looked this scary Uniwersytet Potworny (2013) USA reżyseria : Dan Scanlon scenariusz : Robert L. Baird, Dan Scanlon, Daniel Gerson muzyka

  • Biegnij Amelio! - 2017

    Film familijny o wszystkim i o niczym. Przyjemnie się ogląda i tyle. Nasza Amelia jest chora na astmę i ląduje ostatecznie w uzdrowisku w górach. Nie chce wale

  • Dzikie łowy -2016

    Po pięciu minutach film położył mnie na kolana a po piętnastu wiedziałem, że to będzie hit wśród widzów. Film przechodzi do kanonu i tyle. Oglądalność przez dłu

Komentarze
Gość: koziolkuj, *.olsztyn.mm.pl
2013/01/20 12:12:14
Dokładnie. Ja akurat nie czytałem książki (kupiłem w dniu premiery), ale obawiałem się, że albo będzie zbyt pięknie, albo zbyt przegadane. A jest w sam raz.
-
Gość: Paweł, *.tvkdiana.pl
2013/01/20 12:27:55
Ja jeszcze nie oglądałem, choć miałem już taką możliwość. Postanowiłem najpierw przeczytać książkę, by móc porównać powieść do filmu. No faktycznie, bardzo wysoką poprzeczkę postawił sobie Ang Lee. Mam nadzieje, że wszystko będzie takie, jak opisujesz :)
-
Gość: Ó., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/01/20 18:55:20
Ładnie tutaj! Zapraszamy do nas!
-
milczacy_krytyk
2013/01/21 00:34:37
@koziolkuj
Dla mnie końcówka była trochę za szybka, od samego początku mówi się tu, że wspominana opowieść spowoduje, że reporter uwierzy w boga, a pod koniec ta zapowiedź spełnia się dość niewyraźnie. Nie pamiętam już jak zostało to rozwiązanie w książce, ale wydaje mi się, że było jakoś mocniej zaznaczone.
Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2013/01/21 00:38:00
Paweł
Ja się zawsze obawiam takiego porównywania, bo idąc na film tuż po przeczytaniu książki nie odbieram go na świeżo, tylko podświadomie i stale porównuje go do tego co przed chwilą przeczytałem. Zamiast cieszyć się obrazem jedynie wspominam to co pozostało mi w pamięci po lekturze. A w takim przypadku to pierwsze prawie zawsze wygrywa. Obyś się przez to nie zawiódł za bardzo.

Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2013/01/21 00:38:30
Ó
Dzięki! ;)