Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Bez tajemnic - sezon I

możemy o tym porozmawiać

Bez tajemnic - sezon I

Bez tajemnic - sezon I (2011) Polska

reżyseria: Anna Kazejak, Jacek Borcuch, Marek Lechki
scenariusz: Przemysław Nowakowski, Ewa Popiołek, Marek Kreutz, Joanna Pawluśkiewicz, Maria Wojtyszko
aktorzy: Krystyna Janda, Jerzy Radziwiłowicz, Marcin Dorociński, Łukasz Simlat, Małgorzata Bela, Ilona Ostrowska, Anna Radwan, Aleksandra Kusio, Mariusz Drężek, Urszula Grabowska, Jerzy Kamas, Mateusz Kościukiewicz, Julia Rosnowska, Jakub Jankiewicz, Andrzej Chyra
muzyka: Jacek Lachowicz
zdjęcia: Michał Englert, Radosław Ładczuk, Mateusz Wichłacz
montaż: Maciej Pawliński, Bartosz Pietras

 (9/10)

Najlepszy polski serial na przestrzeni ostatnich kilku lat.  Produkcja ocierająca się o doskonałość.  I choć jest to format, wersja oryginalna tego serialu powstała najpierw w Izraelu, by po realizacji przez amerykańską stację HBO, rozprzestrzenić się na cały świat, to nic mu to nie odbiera.  Dlaczego?  Bo format formatowi nierówny i czasem z najlepszej wersji oryginalnej nie udaje się po raz enty stworzyć produkcji dorównującej, nie wspominając nawet o przewyższaniu.  Bo choć pewne ramy, główny przebieg historii pozostają w każdej wersji takie same, to pozostałe elementy, niby jedynie szczegóły, są w gestii twórców z danego kraju.  A jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach i to od nich w dużej mierze zależy, czy z taką samą bazą nowa wersja uda się czy nie.  Nie wiem jak ta próba przeniesienia izraelskiego pomysłu prezentowała się w innych krajach świata, w Polsce jednak, co piszę z ogromną przyjemnością, wypadła fenomenalnie.  A na jej sukces złożyło się kilka wzajemnie uzupełniających się czynników.

Po pierwsze: aktorzy.  Już same nazwiska pojawiające się w tym serialu mogły świadczyć, że będzie co podziwiać. Bo jeśli w jednej produkcji grają tak znakomici aktorzy jak Krystyna Janda, Jerzy Radziwiłowicz, czy Marcin Dorociński, to wiadomo od razu, że poziom będzie niezwykle wysoki. I taki też jest w istocie, ale co niesamowite, nie grają oni tylko na znanym dla siebie, wysokim poziomie, ale przechodzą samych siebie.  Szczególnie widać to po Marcinie Dorocińkim, który stworzył tak kompleksową, wyróżniającą się i konkretną postać, że aż zapomina się kto ją gra.  Całkowicie wtopił się w swojego bohatera, stał się nim, stał się zupełnie innym człowiekiem.  Ale co równie ważne, także i pozostali aktorzy, mniej znane nazwiska, stają tu na wysokości zadania.  Bo każdy daje tu z siebie 200% normy, każdy wznosi się na poziomy, które były wcześniej niedostępne w innych serialowych produkcjach.  Widać to chyba w szczególności w przypadku Łukasza Simlata i Ilony Ostrowskiej, którzy grają tak perfekcyjnie, tak naturalnie, że aż dech zapiera.  Nigdy bym nie przypuszczał, że mogą się sprawdzić w takich rolach.

Po drugie: świetna, pomysłowa realizacja.  Bardzo dobrym pomysłem było dzielenie się odcinkami między trójką reżyserów Anną Kazejak, Jackiem Borcuchem i Markiem Lechkim.  Dzięki temu na przestrzeni kilkudziesięciu odcinków nie zatracono świeżości spojrzenia na serial i występujące w nim postaci.  Rewelacyjna jest tu również praca kamery, spoglądająca na bohaterów z różnych punktów widzenia, starająca się jak najdokładniej ukazać ich reakcje, emocje, które nimi targają, wychwycić każdy gest, każdy nawet najmniejszy ruch.  Statyczna, ale nie bojąca się ruchu, spokojna ale stale zmieniająca swoje położenia.  Dzięki temu choć akcja tego serialu rozgrywa się wyłącznie w jednym pokoju (z małymi wyjątkami) ani przez chwilę nie ma się wrażenia teatralności, sztuczności i przytłaczającej zamkniętości.  No i wreszcie, to co najważniejsze, ale wymienione jako ostatnie bo niejako odziedziczone po wersji oryginalnej - scenariusz.  Genialny skrypt, perfekcyjnie pomyślany, świetnie rozpisany na kolejne odcinki.  Zaskakujący, pomysłowy, inteligentny i wnikliwy.  To właśnie dzięki niemu aktorzy mają co grać, dzięki niemu mogą wzbijać się na wyżyny.

"Bez tajemnic" to serial ukazujący kilka sesji terapeutycznych.  Czterdzieści pięć prawie półgodzinnych odcinków.  Pięć razy w tygodniu, od poniedziałki do piątku, przez dziewięć tygodni.  Każdego dnia do terapeuty (Andrzeja) przychodzi inny pacjent i tak z tygodnia na tydzień rozwija się relacja terapeutyczna.  W poniedziałek Weronika - anestezjolog zafascynowana Andrzejem, we wtorek Szymon - pilot z traumą po ostatniej nieudanej misji w Afganistanie, we środę Zosia - nastolatka, która próbowała popełnić samobójstwo wjeżdżając rowerem pod koła autobusu, w czwartek małżeństwo Jacek i Anita - ona chce usunąć ciążę na co on kategorycznie się nie zgadza i wreszcie piątek, terapia odwrotna, w czasie której to Andrzej jest pacjentem, a Barbara jego niegdysiejsza superwizorka, jest terapeutą.  Prócz pacjentów w serialu pojawiają się z czasem ich najbliżsi, ale również i najbliżsi samego terapeuty - żona i trójka dzieci.  Bo i w życiu Andrzeja dzieje się wiele i to również jest nam dane zobaczyć.  Bo jak się z czasem zacznie okazywać, jego życie nie jest wcale łatwiejsze ani bardziej pozbawione problemów niż to, które wiodą jego pacjenci.

I właściwie to wszystko.  "Bez tajemnic" to serial rozmowa, dialog między terapeutą i pacjentem.  Wydawać by się mogło, co może być w tym takiego ciekawego, wciągającego, pasjonującego?  Właśnie ten dialog, to w nim tkwi siła tej produkcji.  Wnikliwe, nieprawdopodobnie naturalnie napisane rozmowy, ciągi zdań tak prawdziwe, że wielokrotnie aż trudno uwierzyć, że powstały na papierze, że nie są w istocie, na bieżąco wygłaszane przez aktorów.  Rozmowy tak świetnie poprowadzone, tak wciągające, że dwudziestopięciominutowe odcinki mijają błyskawicznie i od razu ma się ochotę na więcej.  Właśnie przez te dokładnie rozpisane, świetnie poprowadzone rozmowy aktorzy wreszcie mają co grać.  Bo wreszcie rozmowa nie jest tylko dwoma zdaniami na krzyż, wynurzeniami na temat kupionej bluzki, czy problemów sąsiadki.  To rozmowy o uczuciach, przeżyciach, problemach.  O poważnych problemach moralnych, etycznych.  O przeszłości, która ma ogromny wpływ na teraźniejszość i wkrótce następującą przyszłość.  O niuansach zachowań, różnie rozumianych intencjach i sposobach postrzegania rzeczywistości.  Genialny serial, koniecznie do obejrzenia.

wtorek, 13 listopada 2012, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Klapserka, 80.51.96.*
2012/11/16 17:55:34
O co chodzi z tym nagłym zainteresowaniem serialem? Mam na myśli fakt, że prócz recenzji wysypała się promocja, reklama. A przecież I sezon był dostępny już na początku roku (o ile nie wcześniej)... Będę wdzięczna za wyjaśnienie:)

Ja natomiast mam mieszane uczucia. Oglądałam 8 bodajże odcinków pierwszego sezonu i, choć absolutnie doceniam formę i realizację trudnego, bo opartego na niemalże tylko dialogach filmu, to nie porwało mnie na tyle, by oglądać dalej. Może mało, może nie doczekałam najlepszego - nie wiem, powiedz mi:), ale na tę chwilę jakoś nie mam ochoty wracać, mimo tak rewelacyjnych opinii, jak Twoja.
-
milczacy_krytyk
2012/11/16 18:20:19
Tak wielkie zamieszanie z tym serialem wynika z tego, że od 12 listopada, czyli od tego poniedziałku, na HBO zaczął być emitowany drugi sezon tego serialu. Stąd promocja, reklama, zaproszenie kilku blogerów na konferencję prasową itd. itp. Bo faktycznie pierwszy sezon był dostępny sporo wcześniej - jesienią zeszłego roku jeśli dobrze mi się zdaje. Ale tuż przed premierą nowej serii, HBO2 przypomniało wszystkie tamte odcinki, stąd i moja recenzja, bo wcześniej niestety nie miałem okazji oglądać tego serialu.

Jak ze wszystkim to zależy. Ja osobiście absolutnie uwielbiam filmy i seriale oparte na dialogu. Pokój, dwóch aktorów, niby nic, ale jeśli jest to dobrze napisane to potrafi trzymać w napięciu lepiej niż niejeden thriller czy produkcja akcji. Więc sam pomysł na ten serial trafia do mnie idealnie. Czy później było lepiej? To również zależy. Najmniej ciekawie imo rozwinął się watek nastolatki Zosi, bo najbardziej standardowo, za to wątki Szymona, małżeństwa i rodziny Andrzeja (żona) zostały poprowadzone w rewelacyjnych kierunkach, przez co późniejsze odcinki nie były pozbawione wielkich zaskoczeń. Z czasem również, co nie było widoczne na początku i czego się nie spodziewałem, zaczęły się też ze sobą przeplatać, co również imo wyszło serialowi na dobre.

Pozdrawiam
-
Gość: Klapserka, 80.51.96.*
2012/11/16 21:19:47
Przeplatać, mówisz... W sumie logiczne, ale nie spodziewałam się - przez pierwsze odcinki tworzyły tak odrębne całości, że wydawało mi się, iż łączyć je będzie jedynie osoba psychoterapeuty. Może kiedyś, przy większej odrobinie cierpliwości, sprawdzę sama:)
-
milczacy_krytyk
2012/11/16 22:07:01
No właśnie! Ja po pierwszych dwóch tygodniach miałem taką chwilę zawahania i zwątpienia pt. "czyli co, tak już będzie do samego końca?". Dlatego bardzo się cieszę, że serial ten nie skończył się jako pięć oddzielnych części, tylko im bliżej finału, tym coraz bardziej zaczynał stanowić jedną opowieść z wieloma głównymi bohaterami. Oczywiście to przeplatanie nie było znowu też aż tak ścisłe, ale jednak większe niż na samym początku, gdy tak jak napisałaś, poszczególnych pacjentów łączył wyłącznie terapeuta.

Pozdrawiam