Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Pan Am - sezon I

come fly with me

Pan Am - sezon I

Pan Am - sezon I (2011) USA

reżyseria: Thomas Schlamme, Chris Misiano, Alex Graves, Andrew Bernstein, Matt Penn, Julie Anne Robinson, Millicent Shelton, John Fortenberry, Allison Liddi-Brown, David Petrarca, John Coles
scenariusz: Jack Orman, Mike Daniels, Yahlin Chang, Moira Walley-Beckett, Jill Abbinanti, Lydia Woodward, Todd Ellis Kessler, Nick Thiel, Jeffrey Lieber, Craig Shapiro, Jessica Ramos, Scott Erik Summer,
aktorzy: Christina Ricci, Margot Robbie, Michael Mosley, Karine Vanasse, Mike Vogel, Kelli Garner, Annabelle Wallis, Jeremy Davidson, David Harbour, Goran Visnjic, Erin Cummings, Chris Beetem, Ashley Greene, Darren Pettie
muzyka: Blake Neely
zdjęcia: Ron Fortunato
montaż: Gregg Featherman, Rob Seidenglanz, Kevin Casey

 (7/10)

Normą już jest, że gdy jakaś produkcja odniesie niespodziewany sukces, natychmiast znajdą się jej naśladowcy.  Odpryski starające się uszczknąć coś dla siebie z sukcesu tego pierwszego, ogrzać się choć przez chwilę w blasku jego wielkości.  Przykładów bliźniaczo podobnych produkcji, które rozpleniły się w błyskawicznym tempie, czy to w kinie, czy na małym ekranie, jest wiele.  Niektóre bardziej warte uwagi, inne wcale, bo prócz podszywania się pod ten najważniejszy tytuł nie miały nic więcej do zaoferowania.  I tak, gdy świat zafascynował się tajemniczą wyspą i jej rozbitkami, modne stały się seriale zadające masę pytań, nie udzielając przy tym prawie żadnych odpowiedzi.  Gdy publiczność zapałała miłością do wampirów, chwilę później zaczęły pojawiać się w co drugim serialu, co trzecim filmie.  Gdy w jednej z produkcji wystąpił nietypowy ekspert, doradca pomagający w sprawach (nie tylko) kryminalnych, zaraz na scenę wkroczyli następni.

I choć przeważnie zdarza się, że te następujące po sobie bliźniaki są jedynie niewyraźnym, szybko znikającym cieniem właściwego dzieła, czasem niektóre okazują się być wcale nie tak słabe, oraz nie aż tak podobne, jak wynikać by to mogło z samych zapowiedzi.  Zdarzyło się tak na przykład z serialem "Pan Am", który przez osadzenie opowiadanej przez siebie historii w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, natychmiast kojarzy się z genialnym "Mad Men".  Jednak na tym jakiekolwiek podobieństwo między tymi dwiema produkcjami się kończy.  Bo "Pan Am" to serial zupełnie inny, co ważne, broniący się w swojej kategorii.  A jest nią obyczaj, klimatem zbliżony zdecydowanie bardziej do atmosfery "Braci i Sióstr" niż wspomnianej wcześniej produkcji Matthew Weinera.  To ciepła, chwilami zabawna, chwilami całkiem wzruszająca, a czasem nawet mocniej trzymająca w napięciu opowieść o czterech stewardessach amerykańskich linii lotniczych Pan Am, oraz dwóch pilotach z którymi latają najczęściej.  Sprawnie nakręcona, przyzwoicie zagrana, w sam raz na serial do odstresowania się po ciężkim tygodniu.

Aż dziwne, że nie została zaakceptowana przez amerykańską publiczność i po dość dobrze odebranej premierze (oglądalność na poziomie 11 mln widzów) z każdym kolejnym odcinkiem słabła, aż została przerwana przed właściwym końcem pierwszego sezonu.  Szkoda, bo "Pan Am" okazał się przyjemnym serialem, który oglądało się nadspodziewanie dobrze.  Dzięki przewijającemu się w tle wątkowi szpiegowskiemu, dzięki historiom pasażerów linii oraz osobom spotykanym w odwiedzanych przez załogę krajach, ale przede wszystkim dzięki bardzo sympatycznym postaciom pierwszoplanowym, z którymi można było łatwo nawiązać kontakt i szybko się do nich przywiązać.  Szczególnie ciekawie prezentowały się tu Francuzka Colette oraz zdecydowana Kate, ale swoich fanów na pewno też znalazły delikatna Laura i pewna siebie Maggie (o dziwo wcale nie centralna postać serialu choć grana przez najbardziej znaną Christinę Ricci).  Szkoda, że tej produkcji nie udało się na dłużej zagościć na antenie, bo po zakończeniu "Braci i sióstr" dobrze było mieć taki serial: lekki, ale nie komediowy, mądry ale nie przesadnie poważny. A takim był „Pan Am”.

sobota, 17 listopada 2012, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: krotkoofolmie, *.sileman.net.pl
2012/11/19 21:26:02
Kto wypisywał, że nie zabiera się za serial jeśli nie ma on przynajmniej drugiego sezonu? :) Pan Am, mimo mojej miłości do samolotów (takiej przed Dreamlinerem), odpuściłem po dwóch epizodach. Liczyłem na coś bardziej dla męskiej widowni, dla publiczności pragnącej detali i interesujących, mających związek z lotnictwem historii, a dostałem tylko obyczaj z ciekawym tłem.
-
milczacy_krytyk
2012/11/21 00:39:48
Że niby ja? :p A być może, być może, choć teraz już tego zupełnie nie pamiętam. ;) No ale od wszystkiego są wyjątki, tak więc choć z reguły trzymam się tej zasady czasem zdarza mi się ją łamać. Co zdarzyło się tym razem. I choć lepiej ogląda mi się seriale przy których wiem, że będzie jakiś ciąg dalszy, tak ten całkiem mnie usatysfakcjonował. Bo nie spodziewałem się niczego więcej jak tylko przyjemnego obyczaju, a nawet myślałem, że będzie on lżejszy i bardziej rozrywkowy niż się okazał. Tak więc na plus. A detale i historia to raczej na Discovery ;)
Pozdrawiam