Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Bez tajemnic - sezon II

najtrudniejsze pytania zadajemy sobie sami

Bez tajemnic - sezon II

Bez tajemnic - sezon II (2012) Polska

reżyseria: Anna Kazejka, Jacek Borcuch, Marek Lechki
scenariusz: Przemysław Nowakowski, Ewa Popiołek, Joanna Szymczyk-Sienkiewicz, Joannna Pawluśkiewicz, Magda Fertacz
aktorzy: Jerzy Radziwiłowicz, Krystyna Janda, Ilona Ostrowska, Łukasz Simlat, Stanisław Cywka, Magdalena Cielecka, Janusz Gajos, Julia Kijowska, Danuta Stenka
muzyka: Mikołaj Stroiński
zdjecia: Piotr Sobociński Jr, Maciej Englert
montaż: Maciej Pawliński

 (8/10)

Drugi sezon "Bez tajemnic" rozpoczyna się kilka miesięcy po wydarzeniach z finału pierwszej serii.  Andrzej rozwiódł się z żoną, a swoją praktykę terapeutyczną prowadzi teraz w niewielkim mieszkaniu, właściwie w salonie swojego mieszkania, między kuchnią a korytarzem.  Wśród pacjentów, których przyjmuje mamy okazję poznać czwórkę z nich.  W poniedziałek przychodzi Natalia (genialna Magdalena Cielecka), czterdziestoletnia prawniczka, która ma żal do Andrzeja, że wiele lat temu wyrzucił ją z terapii przez co ma wrażenie, że jej życie potoczyło się nie tak, jakby tego chciała.  We wtorek pojawia się kilkunastoletni Antek wraz z rodzicami Jackiem i Anitą (para znana z pierwszego sezonu), który przeżywa rozstanie rodziców.   Środa to dzień Gustawa, znanego przedsiębiorcy, który cierpi na coraz częstsze ataki paniki.  W czwartek w gabinecie pojawia się natomiast Marta (fenomenalna, najbardziej wyrazista ze wszystkich Julia Kijowska), dziewczyna bardzo skryta, zdecydowana i bezkompromisowa, która ma problem o którym początkowo boi się nawet powiedzieć.  Piątki to tradycyjne spotkania u Barbary, dawnej superwizorki głównego bohatera, która ku jegu zaskoczeniu wróciła do zawodu i na nowo przyjmuje pacjentów. A wśród nich, jak się bardzo szybko okaże, jest Marysia - nastoletnia miłość Andrzeja.  W tle przewijać się jeszcze będą dwa pomniejsze wątki - sprawa ojca Szymona (pacjenta z pierwszej serii), który wytacza proces terapeucie za, jego zdaniem, niewłaściwe poprowadzenie terapii, oraz wątek relacji Andrzeja z jego ojcem oraz jego zmarłą matką, ale nie są one tak często zaznaczane jak chociażby problemy rodzinne bohatera w pierwszym sezonie.

Druga seria "Bez tajemnic" różni się trochę od pierwszych czterdziestu pięciu odcinków.  Po pierwsze jest bardziej filmowa, mniej nieruchoma, kameralna i teatralna.  Może nie wychodzimy na zewnątrz gabinetu tak często jak poprzednio, ale w czterech ścianach dzieje się więcej i bardziej dynamicznie.  A to spojrzymy za okno, a to bohaterowie zaczną przemieszczać się po mieszkaniu, wstawać w czasie rozmowy, przechadzać po salonie, często zmieniać pozycje.  Nieustannie też słyszymy odgłosy miasta za oknem, a u Barbary nawet je widzimy.  Teoretycznie takie rozruszanie akcji w gabinecie ożywia same odcinki - nie dzieje się wszystko tak statycznie jak poprzednio - ale z drugiej strony, chwilami odciąga to uwagę od tego co w serialu było jak dotąd najważniejsze - od rozmowy.  Chwilami takie pozbywanie się siedzącego trybu konwersacji zdaje się wymuszone, i zupełnie niepotrzebne.  To co jest również inne, choć może niewielu zwróci na to uwagę, to muzyka.  Muzyka na napisach końcowych, zahaczająca o ostatnie sceny każdego odcinka.  Co niezwykłe, w każdym z trzydziestu pięciu odcinków inna, choć oczywiście utrzymana w tym samym klimacie.  Nigdy wcześniej przy produkcjach telewizyjnych nie spotkałem się z taką sytuacją, żeby do tła napisów końcowych przykładana była taka waga.  I tak jak nie zawsze (a raczej bardzo rzadko) pozostawiam serial włączonym do samego końca, tak w tym sezonie przesiedziałem przez wszystkie (długie) napisy, wsłuchując się w te prawdziwie zachwycające kompozycje.

To co może odrobinę rozczarowywać w nowych odcinkach (i przez co odczuwam niestety pewien niedosyt po drugim sezonie) to fakt, że u większości pacjentów prawdziwe problemy okazują się być innymi, niż te z którymi przyszli do terapeuty.  Po pierwszych odcinkach intuicyjnie czekamy na rozwój spotkań w takim kierunku, który pozwoli rozwiązać zaprezentowane sprawy, ale najczęściej te schodzą na drugi plan, bo w trakcie rozmów pojawiają się inne, teoretycznie również związane z tymi wcześniej przedstawionymi, ale jednak odmienne.  I tak przez następne spotkania skupiamy się nad rozwiązaniem podobno właściwej przyczyny nieszczęścia pacjentów, ale niestety jakoś nie za bardzo czuć by mogła się ona również przełożyć na rozwiązanie właściwych (tych pierwszch) problemów, zmartwień i trosk.  Tak jak poprzednio punkt wyjścia prowadził bardzo wyraźnie do rozwiązania (oczywiście z wieloma przeszkodami, jakżeby mogło być inaczej), tak tutaj terapia się rozmywa między różnymi sprawami i w pewnych momentach właściwie już nie wiadomo jaki jest jej główny cel.  Wydaje mi się również, że niestety zabrakło w tym sezonie kilku odcinków na dodatkowe pogłębienie pewnych wątków, na danie możliwości pełnego wybrzmienia, na takie postawienie kropki nad i.  Wielokrotnie jesteśmy tego bliscy, ale jednak czegoś tym razem brakuje. Co prawda dzięki skróceniu tej serii do 35 odcinków sezon ten nie jest ani trochę przeciągnięty, ale potencjał jaki drzemał w historiach w nim zawartych, nie został w pełni wykorzystany.  A przynajmniej nie tak dobrze jak za pierwszym razem.

wtorek, 08 stycznia 2013, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Tom Braider, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/01/12 09:07:39
Jak dla mnie 2 sezon to konkretny spadek formy. Tak jak mówisz, jest bardziej filmowo - widać, że nie kręcili w prawdziwym mieszkaniu ale w studiu (przejścia przez ściany itp.) i ogólnie jakoś mi tu za jasno.
Nie podoba mi się też, że pojawia się muzyka w miejscach innych niż czołówka i napisy, chyba najbardziej byłem wpieniony w momencie, gdy Marta mówi pierwszy raz, że ma raka, a tu nagle jakieś plumkanie w tle. Przecież to kompletnie wybija z nastroju.
Poza tym writing jakby też gorszy - miałem wrażenie, że jedyne co Andrzej mówi pacjentom przez pierwsze odcinki to "a co Ty sądzisz".
Nie zgodzę się też odnośnie genialności Cieleckiej, bo nie mogę znieść kobiety. Mam wrażenie, że za każdym razem jak ma zamiar przeklnąć to potrzebuje werbli.
Dla mnie 2 sezon to jakieś 4.8. Pozdrawiam! :)
-
milczacy_krytyk
2013/01/12 22:48:55
Tak to prawda. Mi się jeszcze bardzo rzuciło na uszy ciągle pytanie o to czy odbędzie się spotkanie za tydzień. Nie pamiętam jak to zostało rozwiązane w pierwszym sezonie ale wydaje mi się że nie było to tak często powtarzane.
Ja Cieleckiej do tej pory nie lubiłem. Tą rola mnie jednak do siebie przekonała w pełni.
Pozdrawiam