Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Django

troublemakers

Django

Django (2012) USA

reżyseria i scenariusz: Quentin Tarantino
aktorzy: Jamie Foxx, Christoph Waltz, Leonardo DiCaprio, Kerry Washington, Samuel L. Jackson, Walton Goggins, Dennis Christopher, James Remar, David Steen, Dana Michelle Gourrier, Nichole Galicia, Laura Cayouette, Ato Essandoh, Sammi Rotibi, Bruce Dern, M.C. Gainey, Cooper Huckabee, Doc Duhame, Jonah Hill, Lee Horsley, Zoe Bell, Michael Bowen, Michael Parks, John Jarratt, Quentin Tarantino
zdjęcia: Robert Richardson
montaż: Fred Raskin

 (7/10)

Nie sposób stale kręcić filmów z najwyższej półki, nie sposób w nieskończoność utrzymywać wysokiego poziomu – za każdym razem tworzyć produkcje zachwycające, perfekcyjne i zadowalające w takim samym stopniu.  Nawet najlepszym zdarzają się słabsze chwile.  Po najlepszych filmach przychodzi czas na te słabsze, by za chwilę znów wrócić do dobrej formy.  Mam nadzieję, że tak jest właśnie z "Django" Tarantino, które po fenomenalnych "Bękartach wojny" jest filmem po prostu dobrym.  Tylko tyle i aż tyle, bo to produkcja Tarantino, a jego nawet słabsze filmy i tak są warte obejrzenia.  Choć szkoda, że jego poprzedni film okazał sie poprzeczką nie do przeskoczenia i po tym błyskotliwym wyskoku kolejny nie prezentuje się już tak niesamowicie, wydając się tylko bladym cieniem tego wszystkiego co było tak zachwycające poprzednio.  Jakby było tylko przerwą do kolejnego, równie wielkiego skoku, wprawką do kolejnego arcydzieła.  Teraz otrzymaliśmy jakby produkt na pół gwizdka.  Posiadający wszystkie charakterystyczne składniki filmów Tarantino, ale złożone bez iskry, bez werwy i pasji tak dla niego typowej.  Zupełnie jakby "Django" nakręcił zapalony fan reżysera, a nie on sam.  Ciekawe, w zeszłym roku taki odpoczynek od siebie zrobił sobie Burton ze swoimi "Mrocznymi cieniami", w tym roku Tarantino.  Oby nie była to zapowiedź jakiegoś większego trendu.

I nie, nie uważam by "Django" było filmem złym czy nieudanym.  To kawał bardzo sprawnie nakręconej rozrywki, dowcipnej (świetna, zabójczo zabawna dygresja na temat krzywo wyciętych masek), pomysłowej, charakterystycznej wyłącznie dla Tarantino, żonglującej pomysłami i na swój własny, unikalny sposób, interpretującej gatunek filmowy jakim jest western.  To chwilami błyskotliwa, chwilami specjalnie przegadana, brutalna i rozbrajająca zabawa kinem, historią, wykreowanymi postaciami.  Piekielnie wyczulona na detale, dopieszczona w najmniejszych scenach (choć zwolnień jest tu jednak zdecydowanie za dużo), chwilami przesadnie wystylizowana, ale przez to przywiązanie do szczegółów, posiadająca swój unikalny styl.  Kreatywna zabawa, która jednak mimo swej pomysłowości pozostawia po sobie pewien niedosyt, uczucie niespełnienia.  Bo choć z początku wydaje się, że Tarantino znów przeszedł samego siebie (pierwsze sceny z Kingiem to mistrzostwo świata dialogu i gry aktorskiej), tak gdzieś od połowy całość zaczyna się rozmywać, zupełnie jakby trzeci akt nastąpił zdecydowanie za szybko i trzeba byłoby go teraz przeciągnąć jak najdłużej by  dopowiedzieć do niego jeszcze kilka spraw, o których się wcześniej zapomniało.  Stąd też końcowa (potrójna) jatka przychodzi właściwie tylko dlatego, bo wcześniej trup nie ścielił się gęsto a krew nie bryzgała aż tak obficie, a i całość zakończyć wypadałoby z przytupem.  Brakuje tu tempa, brakuje iskry i bardziej wyraźnego (i odległego) celu, który napędzałby tę przepełnioną czarnym humorem historię.

Mimo słabszej drugiej części, całość ogląda się w sumie jednak dobrze, a to za sprawą perfekcyjnej obsady.  Trudno właściwie wskazać tu jedną osobę, która wyróżniałaby się najmocniej, bo każdy jest tu na swój sposób wyjątkowy i szczególny.  Najmniej wyraźnie prezentuje się chyba Jamie Fox, ale w dużej mierze jest to wynikiem postaci jaką gra - niewolnika, który zyskuje wolność i razem z łowcą głów wyrusza na wyprawę by znaleźć swoją żonę.  Pozostała trójka najważniejszych aktorów przechodzi samych siebie, a gdy wspólnie znajdują się na ekranie, tworzą tak perfekcyjny zespół, że aż dech zapiera.  Waltz, który choć znów gra uprzejmego i zdecydowanego kombinatora ani przez chwilę nie wpada w rolę Hansa Landy.  Jego doktor King jest postacią wielowymiarową, fascynującą, rozbrajającą swoim spokojem i sposobem rozumowania.  Rewelacyjny jest również DiCaprio w roli właściciela plantacji na którą trafiają łowcy głów.  Wyniosły, rozkapryszony, porywczy.  Szkoda tylko, że pojawiający się na ekranie na dość krótko.  Największym zaskoczeniem wśród wszystkich jest jednak Jackson, nawet tutaj trochę do siebie niepodobny, wcielający się w rolę knującego, przebiegłego i podstępnego nadzorcy służby.  Perfekcyjny występ.  Podsumowując, dla wszystkich fanów Tarantino „Django” to oczywiście pozycja obowiązkowa, choć nie są to niestety kolejne "Bękarty wojny".

wtorek, 22 stycznia 2013, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

  • Captain Fantastic

    family values Captain Fantastic (2016) USA reżyseria i scenariusz : Matt Ross aktorzy : Viggo Mortensen, George MacKay, Samantha Isler, Annalise Basso, Nichol

  • Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie

    complete strangers Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (2016) Włochy reżyseria : Paolo Genovese scenariusz : Paolo Genovese, Filippo Bologna, Paolo Costella

  • Paterson

    Paterson Paterson (2016) USA reżyseria i scenariusz : Jim Jarmusch aktorzy : Adam Driver, Golshifteh Farahani, Barry Shabaka Henley, Method Man, Chasten Harmo

  • Kraina Boga - 2012

    Kraina Boga to teren, na którym ma powstać szkoła katolicka. Takie marzenia ma Jake. Jego ojciec zadłuża ten teren, bo utrzymuje się tylko z ofiar kościelnych.

  • Wilson - 2017

    Wilson ma trudny charakter. Odstaje od przeciętnego człowieka. Gdy traci jedynych przyjaciół próbuje znaleźć nowych. Szuka swojej byłej żony, którą po latach od

Komentarze
kamysto
2013/01/26 19:28:09
Ja jutro idę do kina na Django. No zobaczymy...